Rzeczywistość prześcignęła Okrągły Stół

Z profesorem Andrzejem Friszke rozmawia Wiesław Łuka
 
 
?Zmierzyłem się z legendą? ? powiedział Pan Profesor odbierając nagrodę za wybitną książkę Anatomia buntu. Co Pan nazywa legendą ? przecież ten narastający bunt, to historia zmagań rzeczywistych postaci ? m.in. Jacka Kuronia i Karola Modzelewskiego ? z ówczesną rzeczywistością nazywaną realnym socjalizmem? Tymczasem legenda kojarzy mi się z mitem.

Nie chcę wchodzić w metodologię nauk historycznych, w której mit ma swoje miejsce i swoje definicje. Ale mówiąc po prostu ? jest to utrwalony przekaz tego, co się działo naprawdę, wzbogacany jednak o elementy zwykle rosnącej legendy. Wiedza źródłowa o wydarzeniach i ludzkich postawach zawsze miesza się z wyobrażeniami o przeszłości. To należało zweryfikować poprzez badanie dokumentów, czego dokonałem. Zderzenie z dokumentami mogło skutkować podważeniem wiedzy czerpanej głównie z opowieści uczestników, ale do tego nie doszło. Wielkich zaskoczeń podczas lektury tysięcy dokumentów nie przeżyłem, choć niektóre rzeczy zdziwiły. Okazało się, że Jacek Kuroń już od 1961 roku był pod ścisłą obserwacją Służby Bezpieczeństwa. Kuroń, uważający się za komunistę, tworzący i kierujący słynnymi drużynami czerwonego harcerstwa, Walterowcami, zaledwie parę lat po Październiku 1956 roku widział odchodzenie od jego idei, grzebanie nadziei na postęp w demokratyzacji systemu, więc coraz głośniej wyrażał poglądy ?buntownicze?; chciał drugiego etapu rewolucji ? nowego Października. Dlatego był rozpracowywany przez agentów bezpieki.

Wkrótce agent SB o pięknej wojennej przeszłości i więzień okresu stalinizmu uczestniczył wraz z Kuroniem i Modzelewskim w dyskusjach wąskiej grupy, podczas której w 1964 r. układano memoriał, który był radykalnym wyrazem sprzeciwu wobec istniejącej dyktatury biurokracji partyjnej nad społeczeństwem. Agent bezpieki słał do centrali raporty o dyskusjach z Jackiem Kuroniem i Karolem Modzelewskim. I przyczynił się do ich aresztowania, gdy memoriał był gotowy. Takie były okoliczności powstawania słynnego ?Listu otwartego do partii?.

Inne odkrycie: gdy władza przygotowywała w 1965 roku proces sądowy przeciw autorom ?Listu?, dochodziło do spotkań prokuratora generalnego z oficerami MSW, wkrótce też prezesa Sądu Najwyższego, w tle tych narad był Gomułka. Podczas dyskusji ustalano, kogo postawić przed sądem, a kogo jeszcze nie, komu, jaką karę wymierzyć. Takie spotkania i decyzje były niezgodne z porządkiem prawnym, z przepisami regulującymi działalność niby niezależnej prokuratury, a tym bardziej sądu. Takie konsultacje kontynuowano jednak także po marcu 1968, gdy szykowano kolejne procesy. To był polityczny mechanizm decyzyjny, jawnie sprzeczny z prawem.

Ukoronowaniem buntu był wiele lat później Okrągły Stół (OS), historyczne wydarzenie również w skali europejskiej. Były dziesiątki opracowań jego ustaleń, ale Pana artykuły i książki należą do najważniejszych ? proszę o ich przypomnienie.

On zamyka długi okres wypracowywania metod działania opozycji ? od 1961 do 1989 roku. Przypomnijmy: marzec 1968, grudzień 1970, Radom 1976, KOR, sierpień 1980, Solidarność, stan wojenny? To epopeja wydarzeń, więzienie ich głównych bohaterów, mnóstwo rożnych inicjatyw, ewolucja świadomości społeczeństwa i na końcu Okrągły Stół. Warunkiem porozumienia opozycji demokratycznej z ekipą rządzącą bankrutującym systemem tzw. realnego socjalizmu była ponowna legalizacja Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Solidarność po jego delegalizacji w stanie wojennym. Następnie ? zgoda opozycji na wejście do Sejmu na zasadzie wynegocjowanego kontraktu, co należy określić jako legitymizację istniejącej jeszcze wówczas władzy, ale już znacznie ograniczonej i zreformowanej; powołanie drugiej izby parlamentu, Senatu, w wyniku wolnych do niego wyborów. Powołanie urzędu prezydenta. Duże zmiany w funkcjonowaniu mediów z wyraźnym ograniczeniem cenzury. Znaczna wolność w powoływaniu do życia stowarzyszeń pozarządowych. No i pakiet dość ostrożnych reform dotyczących funkcjonowania gospodarki z zapewnieniem nieobniżenia stopy życiowej społeczeństwa. Nie było jeszcze wówczas mowy o reformie w duchu wolnorynkowym. Od razu jednak trzeba dodać, że te ustalenia OS zostały radykalnie zmienione już kilka miesięcy później. Przeobrażenia rzeczywistości polityczno-społecznej oraz gospodarczej nabrały takiego tempa, ku zaskoczeniu społeczeństwa, że Polska przechodziła do nowego ustroju. Dotychczasowy ład gospodarczy rozsypał się w ciągu kilku miesięcy, ponieważ nastąpił gwałtowny i zrazu niekontrolowany wzrost inflacji. Przy Okrągłym Stole prorządowe związki zawodowe, OPZZ, narzuciły inflacjogenny sposób naliczania indeksacji płac. Natomiast latem 1989 roku rząd Mieczysława Rakowskiego urynkowił ceny żywności, co bynajmniej nie było decyzją OS, a co okazało się ciosem dla wolniejszej ewolucji systemu gospodarczego. W ciągu kilku tygodni ceny żywności skoczyły cztero-pięciokrotnie. W ślad za tym galopowały płace, za nimi znów ceny, itd. Załamał się system finansowania i bilansowania gospodarki, a w społeczeństwo uderzyła hiperinflacja. W krótkim czasie zostały ?zjedzone? oszczędności ludzi. Inflacja w skali roku 1989 wynosiła prawie 250%.

Czy opozycja dopatrywała się w tym jakiegoś spisku władzy przeciw ustaleniom OS ? jego torpedowania?

Oj ? dopatrywała się! Wielu ludzi Solidarności podejrzewało, że ustępujący rząd premiera Rakowskiego podłożył minę pod ustalenia OS i pakiet jego reform.

A teraz pan tak uważa?

Trudno powiedzieć ? zbyt mało wiem na ten temat, brak jest dokumentów w tej kwestii, zatem nie wyrażam zdecydowanej opinii. Ta sprawa jest niezbadana. Należało by analizować protokoły posiedzeń ówczesnej Rady Ministrów. Jedno wiem, że specjaliści od ekonomii nie byli wtedy włączeni w system decyzyjny, zaś społeczeństwo było tym kompletnie zaskoczone. Ten fakt kilka tygodni potem postawił rząd Tadeusza Mazowieckiego w niezwykle trudnej sytuacji. Przecież nie było możliwości cofnięcia decyzji o urynkowieniu, a jego skutki zaatakowały materialnie miliony ludzi. Z drugiej jednak strony ? to stworzyło warunki do planu Leszka Balcerowicza.

Zaczęliśmy rozmowę od słowa LEGENDA i wracamy do niego. Już parę lat po narodzinach III Rzeczypospolitej zaczęła rosnąć po prawej stronie sceny politycznej legenda, że OS był zmową elit. Czy był?

To niewłaściwy język. Co znaczy zmowa elit? OS był wynikiem negocjacji strony rządowej z kierownictwem Solidarności i jej doradcami. Czy to były elity? Były emanacją społeczeństwa. Czy doszło do zmowy? Nie! Doszło natomiast do zawarcia umowy społecznej nie w wyniku spisku (jak głosi radykalna prawica), ale twardych i ciężkich targów. Niech mnie pan zwolni od polemizowania z różnymi bzdurami, które rozgłasza prawica. Słowo zmowa z góry zakłada ciemny spisek, a protokoły z Magdalenki są od wielu lat opublikowane i mogą być w każdej chwili analizowane. Nikt nie znalazł żadnych śladów w innych dokumentach złożonych w archiwach, które by podważały wiarygodność tego, co opublikowano.

Czasami ktoś znany z nazwiska i imienia ? choć nie będę go wymieniał, by nie robić mu rozgłosu ? apeluje, by IPN ?odblokował wszystkie dokumenty? z Magdalenki.

Wszystkie one są dostępne, a najważniejsze wydane drukiem. Są zapisy strony rządowej i osobne zapisy reprezentantów Kościoła, którzy brali udział w obradach OS i rokowaniach w Magdalence. Wystarczy się w nie wczytać, choć to nie jest taka łatwa lektura i dobrze, że niełatwa, że bardzo szczegółowa. Są teczki SB dotyczące Komitetu Obywatelskiego ? ponad 30 tomów. Część tych dokumentów opublikowano, całość jest dostępna dla historyków. Do tego dochodzą teczki bezpieki dotyczące poszczególnych działaczy, m.in. Kuronia. Michnika, prof. Geremka. Wszystkie one pokazują, jaki ciężki bój toczyły wówczas obydwie strony ? rządowa i opozycyjna ze wsparciem Kościoła. W ramach tych targów jednak obydwie strony zakładały wspólny cel ? dojście do porozumienia. Czy rozmawiały wtedy elity ? czy Wałęsę, Mazowieckiego, Geremka, Bujaka, Frasyniuka, Kuronia, Michnika, czy ówczesnego prałata, ks. Alojzego Orszulika i wielu profesorów, doradców Solidarności, można nazwać elitą? Oczywiście, tak. Ale kto miał negocjować ? tłum, ulica? W Polsce wtedy nie było Majdanu, z całym, ogromnym dla niego szacunkiem. Strona opozycyjna nie musiała uzyskiwać natychmiastowej akceptacji tłumu podobnego do kijowskiego, natomiast składała się z przywódców ?Solidarności? z 1980?81 r. i podziemia oraz miała akceptację Krajowej Komisji Wykonawczej Solidarności. W Magdalence ustalano porozumienie przywódców, ale zawsze tak się prowadzi poważną politykę. To generał Wojciech Jaruzelski przekonywał, może nawet przymuszał na posiedzeniach KC partii jego członków do poparcia kompromisu, co jest sprawą powszechnie znaną i opisaną. Po stronie solidarnościowej potrzeby nakłaniania do akceptacji nie było, przecież Związek się odrodził w wyniku tamtego kompromisu. A dotąd, wskutek represji stosowanych przez władze od stanu wojennego, nie mógł normalnie działać, co jest również powszechnie znane. Komisje Zakładowe nawet w wielkich fabrykach właściwie nie działały, wszystko należało odbudowywać, co na szczęście dość szybko udało się to zrobić. W wyniku Okrągłego Stołu mogły powstać i działać legalnie komitety obywatelskie, a weryfikacją całego kontraktu były wybory 4 czerwca, wygrane przez Solidarność.

Czy przy OS można było osiągnąć więcej?

Zawsze można więcej, ale o co tu chodzi? ? że powstawały tzw. spółki nomenklaturowe? Tzw. uwłaszczanie nomenklatury rzeczywiście następowało w wyniku prywatyzacji przedsiębiorstw, ale ustawy prywatyzacyjne przygotowywał jeszcze rząd premiera Mieczysława Rakowskiego, co działo się równolegle z obradami OS, nie zaś przy OS. Ludzi przy nim zasiadających nie konsultowano, byli zaskoczeni tymi inicjatywami komunistycznej władzy. Przedmiotem sporu pozostaje ogłoszona przez premiera Tadeusza Mazowieckiego tzw. gruba linia. Tu należy powiedzieć o funkcjonującym nieporozumieniu ? premier Mazowiecki mówił, że grubą linią oddziela stan, który istniał przed powstaniem jego ekipy. Bierze odpowiedzialność za to, co się w Polsce dzieje od tego momentu. Tymczasem propaganda prawicowa nadała ?grubej kresce? fałszywe znaczenie ? że nowy rząd sankcjonuje zbrodnie poprzedniej, totalitarnej władzy. Chodziło o przestępstwa bezpieki, milicji, afery gospodarcze, przejmowanie majątku narodowego przez dawną nomenklaturę?

Ja bym powiedział jednak tak ? jeżeli Polska w 1989 roku przechodziła gigantyczną transformację ustrojową i była pierwsza w bloku krajów realnego socjalizmu, to dobrze, że zmiana ustrojowa odbywała się bez gorącej rewolucji. Jeżeli teraz oglądamy trudną drogę Ukrainy do wolności ? kijowski Majdan i konflikt o Krym, to widzimy plusy tamtej polskiej transformacji. Nasza strona solidarnościowa w 1989-90 roku obawiała się kontrakcji sił dawnego reżimu, prowokacji oddolnych. Ale na szczęście nic takiego nie wydarzyło się; PZPR poparła demokratyczne przemiany i znalazła konstruktywne miejsce w nowym ustroju do chwili ?wyprowadzenia sztandaru?, czyli rozwiązania partii. Każdy Polak mógł się poczuć obywatelem w swoim państwie i uczestniczyć w dyskusji politycznej oraz wolnych wyborach do parlamentu i prezydenckich.

Skomplikowana jest sprawa funkcjonowania służb specjalnych ? przeprowadzenie weryfikacji w bezpiece, palenia akt itd. Wielokrotnie rozmawiałem o tym z premierem Mazowieckim. Mówił, że ludzie Solidarności przychodzili do rządów nie mając żadnego doświadczenia związanego z kierowaniem państwem, w tym także ze służbami. Rząd obawiał się różnych prowokacji sił przeciwnych transformacji (również sił zewnętrznych, istniał jeszcze ZSRR), niekoniecznie pochodzących z wysokiego szczebla. Rozsądek nakazywał wykonywać ruchy ostrożne, nie antagonizujące zanadto. Niektórzy mówią, że trzeba było przyjąć tzw. opcję zerową i natychmiast zlikwidować służby specjalne. Ale to by była zwykła głupota. W takiej sytuacji pospolici bandyci i polityczni awanturnicy mogliby narobić wiele szkody. Lepiej też było przyciągnąć część ludzi dawnych służb do nowego państwa, niż ich pchać w objęcia kolegów z KGB. Pamiętajmy, że to zagrożenie stanęło z całą mocą za wschodnią granicą w 1991 r. podczas puczu zwolenników totalitaryzmu i imperializmu sowieckiego. Natomiast o jednej sprawie muszę powiedzieć wyraźnie ? wynikło poważne zaniedbanie, a z jego skutkami mamy ciągle do czynienia; chodzi o celowe zniszczenie sporej części akt SB. Gdyby ich nie spalono, byłoby łatwiej mierzyć się z mitologią, o której pan mówił wcześniej: domniemaniami agenturalności, rzekomym wpływem bezpieki na przemianę 1989 r. itd? Czyli tym, że część społeczeństwa, bałamucona przez radykalną prawicę, majaczy o jakimś spisku. Mogę jednak powiedzieć po przestudiowaniu wszystkiego, co pozostało i dało się przestudiować, że nie było żadnego spisku. Paląc akta bezpieka chciała zatrzeć ślady niektórych swoich działań niepraworządnych i ukryć agentów, co zresztą nie było możliwe ? raporty aktywnych agentów pozostały w aktach wielu spraw.

Wracam do pytania ? czy można było osiągnąć więcej przy OS?

Żadne z państw bloku nie osiągnęło więcej. Chętnie przywołuje się przykład NRD, przyjętej tam opcji zerowej ? kompletnej wymiany wyższej administracji, kadr policji, wojska, sądów itd. Ale za Odrą była zupełnie inna sytuacja ? tam komunistyczne państwo zostało wchłonięte przez inne państwo ? RFN. Cały aparat państwowy został przeniesiony z Zachodu.

Propaganda o ?zmowie elit, o spisku, zdradzie narodowej? ciągle narasta ?

Nie wiem, czy narasta. Nikomu nie udało się potwierdzić zasadności takich niezwykle szkodliwych haseł. Radykalna prawica wprowadziła do języka politycznego i społecznego ordynarne kłamstwa o spisku i zdradzie. Z takiej broni strzelano do liberalno-demokratycznej części sceny politycznej dla uzyskania politycznego awansu radykałów. Nie jest to nowe zjawisko w dziejach świata. W wielu rewolucjach, po ich pierwszym okresie, dochodzą do głosu radykałowie i budują gilotyny dla umiarkowanych rewolucjonistów. Tak było np. podczas Rewolucji Francuskiej. Ale ta czarna legenda OS zatruła życie publiczne, przyczyniła się do dramatycznie niskiej obecnie kultury politycznego sporu.

Jednak nawet wybitny bohater naszej transformacji i równocześnie bohater Pana Anatomii buntu w swojej fundamentalnej książce Zajeździć kobyłę historii, Karol Modzelewski pisze, że z trzech słynnych haseł ? Wolność, Równość i Braterstwo ? udało się w naszym kraju zrealizować tylko pierwsze z nich?

Ja też bardzo żałuję, że nie mamy RÓWNOŚCI i BRATERSTWA. Nie należę do bezkrytycznych obrońców planu Balcerowicza ? czyli ostrych reform ekonomicznych, choć nie będę też ich krytykował, bo nie jestem ekonomistą. Ale mam świadomość bankructwa gospodarki PRL. Już przy OS wiedziano, że jest ona w tragicznym stanie, że jedna trzecia przemysłu wymaga odnowienia parku maszynowego, że całe ówczesne wpływy z eksportu idą na spłatę gigantycznego zadłużenia. A skąd było brać pieniądze na modernizację przemysłu, by wytrzymał on konkurencję z Zachodem? A koszty reform w zakresie koniecznej ochrony środowiska, a zmniejszanie dramatycznej luki technologicznej, i wiele innych natychmiastowych potrzeb? Kryzys ekonomiczny kraju narastał od połowy lat siedemdziesiątych do końca następnej dekady. Jest jednak drugi wymiar sytuacji, bardziej dyskusyjny ? czy nie należało skuteczniej prowadzić ochrony naszych najważniejszych przedsiębiorstw przed zewnętrzną konkurencją? Może tu popełniono jakieś błędy stosując tzw. terapię szokową. Może należało skuteczniej działać na rzecz utrzymania przy życiu wielu zakładów pracy, a w konsekwencji ograniczać dość szybko rosnące bezrobocie. To prawda ? klasa robotnicza, czyli pracownicy wielkiego przemysłu, zapłaciła za tę terapię największą cenę. Była przecież motorem przemian, a szybko okazała ich ofiarą. Jednak nie OS był sprawcą tej ofiary. Przecież zasiadano do niego z nadzieją gruntownych reform społeczno-politycznych w istniejącym systemie, zaś kilka miesięcy potem system został zmieciony z powierzchni, nie tylko Polski. Zastąpił go wolnorynkowy kapitalizm, który ze swej istoty jest ustrojem nierówności. Duża część społeczeństwa odczuła, że żyje się jej gorzej, biedniej w sensie materialnym i co gorsza, bez poczucia stabilizacji społeczno-zawodowej. Trzeba przyznać, że te nierówności w Polsce narastały szybko. Myślę jednak, że per saldo ostra terapia się opłacała. Polska stała się stabilnym krajem, a poziom życia społeczeństwa jest znacznie wyższy, niż w 1989 r., czy np. tam, gdzie reform zaniechano.

Jeśli zaś chodzi o hasło Braterstwa, to tu chciałbym powiedzieć również o negatywnej, niestety, roli Kościoła w procesie przemian. Jego sytuacja jest bardzo złożona. Na początku transformacji niemal wszyscy biskupi, proboszczowie i zwykli księża byli po stronie solidarnościowej. Przedstawiciele Kościoła bardzo czynnie uczestniczyli w rozmowach przygotowawczych do OS. Uważam, że bez jego zaangażowania do kompromisu mogłoby nie dojść. W kwietniu 1989 roku Wałęsa, Tadeusz Mazowiecki, prof. Bronisław Geremek i prof. Witold Trzeciakowski złożyli dziękczynną wizytę Janowi Pawłowi II. Już jednak zaledwie rok później liczni biskupi i księża zaczęli udawać, że z OS nie mają nic wspólnego. Zaczęli wspierać radykałów atakujących OS i wygadujących różne bzdury na ten temat. Czego się przestraszyli? Zauważyli, że w systemie liberalnej demokracji tracą tzw. rząd dusz ? Pojawiła się pokusa postawienia na fundamentalistów, którzy w prawie państwowym zagwarantują szczególne przywileje Kościoła, dominujący wpływ na wychowanie, że odrzucenie komunizmu powinno oznaczać powrót do integryzmu. A ci, także katolicy, którzy tego nie akceptują, są wrogami a co najmniej bardzo podejrzanymi ludźmi. Ten proces trwa, przyczynił się do niezwykle głębokich podziałów między Polakami. Powiem twardo ? nieszczęściem dla Polski i polskiego Kościoła są Radio Maryja i Telewizja Trwam.

Czy myśli Pan Profesor o napisaniu książki Anatomia buntu ? cz. II?

Nie jestem publicystą, lecz historykiem. Zatrzymam się na 1989 roku. Ale to pytanie jest nieścisłe. Przecież napisałem książki ?Czas KOR-u Jacek Kuroń a geneza Solidarności? oraz ?Rewolucja Solidarności 1980?1991, wydanej kilka tygodni temu.

Dziękuję za rozmowę Wiesław ŁUKA
 
Profesor Andrzej FRISZKE jest historykiem, wybitnym znawcą najnowszych dziejów Polski, autorem m.in. wysoko cenionej książki Rok 1989 ? polska droga do wolności; od wielu lat związany ze środowiskiem czasopisma ?Więź?.
 
 
Res Humana nr 3/2014, s. 9-13