Cień Kosowa (suplement - część II)
(a może - cień ?sarmaty??)
 
Autor: Radosław S. Czarnecki
 
 
Nie poznamy prawdy nie poznając przyczyny
Arystoteles ze Stagiry
 
Katastrofa malezyjskiego samolotu pasażerskiego jest przedmiotem rozlicznych komentarzy, domysłów, sądów czy mniemań. Przypuszczeń, rojeń bądź prezentacji afektywnych stanowisk. A nade wszystko jest przykładem kolejnego momentu gdzie gros polskiego mainstreamu może dać upust swoim rusofobicznym, kontrreformacyjnym czyli ? ksenofobiczno - quasi-rasistowskim poglądom (w genezie i tzw. ?chciejstwa? wg Melchiora Wańkowicza). Taka ?kalka?  zakorzeniła się w umysłowości części Polaków nad wyraz mocno, skutecznie zakonserwowana przez katolicyzm i doktrynę polskiego Kościoła katolickiego (stawiającego się od zawsze w opozycji do prawosławia, a Moskwa jest tego wyznania egzemplifikacją, uosobieniem dla mało oczytanej, coraz mniej od 1989 roku, nadwiślańskiej gawiedzi ? jako ?greccy schizmatycy?) co w połączeniu z historią konfliktów polsko-rosyjskich jest mieszanką wybuchową dla wzajemnych pretensji, uprzedzeń, schematów myślenia i nie mądrych (bo uproszczonych ? czyli de facto: szkodliwych) stanowisk. To jest nagromadzenie wielowiekowych stereotypów, uprzedzeń, złych emocji i pamięci, nieumiejętności balansu między przyszłością a przeszłością, wynikające z nowoczesnej edukacji.  Dziś wychowanie i edukowanie dzieci od ponad 2 dekad funkcjonuje w perspektywie kultu mistycyzmu, religianctwa, wydumanej wielkości narodowej (co jest źródłem nacjonalizmu i ksenofobii), atencji dla (przegranych) wojen i bitew w połączeniu z wizerunkiem kraju jako ?Chrystusa Narodów Europy?. W tej właśnie konwencji utwierdza się polska ?rusofobia? gdyż mity narodowe kompilują się z wielowiekową (o korzeniach kontrreformacyjnych) miejscową religijnością. No i oczywiście Jan Paweł II ze swymi XIX-wiecznymi poglądami i naukami, genetyczny i zwierzęcy zarazem (ponoć) antykomunizm Polaków (co dziś przekłada się w oficjalnej indoktrynacji na totalną anty-lewicowość czego efektem jest wzrost popularności takich poglądów jakie szerzy Janusz Korwin-Mikke albo quasi-faszyści w rodzaju Artura Zawiszy, Roberta Winnickiego et consortes), nadwiślańska, post-sarmacka megalomania i tromtadractwo.
 
Media i klimat Polski ostatnich dekad idą permanentnie w kierunku emocjonalnego, afektywnego, żywiołowo-nastrojowego (reagowanie w danym momencie bez racjonalnego zastanowienia) podejścia do wszystkiego co nas otacza, co wokoło się nas dzieje. A emocje i afekty to antyteza racji rozumu. Wyciszenia, refleksji, zastanowienia, wycofania i kompromisu. A to słowo ? kompromis - w wymiarze polskiego patriotyzmu jest karłem.
 
Polska wersja patriotyzmu to jak wspomniano martyrologia i antykomunizm (utożsamiany en bloc z Rosją, Rosjanami i wszystkim co z nimi związane). To w tym aspekcie właśnie zwycięstwo etosowo-styropianowych elit dało asumpt dla rozwoju i rozkwitu konserwatyzmu, tradycjonalizmu, bigoterii, religianctwa i zaściankowości a?la I RP. To tu właśnie przejawia się brak sceptycyzmu, autokrytycyzmu, racjonalizmu i pragmatyzmu ? czyli trendów charakterystycznych dla społeczeństw modernistycznych, dla Oświecenia (i ?oświeconych?) czyli tego co jednoznacznie kojarzy się z kultura Zachodu. Bo krew, jako clou tego patriotyzmu połączona z krwią wylaną z narodu polskiego w historii przez Rosję i Rosjan jest założycielskim mitem i kultem III RP. A taki mit i taki kult nie chcą racjonalizmu, nie chcą indywidualnej myśli człowieka i osoby zdecydowanie nie podległej tzw. autorytetom. Taki mit i taki kult nie chcą pragmatyzmu i linii myślenia mieszczaństwa zachodniego, gdzie kalkulacja i realnie pojmowany interes są cnotą,  godnym szacunku postępowaniem, zasługą w ewentualnym życiu wiecznym. Dorobek teologiczno-filozoficzny czołowych przedstawicieli Reformacji ? Kalwin, Zwingli, Melanchton, Bullinger czy Schwenckfeld ? świadczy o tym najlepiej. To są kanony gospodarki rynkowej i takiegoż myślenia (z nią związanego). I to mówi nie tylko klasyk ? Max Weber?. To powszechnie znana, uniwersalna prawda. Pogłębiona przez globalizację i turbo kapitalizm.
 
Polskie społeczeństwo w geście dwóch palców (w kształcie litery V) chciało kapitalizmu (bo odrzucało totalnie tzw. ?komunę?). Tak uważa etosowo-styropianowy mainstream rządzący we wszystkich wymiarach nad Wisłą. Wybory AD? 4.06.1989 o tym wybitnie świadczą.  Ale ciągle odprawiane narodowe egzekwie nad świeżymi (lub nader dalekimi) ofiarami historii polsko-rosyjskiej nadal są podstawowym elementem nie tylko tzw. polityki wschodniej jaką prowadzi Polska, ale przede wszystkim owe egzekwie jawią się kluczowym symbolem owej historii, jej najważniejszym punktem, bombastyczno-tromtadrackim zadęciem i irracjonalnym kontuszem ubierającym naszą współczesną świadomość. Prof. Andrzej de Lazari (historyk, politolog, rusycysta i filozof, uczeń prof. Andrzeja Walickiego ? znawcy Wschodu Europy, znakomitego, polskiego uczonego i myśliciela) stwierdza, iż od ponad dwóch dekad ?Polska polityka wschodnia to puste słowa, sentymenty, duch romantyzmu i całkowity brak myślenia praktycznego?. Nic dodać, nic ująć.
 
I to nadwiślańskie nadęcie, ten polski pretensjonalizm odnośnie absolutnego znawstwa zagadnień ?Wschodu Europy? (i ciągłego podkreślania tego przed światem), ta polska egzaltacja wobec wszelkich działań rosyjskich nie mieszczących się w naszym oglądzie rzeczywistości, ten ? nie waham się tego stwierdzić ? kabotynizm naszych elit w odczytywaniu intencji elit rosyjskich są po prostu nie do zniesienia. Dziś w perspektywie ? wcześniej Kosowa i rozpadu Jugosławii ? sytuacji na Ukrainie jest to w szczególności widoczne.
 
Pisze rosyjski literat i intelektualista, daleki w poglądach od Kremla i przyjaciel Polski (miał żonę Polkę) Wiktor W. Jerofiejew (rosyjski zapadnik co kojarzy się w Rosji jako liberał i demokrata) o trzech współcześnie funkcjonujących Polskach porównując nasz kraj do kobiety ? obojętnie jakiej proweniencji i konduity ? pytającej mężczyznę ?Am I sexy ??, jednocześnie za pomocą tej przenośni charakteryzując  nasz kraj w takich oto kategoriach:
 
-  pierwsza kategoria to wymiar kobiety młodej, fascynującej, z wyzywającym makijażem, seksy, pociągającej: tej Polski już nie ma, gdyż jej blask i atrakcyjność (tu analogie z seksualnym kontekstem stosunków damsko-męskich jest nad wyraz czytelny) wyparowały ? dla Rosjan ? wraz ze śmiercią Związku Radzieckiego. ?On był potężny, a zarazem bezradny, był straszny, ale i śmieszny. Na jego tle Polska wyglądała jak oślepiająca piękność, która nosiła krótkie spódniczki, tańczyła rocka, modliła się w niedzielę w kościołach, czytała Hłaskę i biegała oglądać filmy amerykańskie? ? stwierdza Rosjanin.
 
- drugą Polskę porównuje do nadwiślańskiej prostytutki z berlińskiego burdelu, która go też zapytuje ostatnimi czasy, jak tamta dziewczyna, ?Am I sexy ??. To Polki ruszające w świat i wpadające na dno.  Jest na dnie, moralnym, zawodowym, estetycznym, ale wg zasady szlacheckiego stanu ?zastaw się a postaw się? czy ?boso ale w ostrogach? prawi o papieżu, Maryi, wartościach, patriotyzmie, wyższych racjach. Poucza ? przede wszystkim, partnerki swojej profesji: Rosjanki, Ukrainki, Białorusinki, Litwinki ?.. Jerofiejew stwierdza, że dla Zachodu ?jest taką samą prowincjuszką, taką samą Azjatką jak jej współtowarzyszki doli i nie-doli?. Dla ukraińskiej kurwy Polka uprawiająca najstarszy zawód świata (razem z nią) jest kompletną wariatką. Amerykanie np. nie odróżniają absolutnie jego zdaniem (a doświadczenia te wyniósł długoletniej pracy na Uniwersytecie w kalifornijskim Mieście Aniołów) Polaków od Rosjan ! Więc po co te napuszone mowy ? zapytuje.
 
- i ostatni wymiar Polski w oczach Rosjanina: to kobieta sparaliżowana strachem, bo nie spodziewała się tego ?że stanie się taka jak jest? na starość. Chodzi o to, iż postarzała się nie brzydko, ??ale głupio. Polska stała się nudnym dodatkiem do Europy. Kiedyś w Polsce panował pozytywny brak zaufania do Rosjan. Najbardziej nieufnym typem był chłop (?) Ale dziś, w tym typie tkwi największe nieszczęście. Chłopski upór, umiłowanie do polowań, niechęć do ludzi mądrych i bezgraniczne zaufanie do Kościoła niczym miłość do KPZR w Związku Radzieckim stały się flagą polityczną?. Czołowe miejsce w polskiej narracji zajęły ?moralność, sprawiedliwość, porządek? ale przenicowane na ?druga stronę? medalu etyki. I gdy ta kobieta pyta Rosjanina ?Am I sexy ?? brzmi to pokracznie, kabotyńsko, nieszczerze, faryzejsko.
 
Tak widzi nasz kraj oświecony Rosjanin, liberał i demokrata moskiewski, okcydentalista ze wschodniej Europy. Histeria jaka zapanowała w polskich mediach na bazie sytuacji na Ukrainie pogłębi jedynie ? bez względu na proweniencję i polityczne zapatrywania Rosjan - ten rozdźwięk i niezrozumienie. Monolog i paternalistyczny ton polskich elit ? powodowane jak zawsze: misyjnością, dawniej wiarą religijną dziś tzw. prawami człowieka i demokracją w stylu zachodnim, arbitralnym przekonaniom o swej wyższości cywilizacyjno-kulturowej, pańskością (syndrom Pana i Chama, ale w wersji międzynarodowej)  ? są nie do pogodzenia z dialogiem, czyli wymianą idei, myśli i wzajemnym tłumaczeniu racji.
 
Elity polskie ? post-sarmackie, post-szlacheckie, post-ziemiańskie (wg swego mniemania) ? traktują z jednej strony społeczeństwo polskie nie jak zbiór obywateli, ale jako sforę konsumentów: oto władza patriarchalnie umiejscowiona i traktowana z feudalną atencją, wedle przywoływanego tu schematu Pan vs Cham, coś ?temu konsumentowi daje, podarowuje, nagradza go?, ze swej wielkopańskiej łaski i z racji swej uprzywilejowanej pozycji społecznej.
 
I tak ten wzorzec ? w elitach polskiej, etosowo-styropianowej władzy -  funkcjonuje wobec wszystkich ludów ze Wschodu Europy. Tak samo jak ta władza traktuje społeczeństwo polskie, tu nad Odrą, Wisłą i Bugiem, tak samo odnosi się do sąsiadów Polski na Wschodzie: a poprzez media (które są przecież tzw. czwarta władzą) frustracje, awersje, pretensje (uzasadnione i wydumane) ogółu społeczeństwa stara się je przenieść ? poprzez propagandę, manipulacje, umiejętne podsycanie uprzedzeń, mitów czy sentymentów odniesionych do tzw. Kresów ? na Innego.
 
Obywatel bez świadomości swojego JA, bez indywidualnego i nieschematycznego myślenia, bez sceptycyzmu i autoironii nie istnieje. ?Nie miej szacunku dla autorytetów innych bo zawsze można znaleźć inne autorytet?? pouczał klasyk anglosaskiego liberalizmu Bertrand Russell.
 
I tak też funkcjonują polskojęzyczne ? inaczej trudno o tych manipulatorach i oszustach intelektualnych mówić ? media. My wiemy, my wam powiemy jak jest naprawdę. Ty konsumencie nie myśl, nie dedukuj, przyjmij prawdę objawioną czyli nabądź nasz  produkt. Tak samo umiejscowił się w  polskim życiu publicznym Kościół katolicki i jego akolici, na różnych piętrach drabiny społecznej i we władzach różnych szczebli (np. w ministerstwie sprawiedliwości ? wiceminister religijny fundamentalista co prawo boskie stawia nad stanowionym, edukacji ? doradcy ds. przysposobienia młodzieży do życia w rodzinie, zdrowia ? mianowani urzędnicy państwowych szpitali którzy jawnie sabotują polska jurysprudencję). ?Ciemnym ludem? lepiej się manipuluje i rządzi, a ??.manipulacja posługując się iluzją tworzy sztuczny świat, który wypacza percepcję osoby manipulowanej i to w takim stopniu, że zapomina ona o swym rzeczywistym interesie? (prof. Lech Ostasz ? antropolog kultury, filozof i psycholog).
 
Kosowo i atmosfera egzaltacji, rozkołysanych afektów i niekontrolowanych rozumem emocji ? co powodowało absolutny zalew narracji dot. tego konfliktu kłamliwymi opiniami i komentarzami - nad rzekomymi (dziś to  wiadomo z całą pewnością) zbrodniami tylko i wyłącznie Serbów (kłania się m.in. wspomniany Raczak), w kontekście konfliktu na wschodzie Ukrainy rozgrzana została w świetle podanych wyżej faktów z całą ostrością. Można rzec - w dwójnasób.
 
Pewnym, przekonanym w 156 % konsumentom papki medialnej i poddających się atmosferze linczu oraz biało-czarnej wizji rzeczywistości przypomnieć warto z jaką emfazą i oburzeniem (etycznym, moralnym, z tytułu prawa międzynarodowego, wyższości cywilizacji zachodniej na ?dzikimi?  Arabami ? choć Saddam Husajn był tą siłą która powstrzymywała islamizm i religijny fundamentalizm przed rozlewaniem się po całym Bliskim Wschodzie) mówiono kiedyś o potencjale jądrowym i broni chemicznej celem uzasadnień inwazji na Irak ? Jak w takiej samej konwencji brzmiały tyrady tzw. demokratycznego świata i tzw. ?międzynarodowej opinii publicznej? o związkach ? nigdy nie potwierdzonych - reżimu z Bagdadu z międzynarodowym terroryzmem (al? Kaidą)?
 
To tak jak konszachty, krótkowzroczne, ze światowym dżihadem, sponsoring międzynarodowego terroryzmu islamskiego, związki z nim w postaci logistycznej pomocy (broń, doradcy, technologie, łączność, tajne operacje przerzutu mudżahedinów itd.) w Afganistanie, później Bośni, Czeczenii czy Kosowie w imię doraźnych (a nie długofalowych) politycznie celów. To tak jak dzisiejszy mariaż ? w imię osłabiania Rosji, ?rusofobicznych? mniemań i poglądów ? z quasi-faszystami i skrajnymi nacjonalistami zachodnio-ukraińskimi, który ponoć wart jest (z emocjonalnie podyktowanego punktu widzenia polskiego, dalekosiężnego interesu) mszy jak Paryż Henryka IV, króla Francji ? To błąd z punktu widzenia polskich interesów ? krótkotrwałych i długofalowych. A, że  w tej mierze zbiegać się on może w jakimś momencie z interesami rosyjskimi wystarczy przywołać dewizę Winstona Churchilla mówiącą o wieczności interesów Wielkiej Brytanii i przemijaniu przyjaźni i wrogości, sympatii i antypatii ? w polityce, w polityce.
 
Tu warto przypomnieć współpracę cywilizowanego świata Zachodu z mudżahedinami i talibami w Afganistanie podczas interwencji radzieckiej w tym kraju: sojusznik urósł do takich rozmiarów  (bo o jego poglądach wobec wartości niesionych przez nowoczesny i cywilizowany świat było wiadomym od dawna), że stał się największym zagrożeniem dla Zachodu lub stworzenie (jako przeciwwagi dla popularności onegdaj lewicowego, świeckiego al-Fatah i Jassera Arafata) przez Izrael potęgi Hamasu i szejka Jassina (purytańsko-islamistycznego  fundamentalisty).
 
A jak mudżahedini sponsorowani przez Zachód od początku traktowali wspierających ich Amerykanów oraz ich sojuszników w walce z ZSRR niech świadczy komentarz znawcy Zachodu i  Azji, prof. Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie socjologa i historyka Szlomo N. Eisenstadta, który pisał już w latach 70-tych XX stulecia, że Zachód jest widziany z ??Azji, nie jako świat składający  się z dwóch zasadniczo różnych elementów:  świata radzieckiego i świata zachodniego. Stanowi dla niej  jedną rzeczywistość tego samego typu społecznego ? postępowego społeczeństwa przemysłowego?.
 
Demonizowanie przeciwnika politycznego, jakiegokolwiek, przenosi dyskurs publiczny w sferę irracjonalną. Nie może być więc racjonalnych i realistycznych argumentów, konkluzji i decyzji. Racjonalny dyskurs zastępowany jest przez połajanki, demony retoryczne, namiętne fantomy słowne, aprioryczne sądy i takiej samej proweniencji domniemania (często poparte zwyczajnymi insynuacjami bądź kłamstwami: irracjonalizm karmi się przecież wyłącznie sugestią, takimi sądami, takim sposobem myślenia, półprawdami i ćwierć-inteligencją). Mity, afekty, sentymenty, uniesienia i namiętności są wtedy źródłem  opisu sytuacji.
 
Jak wspomina Ludwik Stomma polska obsesyjna anty-rosyjskość karmi się zawsze wyrwanymi z kontekstu historycznego i politycznego (realizowanego współcześnie) w formie faktów-etykiet: ?? zabory, Murawiew-wieszatiel, wojna 1919-21, pakt Ribbentrop-Mołotow, zsyłki, Katyń, stalinizm, Smoleńsk ?.. Skąd jednak pogarda dla Rosjan i Rosji ??.  Ów etnolog i kulturoznawca stwierdza autorytatywnie, że Rosja od Piotra I Wielkiego jest w Europie. ?Bo bez Rosji nie ma Europy?. Świadczą o tym nazwiska rosyjskich twórców kultury ? kultury uniwersalnej, egzystencjalnej, europejskiego wymiaru (Puszkin, Czajkowski, Lermontow, Gogol, Tołstoj, Dostojewski, Babel, Riepin itd. itp.) ? i ich wkład w cywilizacyjno-kulturowy wymiar tego co pojmujemy jako wartości europejskie. Stomma uważa, że przyczyną aktualnych złych stosunków polsko-rosyjskich (leżących po polskiej stronie) jest przede wszystkim ?wyimaginowane poczucie pogardy? żywionej przez Pana do Chama (czyli do Innego, gorszego).  A w dalszej kolejności -  poczucie zagrożenia, nie zrozumienia, nie poznania, nie ciekawości i chęci autentycznego zbliżenia.
 
Polski post-sarmatyzm, objawiający się po raz kolejny w anty-rosyjskiej histerii rozpętanej w obliczu konfliktu na Ukrainie, przejawia się też w wyimaginowanej chęci jedności narodu, społeczeństwa nadwiślańskiego (ten kto ma inne zdanie, inaczej formułuje sądy i stawia tezy jest ?szpiegiem Putina?, ?ruskim czełowikiem?, nie-Polakiem i ?agentem wpływu interesów rosyjskich? ? takimi inwektywami posługują się nawet tak do tej pory wyważeni komentatorzy i subtelni intelektualiści jak Adam Michnik czy Adam Szostkiewicz). To ? jak sądzi Jan Sowa (psycholog, filozof, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego) ? ?jak pokazuje historyczna praktyka, to poszukiwanie jedności jest przede wszystkim sposobem na marginalizowanie tych, którzy z jakichś powodów nie mogą należeć do proklamowanej wspólnoty: chłopów, mieszczan, Żydów, reakcjonistów, postkomunistów, gejów, lesbijek, feministek, wykształciuchów itd.?. To jest też z jednej strony opór mentalnej materii post-kontrreformacyjnej, post-szlacheckiej, post-sarmackiej jaka charakteryzuje polskie elity etosowo-styropianowe, a z drugiej ? ten Inny, ten obcy, ten ponoć gorszy kulturowo i cywilizacyjnie, ten wskazany jednoznacznie palcem, postawiony do kąta poprawia auto-wizerunek społeczny, przenosi dyskurs w inne, irracjonalne i nie-polskie (czyli ? poza-wewnętrzne) przestrzenie, nie dotykające nabrzmiewających, lokalnych, nadwiślańskich sprzeczności i animozji. Podbijając nacjonalistyczny, narodowy i religijno-katolicki bębenek (katolicyzm, wiara prawdziwa vs ?schizmatyccy Grecy?, idee Solidarność vs komunizm, którego Rosja i Rosjanie pozostają nadal egzemplifikacją, kultura Zachodu, której my jesteśmy reprezentantem i przedmurzem vs ?azjatycka dzicz? itd.) transponuje się zainteresowanie społeczne na ? pozornie tylko ? inne, ?duszo - szczypatielne? i emocjonalno ? pseudopatriotyczne przestrzenie świadomości. A to zawsze wraca szkodliwym, niebezpiecznym rykoszetem.
 
Tak Cień Kosowa łącząc się z Cieniem sarmaty prowadzi nas prosto na Dzikie Pola racjonalizmu, modernizmu, europejskości, a przede wszystkim - Oświecenia.