Kolonialne ćwiczenia z ludobójstwa

Autor: Radosław S. Czarnecki
 

Polityka jest sztuką tego co możliwe,
a nauką tego co relatywne.

Henry KISSIGER
 
Obserwując dramatyczne obrazy potoku imigrantów z Syrii, Iraku, Afganistanu, Jemenu i Afryki Subsaharyjskiej szturmujących bramy ?twierdzy Europa?, słuchając zatroskanych i przerażonych, łamiących ręce polityków oraz infantylne  ćwierkania dziennikarzy nad tą tragedią ludzi i bezradnością Zjednoczonej (podobno) Europy przychodzi mi na myśl od razu sentencja Arystotelesa ? jednego z gigantów antycznej filozofii do którego dorobku tak chętnie wszyscy Europejczycy się odwołują (tylko jest to odwołanie puste, bez pogłębienia i chwili zastanowienia się nad jego sensem), która mówi: ?Nie poznamy prawdy nie poznając przyczyny?.

Ten tragiczny potok ludzki jest nie tylko podyktowany biedą, wojnami toczonymi z nasilającą się intensywnością w tamtych regionach, mirażami dobrobytu proponowanego przez Europę oraz bezpieczeństwa socjalnego (wzmacnianych przez globalne media elektroniczne), ale wynika też z:
- po pierwsze: jest efektem bezrozumnej, infantylnej i irracjonalnej w sumie polityki Zachodu takiej jak interwencje w Afganistanie, Iraku (obalenie dyktatora Saddama Husajna nie przyniosło Irakijczykom bezpieczeństwa, spokoju, a pozbawiło ich tego minimum stabilizacji jaką dawał obalony reżim) czy Libii (sytuacja analogiczna jak w przypadku Iraku). Odrębne zjawisko to dozbrajanie w Syrii - stanowiącej konglomerat wyznań religijnych, kultur, języków i narodowości a zarazem będącej zwornikiem stabilizującym Bliski Wschód, stabilizacji niezwykle kruchej i labilnej, a istniejącej od I wojny światowej) ? rebeliantów, de facto skrajnych islamistów i terrorystów z Państwa Islamskiego, spowodowały katastrofę humanitarną w tych krajach. W przypadku Afryki Subsaharyjskiej (od Atlantyku po M. Czerwone i Ocean Indyjski) mamy do czynienia z olbrzymim terytorium gdzie wojny domowe, rebelie i walki religijno-plemienne (proces ten niezwykle silnie się uaktywnił po obaleniu w Libii Mu?ammara Kadafiego), tworzącym blok państw upadłych, tzw. ?czarnych dziur? gdzie nie działa jakiekolwiek prawo, administracja, bezpieczeństwo jest na poziomie zerowym, a głód, choroby i pospolity bandytyzm są sprawami codziennymi. To także matecznik terroryzmu islamistycznego w Afryce. Jest to efekt życzeniowej, nie-racjonalnej i tym samym bezrefleksyjnej polityki polegającej na szerzeniu tzw. ?wartości Zachodu? w krajach o odmiennej kulturze, mentalności społeczeństw pozostającej na antypodach zachodniego mniemania o wolności,  swobodzie (to dotyczy jednostki) i demokracji (to z kolei odnieść można do życia zbiorowego)

- po drugie: to spuścizna epoki kolonialnej, która odcisnęła piętno na całym tzw. III Świecie, przysporzyła niebywałego bogactwa krajom kolonizującym zarubieżne strony (a rujnująca jednocześnie regiony podlegające kolonizacji) i która dziś, w postaci m.in. tego tragicznego potoku imigrantów, wraca jak bumerang budząc litość, współczucie lecz również przerażenie i różnego rodzaju frustracje.

Warto jest przypomnieć niektóre epizody z czasów kolonizacji III Świata gdyż w Polsce mało się na ten temat mówi. My również mieliśmy swój niechlubny okres kolonializmu ? tereny dzisiejszej Ukrainy i Białorusi, lecz dyskurs w temacie rodzimego post-kolonializmu w Polsce de facto nie istnieje. Warto przypomnieć trzy książki jakie ukazały się ostatnimi czasy w naszym kraju, dotyczące problematyki kolonializmu realizowanego przez wiodące dziś prym kraje Unii Europejskiej (Francja, Niemcy i Wielka Brytania) mające najwięcej do powiedzenia w sprawach tzw. praw człowieka, demokracji, wolności osobistych i sposobów gospodarowania.

*          *          *

Zacznijmy od Afryki. Czarny Ląd jest bowiem esencją tego co zwiemy kolonializmem, na dodatek łączonym z czasami niewolnictwa. Jak podają różne źródła do Nowego Świata wywieziono stąd od 15 do 30 mln ludzi (z czego 30 ? 40 % zmarło podczas transportu, zostało zamordowanych, wyrzucono ich za burtę statków podczas rejsu przez ocean etc.). Echo tych dramatycznych wydarzeń pobrzmiewa w bluesach śpiewanych przez artystów z Orleanu, Chicago czy Tennessee: np. popularny ostatnio Otis Taylor napisał i wykonuje blues pt. Ten Milion Slaves  (ilość niewolników jaka dotrzeć miała do Ameryki).

Dwaj historycy z wykształcenia, jeden nigeryjsko-angielskiego pochodzenia (dziennikarz  zatrudniony w  BBC): David Osuloga, drugi ? duńskiego (zamieszkujący w Namibii, pracujący na Uniwersytecie w Windhoek, stolica Namibii): Casper Erichsen, sporządzili monumentalne dzieło o ludobójstwie u progu XX wieku, u szczytu epoki imperialno-kolonialnej w dziejach Europy. O skrupulatnie i dokładnie przeprowadzonej akcji wytępienia ludów Herrero i Nama przez kolonizujące południowo-zachodnia Afrykę (dziś zwaną ? Namibią) cesarskie Niemcy informują w książce pt. ZBRODNIA KAJZERA.

Książka ta może stanowić kolejny element w procesie uświadomienia sobie przez współczesnych ludzi Zachodu (a w Polsce ? w szczególności) kilku faktów:
- po pierwsze ? obozy koncentracyjne i masowe ludobójstwo nie są wymysłem nazizmu, stalinizmu i II wojny światowej
- po drugie ? kolonializm Zachodu, jego zyski i dobrobyt społeczeństw (trwający niekiedy po dziś dzień)  to  m.in. masowe mordy, niesłychany wyzysk podbitych ludów i społeczności, bezwzględność kolonizatorów oraz wojsk pacyfikujących buntujących się autochtonów
- po trzecie ? religia, nauka, ideologia zachodnich mocarstw przez cały wiek XIX przygotowywały te niecne i odrażające czyny (eugenika, misyjność kościołów chrześcijańskich, stratyfikacja i wartościowanie kultur itd.) jakich tzw. cywilizowany świat dopuścił się w Afryce, Ameryce, Azji i Australii
- po czwarte ? rasizm i nietolerancja wyprowadzone błędnie z teorii Darwina, a także towarzyszący im spenceryzm (czyli darwinizm społeczny), nadal zatruwają zachodnią kulturę, budując żyzną glebę dla nietolerancji, wartościowania ludzi ze względu na to co posiadają, kolor skóry, wyznawaną religię, poglądy polityczne itd.

Jak stwierdził onegdaj anglikański teolog Frederic William Farrar (1831-1903) ? i ten passus oddaje najlepiej istotę kolonializmu jako takiego ? ???Nierokujące nadziei dzikusy, niemogące przyjąć cywilizacji są skazane na wymieranie tak samo nieuchronnie i namacalnie jak pod wpływem promieni słonecznych znika śnieg?.

Książka ukazuje w kapitalny sposób jak przekonanie o swojej wyższości ? kulturowej, rasowej, materialnej (czyli każdej - to zależy tylko od argumentacji i przyjęcia określonych dogmatów czy założeń teoretycznych) ? uruchamia proces przemocy, agresji, nawet ludobójstwa. Odbierając Innemu godność, człowieczeństwo, szacunek wobec jego osoby bez względu na okoliczności prędzej czy później zaczniemy go niszczyć w sposób fizyczny ??Procesy dehumanizacji, odczłowieczenia Innego, które poprzedzają zawsze ludobójstwo czy masowe eksterminacje - zaczynające się od propagandowo-agitacyjnych manipulacji w obrębie świadomości wspólnot, zbiorowości, społeczeństw czy narodów - opisują doskonale tak różni autorzy jak Hannah Arendt, Friedrich Dürrenmatt czy Wojciech Tochman.

Gdy w 1883 roku Niemcy ostatecznie zajęły obszar dzisiejszej Namibii, a osadnicy poczęli zawłaszczanie terytoriów autochtonicznych ludów  tej części Czarnego Lądu pod swoje farmy rugując brutalnie dotychczasowych właścicieli z ich ?ojcowizny? (gdzie było tak podkreślane dziś ? jak niezmienne i odwieczne, immanentne gospodarce rynkowej i kapitalizmowi ? prawo własności ?) najliczniejsze w tamtym regionie plemiona Herrero i Nama podjęły nierówną ? z tytułu przewagi technologicznej ? walkę z kolonizatorami.  Wojska niemieckie narzuciły totalną wojnę obliczona na wyniszczenie rdzennej ludności: zorganizowano klasyczne obozy koncentracyjne wzorując się na Anglikach z czasów wojen burskich, dokonywano masowych morderstw, nie stroniono od ludobójstwa, niszczono dorobek materialny całych  klanów.

Z początkiem 1905 roku  członkowie plemienia Herrero pod wodzą Samuela Maharero  wzniecili powstanie skierowane przeciwko kolonistom niemieckim i obecności administracji cesarskiej. Powodem były: wyzysk, upokorzenia, niesprawiedliwości i niedotrzymywanie wcześniejszych umów. Powstańcy zaatakowali osiedla niemieckich kolonistów zabijając ponad 100 osób. Oszczędzali jednak kobiety i dzieci. W pierwszych tygodniach powstania przewaga Hererów była wyraźna. Zagrozili oni nawet stolicy Niemieckiej Afryki Południowo-Zachodniej, Windhoekowi. W sierpniu 1905 w Afryce wylądował przysłany z Europy 15-tysięczny niemiecki korpus ekspedycyjny, na którego czele stanął generał Lothar von Trotha. To są jego słowa określające politykę względem powstańców i cel karnej ekspedycji: ??.moja polityka polegała i polega na stosowaniu siły, skrajnego terroru, a nawet okrucieństwa?. W decydującej bitwie pod Waterbergiem Niemcy pokonali rebeliantów. Von Trotha celowo pozwolił wojownikom Herrero wymknąć się z okrążenia wraz z towarzyszącymi im rodzinami, po czym wyparł ich na skraj pustkowia Omaheke (część pustyni Kalahari), odgradzając równocześnie rebeliantom dostęp do źródeł wody. Każdego kto próbował zbliżać się do studni Niemcy bez ostrzeżeń zabijali. Z pragnienia i głodu zmarło, a także w wyniku eksterminacyjnych poczynań ekspedycji karnej, różne źródła podają liczbę zmarłych od 24 000 do nawet 100 000: wojowników, kobiet, dzieci, starców. Von Trotha nie ukrywał, że jego celem jest całkowita eksterminacja zbuntowanego ludu. W wyniku represji przy życiu, z niezwykle licznej populacji pozostało przy życiu ok. 15 000 Herrerów ? dziś Herrero stanowią ok. 10 % ludności Namibii (Nama już nigdy nie podnieśli się demograficznie  po tym ludobójstwie). Pozostali przy życiu członkowie plemienia Herrero zostali umieszczeni w obozach pracy, gdzie oznakowano ich literami GH ? więzień Herrero (niem. Gefangene Herrero). Byli zmuszani do katorżniczej pracy przy budowie linii kolejowej, a koloniści niemieccy dokonywali na nich licznych mordów i gwałtów.

Niezdolnych do pracy Herrero niezwłocznie zabijano: po prostu zakłuwano ich bagnetami aby zaoszczędzić amunicję. Dużą część jeńców, którzy nie mogli pracować  została umieszczona na tzw. Shark Island (dziś to półwysep , grobla łączy dawną wyspę ze stałym lądem - w zatoce Lüderitz, obecnie jest to część miasta Lüderitz), gdzie znajdował się jeden z pierwszych na świecie obozów śmierci.  W obozie tym zmarło 3500 Afrykanów.

Trzeba też dodać, że w okupowanej Namibii niemieccy lekarze Eugen Fischer,  Erwin Baur i Fritz Lenz przeprowadzali na ocalałych z pogromu Herrero badania medyczne podyktowane względami rasowymi. Niemieccy naukowcy analizowali w nich 778 głów Herrero oraz Nama uciętych jeńcom, które posłużyły im jako pomoce w pseudonaukowych opracowaniach dotyczących teorii i higieny ras. Dziś te szczątki pomordowanych i zmarłych na Shark Island Herrerów i Nama, znajdujące się w archiwach niemieckich uczelni, są przedmiotem sporu rządów Namibii i Niemiec ? Namibia żąda kategorycznie zwrotu tych szczątków aby je godnie pochować na cmentarzu-mauzoleum koło Waterbergu.

Genocide Herrerów i Nama został uznany za pierwsze udokumentowane ludobójstwo XX wieku (nie masowe mordy dokonywane przez Turków na Ormianach kilkanaście lat później). Prezydent Niemiec przeprosił obywateli Namibii w setną rocznicę niesławnych poczynań Europejczyków ? Niemców pod (i po bitwie) Waterbergiem. I co ? Jakie wnioski?

Książka jest doskonale udokumentowanym, chłodnym, systematycznym przeglądem tego czym był kolonializm w wykonaniu Zachodu na Czarnym Lądzie. W dzisiejszej dobie niczym nieokiełznanego neoliberalizmu, za wszelką cenę dążącego do zysków, realizującego kolejne podboje eliminujące (tym razem w innej przestrzeni, w innym wymiarze, w innej - ze względu na postęp i historyczne doświadczenia ? sferze) całe społeczności w ?nie-byt? ta pozycja, ukazująca właściwe oblicze takiej polityki i gospodarki, jest właśnie dlatego tak cenną. W Polsce gdzie gloryfikacja niczym nie ograniczonej ręki wolnego rynku i zachwyt mainstreamu nad formą takiego prowadzenia polityki gospodarczej jest wszechobecny, taka perspektywa pokazująca czym może być ona zwieńczona i do czego często prowadzi jest tym bardziej pożądana. Kapitalizm panuje na świecie niepodzielnie ? tak jak przed I wojną światową. Owa bell epoque kapitalizmu wydała jednak  m.in. takie owoce jak kolonializm, podboje, eksterminacje (jak w przypadku Namibii), rasizm, a w dalszej perspektywie ? dwie wojny światowe, masowe ludobójstwo, instytuty rasy i przemysłową eksterminację ludzi (efekt badań eugenicznych i kulturowego imperializmu). A przede wszystkim - powszechną agresję, nietolerancję i nienawiść, które dziś jako echo wracają w postaci terroru, totalnej dekompozycji i chaosu w całym regionie Bliskiego Wschodu oraz Afryki Subsaharyjskiej, co z kolei wywołuje rosnącą falę uchodźców. Gdy obserwujemy  tłoczących się ludzi w łodziach na Morzu Śródziemnym, tumulty na Lampedusie i Kos, dantejskie sceny na granicy Macedonii, Serbii czy Węgier, zapaść funkcjonowania Dworca Keleti (Budapeszt), zamieszki przed wlotem do tunelu w Calais, a przede wszystkim ? ciała zmarłych z wycieńczenia ludzi w kontenerach samochodów, ogarnia człowieka przerażenie i wciekłość na niekompetencję, ignorancję, krótkowzroczność i infantylizm polityków europejskich. Słowa prezydenta Czech i premiera Słowacji o odpowiedzialności tych polityków z Paryża, Londynu, Brukseli czy innych stolic europejskich ? a przede wszystkim z Waszyngtonu ? w prowadzeniu tzw. wojny z terroryzmem (od 2001 roku) oraz za ataki na Irak, Libię czy Syrię są słabym głosem rozsądku i realizmu europejskiego establishmentu. To znamienne memento w świetle dramatu uchodźców szturmujących bramy europejskiego raju.           

Warto przeczytać książkę autorstwa Davida Olusogi / Casper W. Erichsena,  ZBRODNIA  KAJZERA (Wyd. Wielka Litera, Warszawa  2012, ss. 512) gdyż uzmysławia nam wiele współczesnych problemów z jakimi zmaga się Europa.