Jezus: widziany inaczej (Cz. III)
 
Autor: Edward A. Mierzwa
 

No właśnie, dlaczego Piłat się zdziwił? Rzymianie, a także Chińczycy, krzyżowali tylko tych, którym chcieli zadać straszliwe, parudniowe męki, bowiem ukrzyżowany umierał zwykle kilka dni. Historycy rzymscy opisali wystarczająco dużo takich egzekucji, chociażby krzyżowanie chrześcijan przez Nerona, czy uczestników powstania Spartakusa i zawsze od ukrzyżowania do chwili zgonu mijały nie godziny, ale minimum 2?3 dni. Dlatego Św. Marek mówi o zdziwieniu Piłata, gdy Józef z Arymatei poprosił o wydanie ciała Jezusa. Piłat zdziwił się, że Jezus skonał zaledwie w sześć godzin po ukrzyżowaniu. A będąc rzymskim namiestnikiem, zapewne nie raz miał do czynienia z krzyżowaniem osądzonych zarówno za antyrzymskie spiski jak i za pospolite zbrodnie, i wiedział jak długo ukrzyżowany umierał na krzyżu.
 
 
Jezus nie konał przez kilkadziesiąt godzin, ale zmarł ? jak twierdzą ewangeliści ? w ciągu kilku godzin od ukrzyżowania. Czy rzeczywiście? Dlaczego nie zmarło dwu towarzyszących mu skazańców? Czy można to położyć na karb wycieńczenia organizmu Jezusa torturami i ?drogą na Golgotę?? Nie można takiego wyjaśnienia wykluczyć, choć jest ono mało prawdopodobne, jeśli nie bezprzedmiotowe. Jezus wówczas był człowiekiem mniej niż 40-letnim. A zatem dlaczego zmarł tak szybko i czy zmarł? To następna wątpliwość.
 
Wróćmy do ewangelicznych opisów ukrzyżowania. Dlaczego Jezus wołał w języku aramejskim ?Eli, Eli, lema sabachthani?? Dlaczego nie użył języka hebrajskiego, powszechnie znanego większości osób znajdujących się pod krzyżem? Może słowa wypowiedziane w języku aramejskim były hasłem, po którym ktoś miał zareagować w umówiony sposób?
 
Dlaczego pod krzyżem znalazło się naczynie z octem i gąbka? Wszak, gdy Rzymianie krzyżowali tysiącami chrześcijan i przeciwników politycznych, np. spartakusowców, nie przynosili krzyżowanym ofiarom octu i gąbek. Dlaczego zatem wyróżnili Jezusa? I czy to oni przygotowali gąbkę i naczynie z octem? Wreszcie dlaczego gąbkę nasączoną octem podano tylko Jezusowi, a nie podano jej wiszącym obok Jezusa zbrodniarzom? Kolejne pytania i powody do wątpliwości.
 
Tu dochodzimy, jak sądzę, do kluczowego momentu owych wątpliwości. Tylko ewangelista Łukasz, który był lekarzem, nie wspomina o gąbce i naczyniu z octem, a pisali o niej trzej pozostali ewangeliści. Łukasz jako lekarz musiał dobrze wiedzieć do czego taka gąbka i naczynie z octem służyły; znał okoliczności w jakich gąbkę stosowano i znał także skutek jej zastosowania. Czyżby miał świadomość, iż taka informacja w przyszłości może spowodować kiedyś, u kogoś, kto ma choć trochę wiedzy o starożytnej medycynie różne niepotrzebne domysły (jak chociażby niniejsze)? To ostatnie pytanie jest nadzwyczaj frapujące.
 
Otóż dla celów medycznych starożytni lekarze preparowali tzw. ?gąbkę nasenną?. Była to gąbka nasączana mieszaniną mandragory, lulka czarnego, cykuty, a następnie suszona. Pisali o niej wspomniani wyżej ówcześni lekarze: Galenus, a przede wszystkim Celsus w De medicina. Przed operacją gąbkę zwilżano i podawano do picia lub umieszczano pod nosem pacjenta, który po takiej inhalacji tracił przytomność a czasem i życie, pod wpływem środków odurzających i spowalniających akcję serca (cykuty, hioscyjaminy). Dopiero zastosowanie octu winnego, neutralizującego toksyczne działanie cykuty, zmieszanego z wyciągiem z rośliny zwanej przestępem (Bryonia) ? byliny z rodziny dyniowatych, podobnej do kolczastego ogórka i rozpinającej swe pędy po płotach i ogrodzeniach, zawierającej glikozydy działające silnie przeczyszczająco, pozwalało bez problemu wybudzić operowanego. Po takiej inhalacji lub wypiciu usypiającej mikstury pacjent rychło tracił przytomność, ale ocet neutralizował cykutę, a glikozydy z przestępu po pewnym czasie też robiły swoje, pomagając pacjentowi w szybkim i skutecznym wydaleniu niebezpiecznych substancji z organizmu. W trakcie operacji część trujących substancji wyciekała wraz z krwią. Jeśli zaś dokonywano zabiegu bezkrwawego, np. resekcji zęba, usunięcia obcego ciała z oka, wówczas puszczano uśpionemu pacjentowi krew by przyspieszyć wydalenie części alkaloidów z organizmu.
 
Wszystko to zastosowano w przypadku Jezusa. Mamy tu gąbkę nasączoną octem, mamy puszczenie krwi, mamy objawy śmierci, które jak można sądzić śmiercią nie były. W gronie osób asystujących w ukrzyżowaniu Jezusa był ktoś, do kogo było skierowane hasło w języku aramejskim: ?Eli, Eli, lema sabachthani??. Jezus nie mógł dać sygnału w języku hebrajskim, bowiem mogłoby to wzbudzić podejrzenia wykonawców wyroku. Zatem musiał być tam ktoś, kto hasło zrozumiał i podał Jezusowi ?gąbkę nasenną? umoczoną w occie; ktoś, kto nie dopuścił do połamania Jezusowi goleni i ktoś kto zajął się Jezusem po zdjęciu z krzyża. I mamy w Ewangeliach dokładną wskazówkę kim był wtajemniczony. Wskazują go wszyscy czterej ewangeliści ? był to Józef z Arymatei, lekarz, bliski przyjaciel Jezusa. Józef zabrał ciało, owinął je w czyste płótno i złożył w nowym grobie, który parę dni wcześniej kazał wykuć w skale.
 
Św. Jan. 19. 38, mówi więcej: ?...Józef z Arymatei, który był uczniem Jezusa, lecz ukrytym z obawy przed Żydami....?. To właśnie Józef z Arymatei, nie rodzina; a wiemy że Jezus miał nie tylko matkę, ale i braci; zajął się rzekomym pogrzebem Jezusa, a wcześniej być może przekupił samego setnika (poświadczył przecież śmierć Jezusa przed Piłatem), asystującego przy ukrzyżowaniu, by podano Jezusowi umoczoną w occie ?gąbkę nasenną?, by puszczono mu krew i nie łamano goleni (by go nie dobito). To co się wydarzyło pod krzyżem nasuwa wiele pytań, bowiem nie były to okoliczności jakie zwykle towarzyszyły ukrzyżowaniu. Okoliczności owe dają podstawę do snucia przypuszczeń, że scenariusz tych zdarzeń został uprzednio zaplanowany. Został zaplanowany przez następujące osoby dramatu: Jezusa ? znawcę medycyny i psychologii; Józefa z Arymatei ? przyjaciela Jezusa, lekarza, osobę powszechnie szanowaną i bogatą; jedynego obok Jezusa ? spośród biorących udział w scenie ukrzyżowania, znającego język aramejski oraz najmłodszego z uczniów, Judasza Iskariotę (z Kariotu), skarbnika stowarzyszenia uczniów Jezusa. Ten ostatni był wtajemniczony w przygotowywaną mistyfikację. Nie zdradził dla rzekomych 30 srebrników, bo to Jezus przecież już podczas ostatniej wieczerzy wydał mu polecenie wskazania go strażom. Potem, ten dość młody wiekiem, wrażliwy człowiek w zderzeniu z wszechstronnym potępieniem, nie mogąc udowodnić, że wykonał jedynie życzenie Jezusa ? popełnił samobójstwo.
 
Śmierci Jezusa na krzyżu przeczy fragment Ewangelii Jan. 19.38-39 (Pogrzeb Jezusa): ?Potem Józef z Arymatei, który był uczniem Jezusa [?] Poszedł więc i zabrał Jego ciało. Przybył również i Nikodem, ten który po raz pierwszy przyszedł do Jezusa w nocy i przyniósł około stu funtów [ca 17.5 kg ? E.A.M.] mieszaniny mirry i aloesu?? Interesujące: mirra i aloes? Nigdy w procedurze balsamowania nie stosowano maści aloesowych. Taką maść stosowano wyłącznie w celu przyspieszenia procesu gojenia ran. A poza tym żydowskiej tradycji i obyczajowości obcy był proceder balsamowania zmarłych jako niezgodny z religijnymi nakazami. Zatem skoro tradycja żydowska zakazywała balsamowania ciał, to w jakim celu Nikodem dźwigał tyle aloesowych maści wspomagających procesy szybkiego gojenia ran? Brak logiki u św. Jana? Nie! Rzeczywiście chodziło o szybkie wygojenie ran. Św. Jan nie był lekarzem i nie wiedział, że pisząc o maściach Nikodema, rzuca cień na dogmat o śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa. Co na to św. Łukasz? Nic! Napisał tylko: ?Były przy tym niewiasty (przy grobie Jezusa-EAM)... przygotowały wonności i olejki;? Wszak był lekarzem i wiedział do czego stosował aloes.
 
Ostatnim moim argumentem i dowodem przeciwko śmierci Jezusa na krzyżu, a zatem podważającym dogmat o zmartwychwstaniu, jest jedna z najświętszych relikwii chrześcijaństwa ? całun turyński. Właściwie dla chrześcijaństwa byłoby lepiej gdyby ów całun w ogóle nie istniał, lub okazał się fałszerstwem średniowiecznym. Dlaczego? Bo całun turyński, jeśli w niego był owinięty Jezus, jest zaprzeczeniem tezy o śmierci tego ostatniego. A to oznacza, że dogmat o zmartwychwstaniu jest co najmniej podejrzany, zaś cała sprawa ze śmiercią Jezusa na krzyżu była prawdopodobnie zręcznie ukartowana i miała ogromny wpływ na dzieje świata. Pominę tu fakt, iż twórcą chrześcijaństwa w obecnej formule nie był żaden z uczniów Jezusa, nie np. Piotr, a Szaweł z Tarsu, (św. Paweł), który ani znał osobiście Jezusa, ani był dogłębnym znawca jego nauki. Wiedział o chrześcijanach dużo, bo początkowo był ich prześladowcą, ale stworzył paulińską wersję chrześcijaństwa odległą od zbliżonej do judaizmu nauki Jezusa.
 

Res Humana nr 2/2013, s. 38-40