Pół wieku po II Soborze Watykańskim
 
Dionizy Tanalski
 

Czy Sobór Watykański II był sukcesem, czy utraconą szansą odnowy Kościoła?
 
Był sukcesem i szansą niewykorzystaną, lecz nie utraconą.
 
Papież Jan XXIII zwołał (1962?65) Sobór Watykański II w 92 roku od Soboru Watykańskiego I (1869?70) i w 399 roku od Soboru Trydenckiego (1545?63). Te odległości czasowe są wymowne. Wcześniej zwoływano sobory nawet co kilkadziesiąt lat. Prawie czterysta ostatnich lat dominował w Kościele Rzymsko-katolickim duch i dyscyplina owych dwóch poprzednich soborów (Trydencki antyreformatorski, Watykański I umacniający autorytarną władzę papieża). I widać ? zdaniem katolickiego duchowieństwa ? tak było dobrze aż do połowy wieku XX, kiedy to Jan XXIII ogłosił słynne aggiornamento otwierające, z wyraźną tendencją dialogową, Kościół Rzymskokatolicki na problemy współczesnego świata.
 
Vaticanum II podjął doniosłe tematy współczesności, m.in. o Kościele w świecie współczesnym, o ekumenizmie, o apostolstwie świeckich, o stosunku Kościoła Rzymskokatolickiego do religii niechrześcijańskich? Realizowanie przez duchowieństwo tego Kościoła idei zawartych w dokumentach Soboru zmodernizowało by znacznie katolicyzm, uczyniło z niego religię prawdziwie nowoczesną, bardziej humanistyczną, czystszą moralnie. Tak się jednak nie stało, zwłaszcza nie stało się w Polsce ? znaczącym skupisku katolików w Europie.
 
Podejmuję szkicowo dwa ważne tematy obecne w soborowych dokumentach: ateizm i ?Lud Boży?.
 
*
 
ATEIZM. Ateizm jest starszy od chrześcijaństwa, udokumentowane poglądy ateistyczne w Europie sięgają przełomu VIII-VII wieku (Hezjod) przed Chrystusem, lecz gdy chrześcijanie wzrośli liczebnie i osiągnęli dostatecznie silną pozycję społeczną, rozpoczęli bezpardonową walkę z ?niesłusznymi? poglądami. Od początków IV wieku sobory chrześcijańskie regularnie potępiają ?heretyków?, a pierwszą bodaj krwawą ofiarą tej walki padła uczona z Aleksandrii ? Hypatia, zamordowana przez chrześcijan w roku 415. Święty Tomasz z Akwinu (ok. 1225-1274), wybitny autorytet Kościoła Rzymskokatolickiego, pisze wprawdzie ? cytując Arystotelesa, że trzeba kochać i tych, których opinię przyjmujemy, i tych, których opinię odrzucamy, lecz sam zaleca, aby heretyków separować i skazywać ich na śmierć(1).
 
Sobór Watykański II przerwał tę antyheretycką krucjatę i o ateizmie wypowiedział się rzeczowo, krytycznie lecz bez wykluczającego bezwzględnego potępienia. Kościół ? czytamy w Konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym ? odrzuca wprawdzie zgubne doktryny i takież działalności, to jednak stara się uchwycić kryjące się w umyśle ateistów powody negacji Boga, a świadom wagi zagadnień, jakie ateizm wznieca, oraz wiedziony miłością ku ludziom, uważa, że należy poddać je poważnemu i głębszemu zbadaniu [?] Kościół zaś, chociaż odrzuca ateizm całkowicie, to jednak szczerze wyznaje, że wszyscy ludzie, wierzący i niewierzący, powinni się przyczyniać do należytej budowy tego świata, w którym wspólnie żyją; a to z pewnością nie może dziać się bez szczerego i roztropnego dialogu. Boleje więc Kościół nad dyskryminacją wierzących i niewierzących (p. 21). Autorzy dokumentu, starając się uchwycić źródła ateizmu, wyliczają ich aż piętnaście, a wśród nich także uczciwie błędy i zaniedbania ludzi wierzących.
 
Gdyby kapłani katoliccy skorzystali z szansy rzeczowego i dialogowego rozumowania, jaką podsunął im Sobór, Kościół cieszyłby się większym społecznym szacunkiem, niż cieszy obecnie. Nie skorzystali jednak, pozostali w trydenckim zapamiętaniu i uporze. Zresztą już w czasie Soboru, a i potem wielokrotnie, sprzeciwiali się jego idei. Oto sam inicjator Soboru, papież Jan XXIII, w encyklice Mater et Magistra, w roku 1961, poprzedzającym Sobór, napisał, że Człowiek odłączony od Boga staje się straszny dla siebie i dla drugich (IV, 1). Jego następca, papież Paweł VI, w czasie trwania Soboru, w encyklice Ecclesiam suam (r. 1964) pisze, że ateizm jest z pewnością najgroźniejszym zjawiskiem naszych czasów, jego poglądy są zupełnie fałszywe, są jałowym dogmatyzmem, niszczą doszczętnie podstawy wszelkiego porządku społecznego, dają początek najtragiczniejszemu upadkowi (por. p. 213). Papież Jan Paweł II w encyklice Dominum et vivificantem (r. 1966) pisze, że materializm równa się ateizmowi i oznacza akceptację śmierci, zaś w encyklice Veritatis splendor (r. 1993) napisał, że dechrystianizacja prowadzi do rozkładu i zaniku zmysłu moralnego a polemiki i wyrażanie odmiennych poglądów w środkach masowego przekazu są [?] sprzeczne z eklezjalną komunią i z prawidłową wizją hierarchicznej struktury Ludu Bożego (por. p. 113). Papież Benedykt XVI w encyklice Spe salvi (r. 2007) pisze wprawdzie, że ateizm jest moralizmem, protestem przeciw niesprawiedliwościom świata i historii powszechnej, lecz wynikły z niego największe okrucieństwa i niesprawiedliwości[?] Świat bez Boga jest światem bez nadziei (por. pp. 42 i 44). Biskup Ignacy Tokarczuk, który specjalizował się w krytyce wszystkiego, co niekatolickie, w przemówieniu na Jasnej Górze we wrześniu 1982 roku wyjaśnił, że jeśli odrzuca się Boga, to się równocześnie odrzuca prawdę, sprawiedliwość, wolność, godność człowieka, wszystko stawia się do góry nogami, droga prowadzi do chaosu, do znieczulenia, do nienawiści, do kłamstwa, do fałszu, człowiek nic nie znaczy, będzie deptany, poniżany.
 
?Ateizm jest największym złem? - zgadzają się autorytatywnie, w oderwaniu od idei Soboru Watykańskiego II, cytowani hierarchowie Kościoła Rzymskokatolickiego, choć w czasach ich wypowiedzi na świecie działo się rzeczywiście największe zło (jak zresztą i dawniej, i później). Według szacunkowych danych, podawanych przez publiczne media, w latach 1962-85 na kontynentach pozaeuropejskich w walkach etnicznych i różnego rodzaju wojnach zabitych zostało około 40 milionów ludzi.
 
Jak widać, obsesja antyateistyczna może budować zadziwiającą hierarchię moralną.
 
Wśród chrześcijan są także osoby odnoszące się do ateizmu z troskliwą wyrozumiałością i pobłażliwością. Oto ateizm jest, według nich, objawem pewnego, niezawinionego przez dotknięte nim osoby, umysłowego niedowładu. Nie można tych nieszczęśników obwiniać moralnie, ponieważ oni sami nie ponoszą odpowiedzialności za ów niedowład. Może jakiś defekt organiczny, a może środowisko tak ich wychowało?... Trzeba próbować ich odpowiednio psychicznie i medialnie ukierunkować, uświadomić, są bowiem ? jak wyjaśnił Błażej Pascal ?wystarczająco nieszczęśliwi z racji swego stanu. Zatem lżyć ich należałoby tylko w takim wypadku, gdyby to się mogło do czegoś przydać(2), na przykład do zrozumienia, że błądzili i że powinni ateizm porzucić. Postawa moralnie uczciwsza od bojowego, ilustrowanego wyżej, antyateizmu, lecz i tak, przy całej dobrej woli tych miłosiernych chrześcijan, ateistów poniżająca.
 
Co odpowiedzieć braciom chrześcijanom (wszak ?wszyscy ludzie są braćmi?!?) na te argumenty i ?argumenty??
 
Warto wrócić do idei Soboru Watykańskiego II, co nie jest niemożliwe. Warto też uświadomić sobie, że istnieją różne ateizmy. Skrótowo można je opisać następująco:
1 ? agresywny i oskarżycielski wobec religii (np. Lukrecjusz, Holbach, Lenin, Boy-Żeleński),
2 ? analogiczny i intelektualnie równoprawny z wiarą w Boga: ?wierzę, że Boga nie ma?,
3 ? ?ateizm naukowy? ? przekonanie, że nauki szczegółowe dowodzą nieistnienia Boga (np. teoria ewolucji, teoria materii jako niezmiennej sumy masy i energii),
4 ? nieobecność wiary religijnej (i w ogóle wszelkiej wiary jako instrumentu poznawczego) i jej negacji ? ateizmu. Tu i ateizm, i wiara mogą być przedmiotem zainteresowania, lecz nie są ani fundamentem, ani budulcem myślenia.
 
Ateizmy 1?3 potrzebują wiary i religii jako punktu krytycznego odniesienia ? do życia powołuje je wiara religijna; bez wiary i religii miałyby przedmiotową próżnię, nie miałyby racji bytu i możliwości samookreślenia.
 
Ateizm 4 takiego punktu odniesienia nie potrzebuje, ponieważ jest samodzielnym, autonomicznym świeckim myśleniem, istniejącym obok myślenia religijnego i od niego niezależnie.
 
Czy wszystkie te ateizmy zasługują na taką samą krytykę i odrzucenie?
 
*
 
LUD BOŻY. Kościół Rzymskokatolicki ma strukturę hierarchiczną. Na dole jest ?Lud Boży? nazwany paternalistycznie, tradycyjnie i symbolicznie ?owieczkami?, którymi ?opiekują się? i które ?pasą? ?pasterze? ? kapłani. Sobór Watykański II o ?owieczkach? owych wypowiedział się jednak z wielkim szacunkiem i nadał im status współpodmiotów Kościoła. W Konstytucji dogmatycznej o Kościele czytamy, na przykład, że do nowego Ludu Bożego powołani są wszyscy ludzie, że Ci wreszcie, którzy jeszcze nie przyjęli Ewangelii, w rozmaity sposób przyporządkowani są do Ludu Bożego (tu Ojcowie Soboru powołali się na Tomasza z Akwinu), wreszcie sformułowanie: Kościół, czyli Lud Boży (por. pp. 1 i 13). Ponadto Ojcowie Soboru uchwalili specjalny Dekret o apostolstwie świeckich. Sformułowania o ?powołaniu wszystkich ludzi? czy ich ?przyporządkowaniu? do Ludu Bożego nie znaczą, co prawda, w języku teologii katolickiej, autentycznego członkostwa w owym Bożym Ludzie, świadczą jednak o intencji autorów soborowych dokumentów przypisania wszystkim ludziom kościelnej podmiotowości, także i tym, którzy ?jeszcze nie przyjęli Ewangelii?. Są to sformułowania bardzo dalekie od tradycyjnej teologii trydenckiej!
 
Jednak kapłani Kościoła rzymskokatolickiego nie przejęli się intencjami aggiornamento (otwarcia się na świat) Jana XXIII i ideami Soboru Watykańskiego II. Pozostali na szańcach Soborów Trydenckiego i Watykańskiego I . Kościół ? podkreślali wielokrotnie i z naciskiem ? nie jest instytucją demokratyczną. Lud Boży nie składa się z wszystkich wiernych, a tym bardziej z tych, którzy Ewangelii nie przyjęli. Kościołem rządzą kapłani-?pasterze?, a ?owieczki? mają klęczeć i słuchać!
 
*
 
LUD BOŻY I ATEIZM. Lecz świat się zmienia. Papież Jan XXIII i Sobór Watykański II zmiany te dostrzegli i także chcieli odpowiednio zmienić Kościół Rzymskokatolicki. Nie udało się.
 
Zmieniają się jednak ?owieczki?. Badania socjologiczne i zwykła codzienna obserwacja pokazują, że ?Lud Boży?, o którym mówi Sobór Watykański II, od-dala się stopniowo zarówno od katolickiego klerykalizmu, jak i od tych kanonów katolickiej wiary, które nie odpowiadają zmieniającej się obyczajowości i moralności owego Ludu.
 
W jakim kierunku się oddala? Najwidoczniej w kierunku postawy pozakościelnej i ? ateizmu typu czwartego.
 
Przypisy:
1?Suma teologiczna II?II, 3, respondeo.
2?Por. Marcel Neusch, U źródeł współczesnego ateizmu. Edition du dialogue, Paris 1980, s. 273.