W kręgu spraw fundamentalnych
 
Autor: Zdzisław Słowik
 
 
Z narastającego szumu polityczno-medialnego, coraz bardziej odczuwalnego w ostatnim czasie, wywiad prof. Jerzego Hausnera udzielony ?Gazecie Wyborczej? (z 9?10 sierpnia 2014), zabrzmiał tyle odmiennie co odświeżająco dla polskiej debaty publicznej. W niej bowiem od długiego czasu zagościła i ją zdominowała neoliberalna mantra, a w niej takie słowa ? klucze jak ?rynek?, ?konkurencja?, ?zysk? czy ?wzrost?. I byłoby dobrze, aby te słowa pozostawały w użyciu i praktyce nadal (bo trudno odrzucić praw wolnego rynku), lecz aby nie rościły sobie pretensji, a bardzo roszczą, do wyłączności i aby nie odbierały ludziom i ludzkim zbiorowościom prawa do wyboru, odmiennej alternatywy, urządzania swojego życia według własnych praw, a nie praw wolnego rynku.

W swojej istocie tekst prof. Jerzego Hausnera, znanego ekonomisty, byłego wicepremiera i ministra w rządach III RP, a obecnie członka Rady Polityki Pieniężnej, jest upomnieniem się o te proste ludzkie prawo do wolności wyboru. Lecz aby to prawo stało się prawem realnym, konieczne jest spełnienie kilku, powiedzmy szczere, trudnych warunków: to powrót do coraz bardziej zdaje się zapominanych słów takich, jak solidarność, dialog, współpraca, a przede wszystkim międzyludzkie i społeczne zaufanie. Oznacza to zdolność wyjścia poza zamknięty dziś często szczelnie krąg ?molekuły?, porzucenia społeczeństwa ?molekuł?, opisanego i tak nazwanego obrazowo przez prof. Janusza Czapińskiego, a więc przekroczenia owego zamknięcia, a otwarcia na to co ogólniejsze, co wspólne, co nie tylko za ogrodzeniem mojego domu lecz, poza nim i jeszcze dalej.

Autor wywiadu dzieli się w kolejnej części swoich wielce interesujących rozważań unikalną, bo wyprowadzoną z osobistego doświadczenia, wiedzą na temat funkcjonowania centralnej administracji rządowej (i zapewne nie tylko tej), odsłania kulisy strategii i taktyki jej działania, nade wszystko ? zdolność przetrwania w stanie odbierającym jej jakąkolwiek chęć twórczego myślenia, zakleszczonego rutyną, paragrafami i umiejętnością do generowania kolejnych jedynie procedur. Ten fragment wywiadu odzwierciedla jego boleśnie odczute osobiste doświadczenie i to zapewne też dyktuje mu mocne słowa, że mianowicie w drodze do kształtowania społeczeństwa tyle wolnego, co obywatelskiego i demokratycznego nie najważniejsze jest państwo, z ową ?niezatapialną? zrutynizowaną administracją, lecz potrzebny jest przede wszystkim okazywany każdemu człowiekowi szacunek i budowanie jego godności, gdziekolwiek pracuje lub gdzie po prostu żyje, lecz nigdy nie na folwarku.

To myśli wielce szlachetne i godne poparcia, a zarazem skłaniające do refleksji na temat państwa w jego szerszym rozumieniu, także na temat tych wielu funkcji, w których bywa instrumentem niezastąpionym. Co więcej, kiedy tego państwa, oczywiście sprawiedliwego i sprawnego, potrzeba w stopniu nawet większym niż obecnie jest. Powiemy słusznie w tym miejscu, że to wielki dylemat każdego systemu demokratycznego, powiemy, że demokracja do bardzo ?kosztowy? system, ale powiemy też, że nie wolno nam, obywatelom demokratycznego państwa prawa, rezygnować z jego wartości i nieocenionej roli; nie wolno też sprowadzać go do roli ?stróża nocnego? ? jak myślą o państwie wielbiciele owej neoliberalnej mantry ? kiedy najwięksi złodzieje działają nie w nocy lecz w biały dzień i do tego w białych rękawiczkach.

Czytam oto w tym samym czasie co tekst Jerzego Hausnera rozmowę z prof. Leokadią Oręziak (?Przegląd? nr 33, 2014), specjalistką od ubezpieczeń społecznych z AGH, na temat praktyk różnych zagranicznych i polskich funkcjonariuszy powszechnych funduszy emerytalnych, zwłaszcza działalności jednego z ich latorośli, polskiego Otwartego Funduszu Emerytalnego. Tego osławionego w obiecywaniu przyszłym emerytom długich i zasłużonych wypoczynków pod palmami i tego, który nadal ? choć przygniatająca większość Polaków porzuciła ten fundusz, kiedy państwo właśnie, wbrew histerii przeróżnych ludzi OFE związanych z instytucjami wielkiego międzynarodowego kapitału, stworzyło im oczekiwaną od dawna taką możliwość ? przetrzymuje wciąż wielką i nienależną pulę środków, należących się państwu i tym obecnym i przyszłym emerytom, którzy okazali mu swoje zaufanie, wybierając ZUS. Dzieje się tak dlatego, ponieważ stosowne ogniwa państwa, okazują się za słabe i niezdolne stawić czoła tym tyle wyrafinowanym co bezczelnym działaniom owych funduszy wspieranych nazwiskami niektórych przedstawicieli świata nauki czy środowiska dziennikarskiego.

Nie sięgając daleko przywołajmy inny przykład: karygodną niezdolność Sejmu RP, a więc nawet jednego z fundamentalnych ogniw państwa, do przyjęcia stosownego postanowienia o pozbawieniu immunitetu poselskiego b. szefowi CBA, osławionemu w działaniach rażąco łamiących prawo, na straży którego miał stać, aby mógł za to odpowiedzieć przed sądem.

Przytoczone przykłady można by interpretować jako przemawiające na rzecz opinii, że państwo w związku ze swoją niemocą po prostu nie jest potrzebne. To jednak fałszywie sformułowany wniosek, aby był prawdziwy. Nie sadzę, aby na tym miejscu celowe było dalsze roztrząsanie tej kwestii, choć nie sposób u końca tej refleksji nie powrócić do prof. Jerzego Hausnera i jego wypowiedzi na temat państwa, ponieważ budzi ona szacunek mądrym i głośnym wołaniem o naprawę państwa, poprzez wzmacnianie jego legitymizacji i jego autorytetu, jego otwarcie ku państwu jako wartości, które powinno być naszym wspólnym obowiązkiem.

Warto czytać takie teksty, aby wyraziściej dostrzegać nasz współczesny czas i lepiej go rozumieć, aby skuteczniej go zmieniać.
 

Res Humana nr 5/2014, s. 2-3