Etiudy??o??istocie??bytu
 
Autor: Czesław Matusewicz
 
 
Mądrzy ludzie powiadają, że pierwsze wrażenie, jeżeli nie na zawsze, to na długo, usposabia nas odpowiednio wobec napotkanego, a dotychczas nieznanego obiektu lub człowieka. Mili ludzie pozostają takimiż po latach, nawet jeżeli istnieją jedynie w przywołanych z zamierzchłych czasów wspomnieniach. Nie mówmy o niemiłych. Praca Józefa Lipca już przy pierwszym spojrzeniu wzbudza uznanie i zachwyt, a to ze względu na pomysłowo dobrany tytuł.

W naszej kulturze określeniu ?filozof? lub pochodnym często nadaje się wydźwięk negatywny, niemiłą konotację. Pogardliwie mówi się o przemądrzałym filozofie, czyli paplającym od rzeczy, wzywa się do zaprzestania filozofowania, czyli przejścia do konkretów itp. W odczuciu tak myślących ludzi ontologia, sedno filozofii, jawi się jako coś zagmatwanego, a nawet odstraszającego. J. Lipiec umieszczając to, co ontologiczne, pod parasolem ?etiudy? ocieplił te koturnowe wątki (publikowane już wcześniej), umieścił je w perspektywie wdzięku, tak typowego np. dla etiud muzycznych Chopina, nadał im dodatnią konotację. I był to zabieg mistrzowski, godny największej pochwały i twórczego naśladownictwa w innych publikacjach popularnonaukowych.

Potencjalnego czytelnika do sięgnięcia po książkę dodatkowo zachęca świetna graficzna ilustracja tytułu w postaci rozgałęzionego, o różnokolorowych kwiatach i licznych gałązkach drzewa mądrości. Brawo! Dobra robota wydawnictwa.

J. Lipiec, uczeń sławnego profesora Ingardena, przedstawił w omawianym dziele swoje przemyślenia z ostatnich trzydziestu lat pracy, dociekań ontologicznych. W tym układzie rzeczy można by było oczekiwać tego, że czytelnik otrzymuje tekst zawiły, naszpikowany specjalistyczną terminologią, a nawet żargonem fenomenologów. Tymczasem mamy do czynienia z narracją klarowną, utkaną piękną polszczyzną, wzbogacaną rodzynkami jedynie niezbędnych terminów filozoficznych.

Czytelników ?Res Humana?, o wyrobionej wrażliwości filozoficznej, interesuje zapewne autorski sposób ukazania problemów ontologii. Zatem do dzieła! Celem nadrzędnym dociekań ontologicznych jest opis i zrozumienie istoty bytu, ujawniającego się na co dzień w postaci różnorodnych obiektów wszechświata. W procesie jego realizacji filozofowie posługują się umysłem (różnorodne formy poznania), a wyniki dociekań opisują korzystając z określonego języka. Mamy zatem do czynienia ze złożonym układem wzajemnych zależności, zwanym trójkątem Ajdukiewicza. Wierzchołkami tego trójkąta są: byt, język, umysł (świadomość).

Pomiędzy elementami trójkąta występują liczne i złożone relacje, np. wewnątrz i między substancjalne. Pomijam tu tę kwestię, mimo to, iż J. Lipiec obszernie i wnikliwie je analizuje. Podkreślę jedynie myśl, że wszelkie relacje istnieją obiektywnie, są obiektami poznania, aczkolwiek nie są uprzedmiotowione. Są efektem wzajemnego oddziaływania realnych bytów (s. 101).

Byt istnieje niezależnie od badającego, natomiast obraz bytu zależy od wyboru metod poznawania i językowych form opisu, a to pozostaje w gestii badacza. Z tego to powodu do obowiązków otologa należy także rozwiązywanie poznawczych problemów języka (trafności opisu, adekwatności terminów i rzeczy, formy: potoczny versus matematyczny) oraz modelowanie umysłu (świadomości) tak, by uniknąć przesądów, uprzedzeń, nadmiernej zależności od kulturowo utrwalonych stereotypów i występowania tzw. fałszywej świadomości.

Ważnym, może nawet podstawowym, problemem w Etiudach... jest istota bytu. Jak ją można określić? ?Byt jest, niebytu nie ma? stwierdził Parmenides, a więc skorzystał z powszechnej metody charakteryzowania czegoś poprzez przeciwstawienie. Wysokiego określa się porównując go z niskim, dobrego ze złym itd. Byt więc przeciwstawia się ?nicości?. Ale to dodatkowo komplikuje problem, bowiem nie da się niczego, poza brakiem istnienia, sensowne stwierdzić o tym, co nie istnieje.

J. Lipiec wybrał inną, mim zdaniem bardziej produktywną, metodę opisu bytu. Sprowadza się ona do prezentacji podstawowych i uniwersalnych właściwości istniejących bytów (przedmiotów). Jako wiodącą ukazuje PHO (Podstawowa Hipoteza Ontologiczna), zgodnie z którą ?rzeczywistość jest jednością? (s. 72). Przedstawione stwierdzenie można interpretować na wiele sposobów. Autor konkretyzuje swą myśl zaznaczając, że właściwość ta dotyczy każdego elementu z osobna (przedmiotu), a także uniwersum jako całości. O prawdziwości w pierwszym ujęciu przekonujemy się na podstawie danych empirycznych, w drugim nie mamy takich możliwości, zatem posługujemy się metodą ekstrapolacji.

Elementy rzeczywistości, rzeczy, mają swą strukturę i jest to stwierdzenie o znaczących konsekwencjach. Czytelnik znajdzie w recenzowanej pracy pogłębioną analizę tego zagadnienia. Dla ilustracji przedstawiam tu w uproszczeniu jeden z wątków tej analizy. Jeżeli element rzeczywistości X jest cząstką większej struktury N, a ta z kolei jest składową jeszcze wyższej (większej) struktury N 1, mieszczącej w strukturze N 2 i tak dalej, to tworzy się ciąg nieskończony ?w górę? i ? a rebours ? odpowiednio ?w dół?. W następstwie takiego ujęcia problemu kształtuje się wyobrażenie bytu (wszechświata) w kształcie podobnym nieco do rozrastającego lejka.

Pogląd, że byt (wszechświat) nieskończenie ?komplikuje? strukturalnie w górę nazywa się makroinfinityzmem, że ?w dół? ? mikroinfinityzmem. Opozycyjne mniemanie, tzn., że byt ma swój ?pułap i dno? rozrostu i komplikacji struktur określa się odpowiednio terminami makrofinityzm i minifinityzm (s. 44).

Spór pomiędzy ontologami wyżej przedstawionych orientacji jest jednym z wielu i ściśle wiąże się z problemem genezy i trwania świata, determinizmu, indeterminizmu, materializmu i idealizmu ? ma swój wymiar światopoglądowy. Jest interesujące również i to, że w pewnym sensie jest on uprawniony rozwojem i dorobkiem niektórych dziedzin nauki. Stwierdzenie astrofizyków o istnieniu niezliczonych galaktyk przemawia na rzecz makroinfinityzmu, a byty typu ?nano? jakby potwierdzały zasadność mikroinfinityzmu. Jednak daleko nam do jednoznacznych rozstrzygnięć, a nawet jest wątpliwe ich ostateczne rozwiązanie (s. 75?76).

Autor pracy wiele uwagi poświęca także problemom ?wytworów? poznawczych, rezultatów poznawania bytu. Filozofowie nie wypracowali jednolitego poglądu i w tej kwestii. Gdybyśmy zechcieli dokonać uporządkowanego, według kryterium radykalności, przeglądu stanowisk to wyglądałby on następująco:
1.Solipsyzm, nie poznajemy bytu, nie wiadomo czy on w ogóle istnieje, mamy w procesie poznania do czynienia jedynie z wrażeniami (ideami), naszymi wytworami umysłu.
2.Różne odmiany sceptycyzmu (s. 32?33), łączy je przeświadczenie, że umysł nie jest zdolny do poznania bytu, jest ?rozchwiany?, nie dysponuje odpowiednią władzą poznawczą.
3.Poznajemy byt powierzchownie, jedynie zjawiskowe właściwości bytu, nie docieramy do jego istoty. Jest to punkt widzenia fenomenologów, a także (inna wersja) Platona.
4.Byt istnieje jako ?rzecz sama w sobie?, a granice jego poznania wyznaczają właściwości naszego umysłu. W sensie praktycznym poznanie rzeczy samej w sobie nie ma istotnego znaczenia (s. 184). Jest to pogląd E. Kanta i jego zwolenników.
5.Stanowisko realizmu, zgodnie z nim świat (byt) jest takim, jakim go poznajemy bezpośrednio i pośrednio. Jeżeli tak, to jesteśmy w stanie dojść do prawdy absolutnej, jednoznacznej i niewzruszonej. Nie muszę dodawać, że ten punkt widzenia jest przedmiotem ataku wszelkich odmian relatywizmu, tak modnego w dzisiejszych czasach.

Wielość i różnorodność orientacji poznawczych oszałamia przeciętnego zjadacza chleba, wzbudza poczucie niepewności i zagubienia w gąszczu sprzeczności. Jak je wyeliminować? Zdaniem J. Lipca można tego dokonać, przynajmniej w pewnym zakresie, rozwijając i doskonaląc język. Nie idzie rzecz jasna o to, by rozwijać konkretny język określonej kultury lecz o tworzenie języka uniwersalnego, podobnego do narodowych lub zgoła innego, np. matematycznego. Winien on dokładnie przedstawiać właściwości bytu lub informować o nich, bowiem ułomności w jego funkcjonowaniu prowadzą do wyjaśnień iluzorycznych, irracjonalizmu.

Specyficznym bytem, o wyższym stopniu złożoności, jest sam człowiek Jest on, jako jednostka, istotą cielesną i duchową zarazem, przedmiotem i podmiotem poznania, jednością i mnogością strukturalną. Jak więc przedstawia się jego istota, kim jestem Ja? Na te i szereg pytań szczegółowych próbuje odpowiedzieć Autor recenzowanej pracy.

Punktem wyjścia Jego rozważań o człowieku jest koncepcja Ja w wersji kartezjańskiej. Rene Descartes, jak powszechnie wiadomo, poszukiwał pewnego, niepodważalnego sądu, punktu oparcia dla systemu wiedzy o bycie (świecie). Znalazł go w samym sobie, uznał świadomość siebie za dowód swego istnienia (?Myślę, więc jestem?), ale istnienia duchowego. Gdyby na tym poprzestał, znalazłby się w gronie solipsystów. Unikając tej konsekwencji uznał realność postrzeganego świata, mimo to utrwalił dualistyczną wizję bytu. A wybrana przezeń, od-podmiotowa droga poznawcza nieuchronnie prowadzi do idealizmu i jednowymiarowej koncepcji człowieka (s. 170).

Natomiast przyjęcie koncepcji drogi od-przedmiotowej pozwala wyjaśnić relacje człowieka ze światem zewnętrznym i ukazać bogactwo i różnorodność jego psychiki. Człowiek istnieje nie tylko jako istota myśląca, ale równie jako pracująca, biegająca, zajadająca itp. W czynnościach tych uczestniczy całościowo, jako jedność ducha i ciała, angażuje myślenie, emocje i mechanizmy somatyczne. Jest istotą wielowymiarową, staje się tym, co czyni. Gdy pływa jest pływakiem, czytając staje się czytelnikiem, tańcząc-tancerzem. Ujawnia liczne swe oblicza nie przestając być jednością (s. 256). Tak rozumie istotę człowieka J. Lipiec, zwolennik monizmu.

Nawiasem mówiąc pogląd J. Lipca jest zbieżny z tym, co ukazują liczni psychologowie, badający funkcjonowanie inteligencji. I tak np. D. Goleman w pracy pt. Inteligencja emocjonalna odrzuca jednowymiarowe rozumienie inteligencji i podkreśla to, iż ujawnia się ona w różnych wymiarach: przeżyciach emocjonalnych, kierowaniu emocjami, rozpoznawaniu emocji u innych, a także w motoryce, sztuce plastycznej, tańcu i innych dziedzinach aktywności.

Na zakończenie kilka słów o filozofii i filozofach. Dość powszechnie postrzega się filozofię jako dyscyplinę zastygłą, od wieków ?wałkującą? te same problemy, niezdolną do ich rozstrzygnięcia (s. 34?35). Zniechęca to do studiowania dzieł o tej tematyce. Sami filozofowie, też często bywają rozczarowani stanem swej dyscypliny, rezygnują z ambitnych dociekań i zadowalają się przyczynkarskimi opracowaniami. J. Lipiec apeluje o przyjmowanie postaw bardziej ambitnych.

Koda: W dobie zamykania filozofii jako kierunku studiów warto podkreślić fakt, że śledzenie myśli mędrców, przewodników ludzkości, nawet bez uzyskania odpowiedzi na nurtujące czytelnika pytanie, może być wspaniałym antidotum na lawiny głupoty i prostactwa, napływające z różnorodnych środków masowego przekazu i wielu ośrodków władzy.

Józef Lipiec, Etiudy ontologiczne, Wydawnictwo Fall, Kraków, 2013 r.

Autorem tekstu jest profesor psychologii, przez wiele lat wykładowca w UMCS w Lublinie; jest twórcą wielu cenionych książek, studiów i esejów; stale współpracuje z ?RES HUMANA?.
 
 
Res Humana nr 3/2014, s. 24-27