O aktualności Kantowskiej koncepcji wiecznego pokoju

Autor: Mirosław Żelazny
 

Rozważając tę kwestię, Kant podejmuje refleksję dotyczącą problemu tak zwanego zła radykalnego. Słowo ?radykalny? nie oznacza w tym wypadku ?skrajny?, lecz nawiązuje do łacińskiego terminu radix ? korzeń. Chodzi więc o pytanie dotyczące źródłowych przyczyn zła.

Zdaniem królewieckiego filozofa przyczyn złego postępowania, pojmowanego jako naruszanie więzi moralnych, istniejących między ludźmi, poszukiwać należy w sytuacjach, w których jesteśmy co prawda świadomi, że nasz czyn łamie prawo moralne, lecz z drugiej strony uważamy, iż naruszenie go dokonuje się na małą skalę. W tym sensie, uważa Kant, w społeczeństwach charakteryzujących się bardzo wysokim stopniem porządku moralnego z łatwością dostrzegamy te same zachowania, prowadzące do zła, co w społecznościach, w których ów stopień jest nieporównywanie niższy.

Teza postawiona tu przez Kanta wydaje się być na pozór pesymistyczna: źródłowej predyspozycji człowieka do zła wyeliminować się nie da. Jej źródłowość najłatwiej uwidacznia się właśnie tam, gdzie mamy do czynienia z drobnym występkiem, uznawanym przez złoczyńcę za zdarzenie nienaruszające w istotny sposób podstaw obowiązującego porządku społecznego. Miernikiem złą staje się tutaj materialna ?wielkość? złego czynu, a nie formalny fakt złamania prawa.

I to właśnie naruszanie porządku formalnego stanowi dla Kanta główną przyczynę zaistnienia moralnego zła, bo popełnienie czynu złego w sensie materialnym może przecież nastąpić w sposób nieświadomy, a nawet przypadkowy.

Z podanych tu przyczyn Kantowska koncepcja wieczystego pokoju nie może być uznana za koncepcję utopijną. Utopiści na ogół próbują postawić nam przed oczami wizję konkretnego, szczęśliwego społeczeństwa, jako celu, do którego powinniśmy dążyć. Wizja taka może się okazać pozorem logicznym (gdy jej poszczególne elementy nie stanowią systematycznej całości), bądź empirycznym (gdy błędnie uogólniamy jakieś doświadczenie, nadając mu znaczenie powszechnie obowiązującego precedensu). Zdaniem Kanta pytanie o możliwość osiągnięcia w świecie stanu wiecznego pokoju powinno być poprzedzone przez rozważania o tym, jakie formalne warunki muszą być spełnione, aby stan pokoju mógł być utrzymany. Zwróćmy uwagę: chodzi o warunki formalne, a nie materialne. Każdy z nas zna przecież z codziennego doświadczenia przykłady działania organów prawnych zgodne z legislacją, lecz mimo to w sensie materialnym uznane za niesprawiedliwe. Szacunek dla powszechnego prawodawstwa skłania nas do tego, aby w takiej sytuacji nie działać wbrew obowiązującemu prawu, lecz dążyć do jego zmiany. W przypadku pytania o możliwość skonstruowania prawa międzynarodowego, którego najwyższym celem byłoby zapobieganie wojnom, mamy do czynienia z analogiczną sytuacją. Nie ma sensu, twierdzi Kant, snuć na dłuższą metę żadnych wizji społeczności, która w wyniku zastosowania jakiegokolwiek prawa byłaby społecznością szczęśliwą. Pytanie o tytułowy stan wieczystego pokoju wymaga natomiast rozważenia kwestii: jakie muszą być powszechnie akceptowane warunki prawne, których naruszenie stwarzałoby zagrożenie dla z trudem osiągniętego stanu pokoju.

O ile jednak chcielibyśmy podjąć kwestię, czy taki związek narodów świata tworzących federację i żyjących wiecznym pokoju jest stanem, na osiągnięcie którego możemy mieć nadzieję, to zdaniem Kanta możemy odwołać się wyłącznie do argumentów natury teleologicznej. Jeszcze w ?Krytyce władzy sądzenia? królewiecki filozof wprowadził kategorię substratu celowości przyrody, alegorycznie nazywanym jej mądrością. Owa mądrość w jakimś sensie używa człowieka jako narzędzia do realizacji swoich celów. Zmierza ona między innymi do tego, by rodzaj ludzki wziął w swe posiadanie całą Ziemię. Dla realizacji tego celu natura posłużyła się drastycznym środkiem, jakim jest wojna. To właśnie wojna sprawiła, że pewne niewytrzymujące nacisku sąsiadów plemiona ludzkie musiały oddalać się w dalsze rejony Ziemi, nawet tak niegościnne, jak okolice podbiegunowe. Zdaniem Kanta mamy tutaj do czynienia z nierozumną fazą rozwoju ludzkiego rodzaju. Od czasu, gdy glob ziemski zaludniony zostaje już w całości, w coraz większym stopniu narastać będzie tendencja, by we wzajemnych stosunkach międzyludzkich miejsce wojny zajęła komunikacja i wymiana. Bodźcem w największym stopniu stymulującym rozwój ludzkiego rodzaju w kierunku stanu wiecznego pokoju staje się wówczas duch handlu.