I??Bóg??stworzył??Halika
 
Autor: Dionizy Tanalski
 

?Po co Pan Bóg stworzył Tomáša Halika?? ? pyta w Posłowiu książki Halika Hurra, nie jestem Bogiem! Tomasz Dostatni OP.

Spróbuję odpowiedzieć.

Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. Potem rzekł Bóg: niech się stanie światło! I stało się światło. I rzekł Bóg: niech się zbiorą wody, i niech się ukaże ląd! I stało się tak. I widział Bóg, że to jest dobre. I rzekł Bóg: niech ziemia okryje się zielenią! I stało się, i widział Bóg, że to jest dobre. I rzekł Bóg: niech się staną wszelkie istoty żywe! I stało się tak, i widział Bóg, że to jest dobre. Lecz czegoś było brak ? i rzekł Bóg dnia szóstego: uczyńmy teraz człowieka na nasz obraz i podobieństwo! I Stworzył Bóg człowieka, Halika właśnie stworzył na obraz swój i podobieństwo swoje. I widział Bóg, że to jest dobre. I rzekł Bóg: teraz snadź, by nie był on jako ten pyłek na wietrze, otwórzmy oczy Halika na litery, a ręce jego niech piórem zawładną. I ujrzał Halik litery i poznał je, a ręce jego do pisania ksiąg się ułożyły. I widzimy, że to jest dobrze. Lecz nie ustał Bóg w dobroci swojej i rzekł: niech się stanie Halik kapłanem moim katolickim i przewodniczącym Czeskiej Akademii Chrześcijańskiej, a także niech stanie się Halik konsultantem Papieskiej Rady do Dialogu z Niewierzącymi. I stał się Halik, i uznał Bóg, że tak jest dobrze. I odpoczął Bóg dnia siódmego.

Halik zaś do roboty się zabrał i kontynuując ?Boskie dzieło stworzenia? (jak mawiał Piotr Teilhard de Chardin, 1881?1955) księgi z liter układał, których Bóg nie napisał był. I widzimy, że są one dobre, i do dyskusji a nawet polemiki nadają się. A jedna księga Halika nazywa się Hurra, nie jestem Bogiem! i zawiera teksty zebrane z innych ksiąg Halika i jego publikacji oddzielnych.
Mówi Halik.

WIARA

?Boję się ludzi o niezachwianych przekonaniach, ponieważ czuję od nich chłód śmierci i wrogość wobec życia, wobec jego dynamiki, ciepła i różnorodności; unikam ich, bo po prostu nie wierzę w deklarowaną pewność ich wiary? Moja wiara nie jest niezachwiana ? przeciwnie, stale się chwieje? Chwieje nią niechęć do formalizmu i chłodnego profesjonalizmu ludzi z zaciśniętym sercem i mózgiem, chwieje nią lęk przed niebezpieczeństwem ze strony ?właścicieli prawdy??. Religia jest dziedziczona, związana z folklorystyczną tradycją, autorytetem, wiara zaś jest nieustannym zmaganiem się z naszym ja. Konkluduje słowami poety: ?To, co nie jest chwiejne, nie jest trwałe?. Wiara bez pytań może prowadzić do fanatyzmu i bigoterii.

Są fundamentalne wątpliwości, których nie da się racjonalnie usunąć.
1) Napięcie między wyobrażeniem dobrego Boga a rzeczywistością zła i cierpienia w świecie.
2) Ogromna przepaść między niepojętością Boga a wszelkimi ludzkimi sposobami wyrażenia tej tajemnicy.
3) Trudności, które w wielu konkretnych przypadkach nie pozwalają rozróżnić ludzkiej i Bożej woli [?] i stwierdzić, że tego chce właśnie Bóg.

Istotą wiary jest wątpienie, ale także ufność. ?Powtórzmy: nie wątpię w to, że istnieje dobry Bóg na przekór wszystkim potwornościom świata. Wątpię jednak, by istniał jakikolwiek sposób pozwalający ów paradoks rozsądnie przezwyciężyć. I rozumiem tych, którym trudność ta radykalnie zasłania obraz Boga i subiektywnie przeszkadza, wręcz uniemożliwia przyjęcie wiary. [?] Wątpię jednak we wszystkie proste recepty i zasady samodoskonalenia się, z którymi się do tej pory zetknąłem. [?] Bóg przemawia w koanach [w buddyjskiej religii zen zwięzłe określenie tajemnicy, paradoksu ? DT], paradoksach i zagadkach, z którymi przez całe lata, a może i do śmierci, będziemy się próbowali uporać?. Nie można nic istotnego pojąć ani wyrazić, gdy się odrzuca paradoksy. Bożej dobroci i sprawiedliwości nie da się zrozumieć racjonalistycznie, paradoksu zła i cierpienia nie da się rozwiązać logicznie.

Wiara nie jest ideologią, nie jest po prostu twierdzeniem o istnieniu Boga, ?jest pokornym współistnieniem z Tajemnicą?. Trzeba szanować Tajemnicę. Nie można się do niej włamać, zdobyć jej, opanować, odsunąć. Halik często odwołuje się do świętego Augustyna, który z wątpienia uciekał do wiary (wpierw trzeba uwierzyć, aby potem cokolwiek zrozumieć), a wiarę nazywał miłością do Boga.

?Czucie i wiara silniej mówią do mnie, niż mędrca szkiełko i oko?. Silniej mówią do Tomáša Halika. Przedstawił nam więc wzorcową, fundamentalną postać czystego religijnego myślenia. Jego istotą jest całkowita niezależność od krytycznych funkcji logiki i empirycznie fundowanego racjonalizmu. Tajemnica, alogiczność i paradoksalność są konstrukcyjnymi cegiełkami czystego fideizmu. Istnieje nieusuwalna, wieczna ?tajemnica? ? i ona to pozwala myśleć nielogicznie i paradoksalnie. Nie da się wniknąć w nią, rozerwać logiką i racjami rozumu, bowiem jej ontyczny status na tym właśnie polega, że jest wiarą, a nie kontrolowalnym empiryzmem i krytycznym racjonalizmem. Tajemnica i paradoks są wiarą, wiara i paradoks są tajemnicą ? to fundamentalne równanie wyjaśnia, że czysta, niczym nie zmącona wiara jest intelektualnym obszarem absolutnie nieprzenikalnym dla niereligijnego myślenia, absolutnie niezagrożonym jakimikolwiek próbami empiryczno-racjonalnej krytyki. Tak skonstruowana wiara daje wyznawcy pełny komfort spokoju o jej nienaruszalność, jej istnienie. Nie zmartwi go żadna ewentualna krytyka wiary, bowiem empiryczno-racjonalistyczna krytyka takiej czystej wiary skazana jest z góry na bezradne i bezwładne ześlizgiwanie się po pancerzu alogiczności i paradoksalności ?tajemnicy?.

Czysta, doskonała wiara przedstawiona przez Tomáša Halika jest doskonale immunizowana intelektualnie, z istoty swojej nienaruszalna, ?nieprzemakalna?. Jej wyznawca może bezpiecznie i radośnie zanurzać się w niej bez obawy, że istnieje jakiekolwiek niebezpieczeństwo jej wyschnięcia, zaniku. Wiara będzie istnieć, bo akceptuje tajemnicę i paradoks jako swój fundament, jest więc absolutnie nieczuła na jakąkolwiek zewnętrzną analizę czy krytykę. Skonstruowawszy taką wiarę można być jej entuzjastycznym i radosnym wyznawcą. Jakoż Tomáš Halik jest takim wyznawcą.

Tomáš Halik pokazuje modelową różnicę między ?myśleniem wiarą? a ?myśleniem nie wiarą? (myśleniem kontrolowalną empirią i kontrolowalnymi racjami rozumowymi). W ramach drugiego myślenia nie można posługiwać się wypowiedziami czy argumentami wiary, bowiem one, z natury, empiryczno-racjonalnej kontrolowalności się nie poddają. W wypowiedzi i argumenty wiary po prostu się wierzy ? niewzruszenie (jak dogmatycy), lub z wątpliwościami (jak deklaruje Halik) ? i już!, i niczego więcej się nie wymaga. ?Myślenie wiarą? nie wymaga owej empiryczno-racjonalnej kontrolowalności, bo niszczyłaby ona istotę wiary: tajemnicę, alogiczność i paradoksalność.

Opozycja ?wiara-niewiara? ? Tomáš Halik pokazał ją bardzo dobitnie.

Pisze jednak o sobie, że jest urodzonym sceptykiem i stale koryguje skłonności wiary do powierzchownego entuzjazmu religijnego, do wszelkiej miałkości i gładkiego stereotypu narzucanego ?owieczkom? przez ?pasterzy? paternalistycznego Kościoła. ?Od powierzchownej, miałkiej religii droga wiedzie wyłącznie do coraz większego bagna albo na wyschnięty ląd, ale nie na głębię?. Człowiek musi walczyć z pokusą pychy, narcyzmu czy triumfalizmu, tymczasem Kościół rzymskokatolicki to Ecclesia militans, Kościół walczący, lecz walczy nie ze swoimi pokusami i grzechami, ale z ?tymi drugimi? ? ludźmi niewygodnymi w swoich szeregach i w ogóle z ?innymi?. Wiara jest także, a może przede wszystkim, ?spotkaniem?, ?dialogiem?.

Halik odwołuje się do Martina Bubera (1878-1965), który rozwinął szeroko teorię (filozofię) ?spotkania?, według której człowieczeństwo nie spełnia się, po prostu, w istnieniu jednostki ludzkiej, lecz dopiero w spotkaniach jednostek z sobą. Wchodzimy ze sobą w różne relacje, różnie ze sobą ?dialogujemy? i dzięki temu kształtujemy wzajemnie swoje indywidualne tożsamości i odrębności. Ludźmi w zasadniczym znaczeniu ? a nie jakimiś odrębnie ukształtowanymi, skończonymi bytowo monadami (Leibniz), którym do istnienia inne monady nie są potrzebne ? stajemy się właśnie dzięki temu, że współistniejemy i wzajemnie na siebie działamy. ?Spotkanie?, ?dialog?, rozumiane nie tylko jako fizyczna bliskość czy rozmowa, lecz w ogóle jako aktywne współistnienie, kształtują ludzi, kształtują nasze człowieczeństwo. Powinniśmy o tym wiedzieć, a wiedząc ? chcieć istnieć, myśleć i działać w tej relacji ?spotkania? i ?dialogu?. Jest to bowiem nie tylko nasz pierwotnie ontyczny status, lecz i nieustannie kształtujący nas, obowiązujący moralnie program. Nasze ?spotkanie?, ?dialog?, to nie bierne trwanie w niezmiennej postaci, lecz nieustanne kształtowanie się; nie trwanie, lecz stawanie się!

Halik przyjmuje tę przyjazną ludziom, empatyczną Buberowską filozofię naszego bytowania, a w konsekwencji wiara religijna też jest przyjaznym ?spotkaniem? i ?dialogowaniem? z człowiekiem i z Bogiem, nieustannym samokształtowaniem się człowieka, swoistym stawaniem się. Nie jest zastygłym dogmatem podanym do wierzenia, lecz głęboką i niewyczerpalną intelektualnie przestrzenią myśli, emocji i przeżyć, jest prawdziwą głębią i sensem życia, a wynika z poczucia sensownego ukierunkowania całej rzeczywistości. Bóg nie jest rzeczywistością zewnętrzną ? Bóg ukazuje się w relacji ja i ty.

ATEIZM

Ten Halikowy swoisty panfideizm obejmuje wszystko, obejmuje też wszystkich ludzi, także ateistów. Halik nie ma wątpliwości (przy wszystkich deklaracjach i zastrzeżeniach o swoim sceptycyzmie), że właściwy ateizm jest swoistym zmaganiem się z Bogiem ? nie z wiarą w Boga, lecz z samym Bogiem! Ateizm w istocie nie jest a-teizmem, nie jest myśleniem realizującym się całkowicie poza myśleniem religijnym. ?To, co Karl Rahner określił kiedyś pięknie: ?Bóg ma swoją przygodę z każdym, czy jest to wierzący, czy ateista?, można byłoby powiedzieć i na odwrót, Ze każdy, czy to wierzący, czy ateista, ma swoją przygodę z Bogiem. Również ateista ma zazwyczaj jakieś wyobrażenie Boga, podobnie jak wierzący, z tą tylko różnicą, że wyobrażeniu temu przypisuje inny status ontologiczny?. ?Ateizm, do którego mam największy szacunek i któremu poświęciłem wiele uwagi w swoich książkach [?] to ateizm cierpienia i protestu. Normalnie jest to doświadczenie intelektualnych lub emocjonalnych trudności w uznaniu, czy kochać Boga, stojąc twarzą w twarz z cierpieniem i doświadczeniem zła w świecie?. Prawdziwy ateizm jest więc protestem przeciw cierpieniu, i choć często robi to w postaci wyrzutu i prześmiewczych ataków na Boga, ?jest pomimo wszystko, jakimś rodzajem szczerej komunikacji z Bogiem, a przez to jest mu dużo bliżej do wiary, niż do niewiary?.

Lecz jest też inny ateizm, ateizm ?ludzi bez Boga?. Tu Halik powtarza, ulubioną wśród religijnych fundamentalistów, moralną retorykę: ?Człowiek bez Boga nie jest sobą?. Przedstawiciele takiego ateizmu nie przeżywają swojego życia jako ?dialogu?, lecz jako monolog. Nie słuchają innych, słuchają tylko samych siebie i bądź czują się równi Bogu, bądź w ogóle nie uznają jego istnienia.

Tomáš Halik powyższą retoryką, wbrew swojej mocno deklarowanej postawie ?dialogowej?, dyskwalifikuje moralnie ?ludzi bez Boga?. Wszystkich ?ludzi bez Boga??

Jak widać, Tomáš Halik nie przejmuje się zbytnio istnieniem a-teizmu = ?myślenia nie wiarą?. Pojęcie ateizmu redukuje w zasadzie do sfery moralnej, do owego humanistycznego i metafizycznego zarazem protestu przeciw cierpieniu i złu. Taki ateista bowiem też kocha ludzi, dlatego ma pretensję do Boga, że cierpienia i zła nie niweczy. Dlatego Halik kocha takich ateistów za ich moralną postawę, choć wikła ich ona w spór z Bogiem. On zaś z Bogiem się nie spiera, on Boga kocha bezkrytycznie ? dlatego nie jest ateistą.

?BÓG? I ?BOŻKI?

W omawianej tu książce Halik właściwie ?bożkami? się nie zajmuje, mimochodem tylko odróżnił pozytywnie przedstawianą przez siebie wiarę od ?czci oddawanej bożkom?. Lecz dotknął tu jednak wielkiego problemu. ?Bóg? ? duże ?B?, ?bożki? ? ?b? małe. Zwyczajowa pisownia w chrześcijańskiej kulturze, lecz jakże wymownie pokazująca kulturową megalomanię chrześcijańskich wyznawców ?prawdziwego Boga?! Inni Bogowie (?bożki?) nie są ?prawdziwi?, nie zasługują na taką samą naszą uwagę i szacunek.

Czy wyznawcy owych ?bożków?, choćby bardzo lokalnych, za którymi nie stoi statystyczna i kulturowa, także ekonomiczna, także militarna potęga chrześcijan, nie są naszymi bliźnimi, nie są podmiotami ?spotkania? i ?dialogu?, nie tworzą wspólnie z nami naszej ludzkiej, ?dialogowej? kultury?? Czy nie mogą wierzyć równie żarliwie jak chrześcijanie i czynić dobro? ? o czym tak pięknie mówi Tomáš Halik. Czy wyznawcy owych ?bożkowych? religii mają prawo mówić o ?bożku chrześcijańskim? lub chrześcijańskich ?bożkach? (na przykład Trójca Święta, Matka Boska, Święci Pańscy?).

A jednak, mimo tych krytycznych uwag, cenię i szanuję Tomáša Halika za jego ogólnie humanistyczną postawę wobec ludzi w ogóle, także i o innych światopoglądach. Chce z nimi ?dialogować? ? i to jest najważniejsze w tym naszym, tak bardzo skłóconym, świecie.

Dialogujmy zatem!

Autor tekstu jest profesorem filozofii, długoletnim wykładowcą akademickim, związanym z UMCS w Lublinie, autorem wielu książek, studiów, jest członkiem redakcji ?RES HUMANA?.
 
 
Res Humana nr 3/2014, s. 24-27