Religia i terroryzm

Autor: Konrad Szocik
 

Niemal każdy przypadek zamachu terrorystycznego od razu kojarzymy z odniesieniem do przekonań religijnych. Natychmiast usprawiedliwiamy samą religię i wskazujemy na wypaczenie, złe zinterpretowanie czy celowe zafałszowanie. Może powinniśmy zmienić to podejście i założyć, że religia posiada śmiertelny potencjał, który jedynie pozostaje uśpiony?

Dwa podstawowe podejścia to obrona pozytywnego oddziaływania religii (pozytywny wpływ na zdrowie psychiczne i fizyczne, motywowanie do kooperacji i rozwój wzorców prospołecznych) oraz wskazywanie na jej potencjał negatywny (pewne fragmenty Starego Testamentu i Koranu czy przykłady historyczne krucjat, palenia na stosie, itp.). Debaty na ten temat toczą się od lat, a terroryści odwołujący się do przekonań religijnych zabijają kolejne osoby we Francji, Australii, USA czy Wielkiej Brytanii, szczególnie poważnie zagrażając Europie od ostatnich zamachów we Francji z 7 i 8 stycznia 2015 roku.

Wydaje się, że podstawową przyczyną możliwości śmiertelnego wykorzystania każdej religii jest jej odniesienie do innej, paralelnej, alternatywnej rzeczywistości przedstawianej jako ważniejsza od tej ziemskiej. Rzeczywistości tej nie można udowodnić, w pewnym sensie kwestia prawdziwości religii pozostaje odporna na krytykę. W jakimś sensie potwierdza to zasadność hipotezy o religii jako zamierzonej fikcji, która ma nie tyle opisywać świata w terminach jego prawdziwości bądź fałszywości, lecz spełniać w istocie potrzeby psychiczne swoich wyznawców. To znaczy, ma ich pocieszać, dawać nadzieję i radość, szczególnie w sytuacjach beznadziejnych, kiedy osiągnięcie pragnień wydaje się nieosiągalne. Potwierdzają to badania wskazujące, że osoby religijne najczęściej wiążą religię z jej funkcją psychoterapeutyczną, a znacznie rzadziej praktykują ze względu na potrzebę doświadczenia religijnego czy poszukiwania drogowskazów moralnych.

Ważne, aby tej pierwotnej funkcji psychoterapeutycznej nie wiązać z jej komponentem prawdziwości o świecie. W pewnym sensie wiele osób religijnych to robi, kiedy godzi religijny obraz świata opisany w świętych tekstach z odmienną wizją nauki czy potocznego doświadczenia. Znane jest zjawisko ?wierzenia połowicznego? oraz subiektywnego modyfikowania pewnych oficjalnych wierzeń. Wystarczy zapytać osoby religijne, czy poważnie traktują przypisywany Bogu atrybut wszechobecności i wszechwiedzy, kiedy wykonują różne czynności intymne. I czy realnie boją się boskiej kary, kiedy decydują się na różnego typu moralne i prawne przewinienia. Dlatego wydaje się, że w jakimś sensie nawet osoby religijne praktycznie kwestionują jej prawdziwość.

Religia to przede wszystkim fenomen służący zaspokojeniu potrzeb psychicznych osób religijnych. Uznanie religii za zamierzoną fikcję może służyć lepszemu spełnieniu tej funkcji, ponieważ nie naraża na jej krytykę czy obalenie w momencie pojawienia się zarzutów krytycznych nie do odparcia. A przede wszystkim pozwoli uniknąć zagrożenia życia dla osób postronnych, które od czasu do czasu padają ofiarami tych, którzy traktują religię jako prawdziwy obraz świata i według tego modelu zamierzają zmieniać rzeczywistość. Można zasadnie domniemywać, że rozumienie religii jako fenomenu psychoterapeutycznego, a nie prawdziwościowego w odniesieniu do rzeczywistości przez jej bardziej zagorzałych wyznawców, pozwoliłoby uniknąć tych śmiertelnych konfliktów.
 

Res Humana nr 2/2015, s. 2-3