Rozum człowieka
 
Autor: Jerzy Ładyka
 

?Nadejście bytu ? pisał Martin Heidegger ? udzielone jest przez bycie. Człowiekowi pozostaje jednak jedno pytanie: czy wewnątrz własnej istoty odnajdzie odpowiednik tego udziału; stosownie bowiem do niego ma on jako ex-sistujący chronić prawdę bycia? (1). Będąc częścią natury podlega człowiek koniecznościom, ale w pewnej mierze jest bytem autonomicznym. Ma wpływ na obszar rzeczywistości ogarniany przez indywidualną świadomość. Jego myślenie stwarza swoisty obraz rzeczywistości a zarazem ?zapisuje? w niej niezatarty ślad swej bytności, wtapiający się w treść kultury.
 

Gdy rozum śpi budzą się demony
Francisco Goya

Świadomość jest fenomenem nierozłącznie związanym ze światem. Obecność świadomości nie jest stanem bierności. Wypełnia ja aktywność poznawcza, spontaniczna i zamierzona, mimowolna i planowana. Strumień świadomości gromadzi doświadczenia zmysłowości. Określa granice oddziaływania jednostki, której aktywność staje się częścią rzeczywistości. Ciało człowieka przynosi wiele nieuporządkowanych impulsów, swoistych informacji, tajemniczych obrazów wyobraźni, pragnień. Są to oczywiście szczegółowe treści poznawcze, które stanowią grunt kształtowania się u istot żywych odruchów naturalnych i warunkowych. Nie gwarantują one wszelako poznania dysponującego uogólnieniami i zdolnością dociekania sensu w relacjach między ludźmi. To dokonuje się w następnej fazie poznania.
 
Świadomość człowieka wyposażona jest, bowiem w rozumne myślenie, w rozum. Rozum jest instrumentem, który porządkuje chaos informacyjny świadomości poddając myślenie określonej dyscyplinie. Pozwala w dyskursie formułować logiczne sensowne twierdzenia. Ułatwia nawiązywanie poznawczego kontaktu ze światem i sensownych relacji między ludźmi. Posiada zdolność przekazywania innym swoją wiedzę i metodę jej przekazywania. To zaś otwiera drogę dla praktyki tworzącej cywilizację i kulturę życia.
 
Świadomość jest sprzężona nierozłącznie z językiem. Wprowadzając ład w pomieszanych doznaniach i emocjach ujawnia się w słowach, które stają się pojęciami sensownie wyrażonej myśli. Cała wiedza, jaką dostarczają doświadczenie potoczne i nauka może być kumulowana i wykorzystywana w praktyce. Światło ludzkich umysłów, wolność myślenia rozszerzają horyzont świadomego uczestnictwa człowieka w dziejach. Wielkie są osiągnięcia cywilizacyjne i kulturowe inspirowane przez rozum.
 
Rozum pozostaje w ścisłym powiązaniu z pojęciem prawdy, ta zaś funkcjonuje w myśleniu na wszystkich poziomach życia ludzi. Jest treścią poznania rzeczywistości. Potrzeby życiowe człowiek zaspokaja dzięki rozumnej wiedzy, która prawidłowo, prawdziwie wyjaśniając rzeczywistość określa kierunek działań pozwalających osiągać zamierzone cele. Potrzeby poznawcze rosną w miarę ich zaspokajania. Od elementarnych, przez nauki szczegółowe, aż do rozbudowanych teorii filozoficznych. Głód poznania jest przesłanką dwu nurtów poznawczych wyłonionych w kulturze, dotyczących genezy świata i losu ludzi: jeden, wsparty, na wierze w Boga i drugi świecki, wsparty na rozumie. W historii ludzkości rozum i wiara są ważnymi stawkami w grze politycznej o zdobycie wpływu na świadomość ideową i postawę moralna szerokich grup wyborców.
 
***
 
Od czasu pojawienia się chrześcijaństwa prowadzona była krytyka filozofii uprawianej przez Greków. Myśliciele duchowni głosili z przekonaniem pogląd, że zajmowanie się Bogiem polegać powinno na tym by się do Niego modlić, cześć Mu oddawać i za dar życia dziękować. I tylko Bóg jest dobrym przedmiotem naszego zainteresowania. Natomiast to, co nazywano filozofią, czyli wszelkie świeckie nauki jest do niczego i grzechem jest poświęcać mu uwagę. Ten nurt wzmocniła oczywiście reformacja. Luter i Kalwin uczynili z filozofii słowo obelżywe. Luter mówił: jak zaczniecie tajemnice Trójcy Świętej zgłębiać za pomocą ludzkiej logiki to przestaniecie w nią wierzyć. Słowa te ostrzegały i nie były rzucane na wiatr. Przez wieki trwało organizowane przez Kościół prześladowanie odstępców i niedowiarków. Zwalczano ich słowem przekleństwa, ogniem płonących stosów i mieczem krucjaty. ?Zdeklarowanym i głównym wrogiem rozumu ? pisze francuski filozof Michael Onfray ? pozostaje religia. Dlatego, że każda religia zachęca do posłuszeństwa, uległości wobec księży, którzy mają uczyć tego, w co trzeba wierzyć, co mówić i myśleć. Nie lubi rozumu, który odsuwa irracjonalność, przesądy, przy pomocy, których prowadzi się, i otumania ludzi. Wiara i rozum gwałtownie się sobie przeciwstawiają. Tam, gdzie działa jedno, nie ma miejsca dla drugiego. Z jednej strony modlitwa, lęk przed karą, z drugiej refleksja i pewność decyzji. Postęp religijny jest skorelowany z wycofaniem się rozumu: wszystkie kraje, w których zapanowała dyktatura teokratyczna (Iran, Afganistan) rozum, jego symbole i narzędzia (na przykład: matematyka, filozofia, historia, socjologia) mają za wrogów, których trzeba zwalczać. Religie monoteistyczne (uznające jednego Boga) ? judaizm, chrześcijaństwo, islam ? w równym stopniu zwalczają rozum. Biblia manifestuje swoją nienawiść do niego bardzo wyraźnie w Księdze Rodzaju, która opowiada o grzechu pierworodnym, jako przyczynie wszelkiego zła: pracy, bólu, cierpienia, śmierci. Skąd wzięło się zło? Pochodzi od Ewy, która w ogrodzie Edenu, gdzie wszystko było jej wolno i do wszystkiego miała dostęp w wielkiej obfitości, pod warunkiem, że nie spróbuje z drzewa poznania, wolała go spróbować. Co to znaczy? Wolała dowiedzieć się sama, użyć rozumu, aby odróżnić dobro od zła własnymi środkami. Chrześcijaństwo mówi, że Ewa, wybierając rozum odkryła zło. Nie można lepiej wyrazić nienawiści do rozumu? (2).
 
Do walki z rozumem włączali się również intelektualiści świeccy. Dla przykładu można wskazać Fiodora Dostojewskiego. Obdarzony był niewątpliwie wielkim talentem literackim, co łączył z głęboką refleksją filozoficzną. Jego konsekwencja w realizacji ideowego posłannictwa budzi szacunek. Koncentrował swą działalność na fundamentalnych kwestiach obrony przed, jak pisał ?straszną mądrością nowożytnych idei?. Poglądy swe formułował w polemikach z koncepcjami socjalizmu utopijnego propagowanymi przez społecznych rewolucjonistów, stawiających na rozum, na prawdę o świecie i człowieku, otwierających drogę do rozwiązywania sprzeczności społecznych i kształtowania humanistycznych wartości. ?Po pojawieniu się Chrystusa, jako ideału człowieczego obleczonego w ciało, stało się jasne jak dzień, że największy użytek, jaki może uczynić człowiek ze swej osobowości, ze swego w pełni rozwiniętego JA ? to zniszczenie i rozdanie go całkowite wszystkim i każdemu, nierozdzielnie i z samozaparciem....! to jest największe szczęście....! to jest raj Chrystusowy. Człowiek dąży więc na ziemi do ideału sprzecznego z własną naturą. Kiedy nie dopełni prawa dążenia do ideału, to znaczy, kiedy nie odda z miłości w ofierze ludziom lub innej istocie swego Ja, wówczas odczuwa cierpienie. Stan ten nazwał grzechem. Człowiek, więc musi cierpieć bezustannie. Cierpienie to jest równoważone rajską rozkoszą, jaką przynosi spełnienie prawa to znaczy ofiara. Na tym polega równowaga świata. Inaczej życie na ziemi byłoby bezsensowne? (3). Jest w tej wypowiedzi próba ? raczej nieudana ? pogodzenia ognia z wodą, rozkoszy z cierpieniem, szczęścia z samozniszczeniem przez roztopienie własnego Ja w bezbrzeżnej egzaltacji.
 
W filozofii europejskiej, wolnej od ograniczeń Wiedzy Objawionej, rozwijał się nurt refleksji widzącej w rozumie ostateczną instancję poznawczą. Kartezjusz, uważany za ojca filozofii nowożytnej, nie kwestionował poglądu o Bogu, jako Stwórcy świata. Rozwinął jednak teorie mechanicystyczną kosmosu, który obdarzony przez Stwórcę prostymi prawami funkcjonuje samodzielnie. To oznaczało, że obecność Boga nie jest potrzebna do wiedzy.
 
Człowiek jest maszyną. Rozum ludzki wystarczy, aby rozwijać anatomię i fizjologię bez przeświadczenia, że człowiek ma duszę nieśmiertelną. To oznaczało, że można uprawiać naukę i gromadzić wiedzę o świecie i człowieku bez oglądania się na zakazy wynikające z zapisów biblijnych. Kartezjusz otwierał furtkę w stronę deizmu, a ściślej, można powiedzieć ateizmu. Zapoczątkował fazę rozkwitu nauk, w których rozum ludzki odegrał potężną rolę dając wyjaśnienie zjawisk fizycznych, stanowiących podstawę niebywałego rozkwitu cywilizacji i kultury materialnej. Trzeba wszakże powiedzieć, że sam potencjał wiedzy kryje w sobie groźne możliwości. Wielkim niebezpieczeństwem staje się wówczas, gdy mogą nim dysponować ludzie, którzy w imię egoistycznych interesów dezintegrują ład społeczny, skrywając zło za pozorną rozumnością i zakłamanym humanizmem.
 
Oświecenie to wzrost autorytetu rozumu i ogrom wiedzy. Cała wiedza może być kumulowana i użyta w zaspokajaniu ludzkich potrzeb. A te są rozmaite. Oprócz sfery pragmatycznej istnieje także potrzeba wyjścia poza granice powszedniości. W codziennych zajęciach człowieczych przychodzą myśli o tym, co jawi się najczęściej w milczących pytaniach: dlaczego jest świat? Skąd przychodzimy? Co znaczy, że jestem? Co znaczy dobro? A co zło?....Pytania te wychodzą poza zwykłą percepcję, poza rzeczywistość empiryczną. Nie da się ich uznać za niebyłe. Wyrażają one autentyczną potrzebę jakiejś wiedzy dającej pojęcie o sensie świata i życia, w której daje się odczytać sens własnego istnienia. Czy wysiłki i cierpienia człowiecze mają jakiś sens, czy wszystko zatapia się w otchłani czasu? Czy dobro i zło umieścił w świecie miłosierny Bóg? Czy są one ustalone przez ludzi? Czy daje się usunąć ze świadomości ludzkiej te i inne tego rodzaju pytania? Raczej nie. Gdyby rozum ludzki pozbawiony został zdolności zadawania takich pytań, to tym samym, pozbawiony by został ludzkiej tożsamości. Filozofia z racji swej genezy i dziejowego dorobku jest jakimś rodzajem wiedzy. Ma docierać do czekających na treści wspomagające ich własne dociekania. Powinna być zrozumiała dla każdej istoty myślącej.
 
Zacytujmy fragment testu Leszka Kołakowskiego: ?O tym, co ostateczne. Na czterech węgłach wspiera się ten dom, w którym, patetycznie mówiąc, duch ludzki mieszka. A te cztery są: Rozum Bóg Miłość Śmierć. Sklepieniem zaś domu jest Czas, rzeczywistość najpospolitsza w świecie i najbardziej tajemnicza. Od urodzenia czas wydaje nam się realnością najzwyklejszą i najbardziej oswojoną. [Coś było i być przestało. Coś było takie, a jest inne. Coś się stało wczoraj albo przed minutą i już nigdy, nigdy nie może wrócić.] Jest, zatem czas rzeczywistością najzwyklejszą, ale też najbardziej przerażającą. Cztery byty wspomniane są sposobami naszymi uporania się z tym przerażeniem. Rozum ma nam służyć do tego, by wykrywać prawdy wieczne, oporne na czas. Bóg albo absolut jest tym bytem, który nie zna ani przeszłości i ani przyszłości, lecz wszystko zawiera w swoim teraz. Miłość w intensywnym przeżyciu także wyzbywa się przeszłości i przyszłości, jest teraźniejszością skoncentrowaną i wyłączoną. Śmierć jest końcem tej czasowości, w której byliśmy zanurzeni w życiu naszym i być może, jak się domyślamy, wejściem w inną czasowość, o której nic nie wiemy (prawie nic). Wszystkie nasze wsporniki naszej myśli są narzędziami, za pomocą, których uwalniamy się od przerażającej rzeczywistości czasu. Wszystkie zdają się temu służyć, by czas prawdziwie oswoić? (4).
 
Sądzę, że nie przypadkowo Rozum zajmuje pierwsze miejsce na liście wsporników. Jest aktywnym czynnikiem przeciwstawienia się mistycznym i nadmiernie emocjonalnym zachowaniom. Jest zdolny do krytycznej oceny innych, ale także do samokrytycznej oceny swoich zachowań. Toruje drogę do sensownego dyskursu między ludźmi, stając się podstawą wspólnoty przenikniętej nadzieją, że można przez rozumny stosunek do rzeczywistości zmniejszyć ciężar myśli o przemijaniu.
 
Literatura:
1?Martin Heidegger, Czym jest metafizyka, 1997.
2?Michael Onfray, Antypodręcznik filozofii, 2010.
3?Ryszard Przybylski, Dostojewski, 2010.
4?Leszek Kołakowski, Czy Pan Bóg może być szczęśliwy, 2009.
 
Autor jest profesorem filozofii, em. wykładowcą akademickim, autorem wielu publikacji; członkiem zespołu naszej redakcji.
 

Res Humana nr 5/2012, s. 16-19