Kościół w Polsce: dialog i współdziałanie z państwem czy jego kontestacja?*
 
Autor: Dionizy Tanalski
 

Na pytanie to można odpowiedzieć prosto: jest zdolny do jednego i drugiego: dialogu i współdziałania, oraz do kontestacji i mnożenia roszczeń. Zależy to od aktualnych okoliczności, od potrzeb Kościoła, jego siły i siły państwa, oraz od postaw kapłanów, wiernych i obywateli. Kościół ten może bowiem powołać się w tej sprawie na szeroki kontekst: historię chrześcijaństwa i rzymskiego katolicyzmu oraz na autorytety i papieską teologię.
 
Od końca czwartego wieku, z krótkimi przerwami negatywnej reakcji na rewolucje burżuazyjne, a potem na socjalizmy i komunizmy typu leninowskiego i stalinowskiego, chrześcijaństwo i wyodrębniony w nim Kościół rzymskokatolicki współpracowały i nadal potrafią współpracować, lub walczyć, z władzami państwowymi różnego typu. Święty Augustyn traktował ustrój niewolniczy jako słusznie dany ludziom przez Boga z uwagi na ludzką niedoskonałość; święty Tomasz z Akwinu pojmował feudalizm jako ziemską realizację hierarchii i zależności wszelkich bytów ustanowionych przez Boga; od papieża Leona XIII, po gwałtownym ataku Piusa IX (?Syllabus?) na demokratyczne idee burżuazji i socjalistów, Kościół rzymskokatolicki zgodził się na współistnienie obok siebie i wzajemne wspieranie dwu suwerennych władz ? państwowej i kościelnej; z kolei po równie gwałtownym ataku Piusa XI na socjalizm i radziecki komunizm papież Pius XII łagodzi polityczny radykalizm Kościoła rzymskokatolickiego, a Jan XXIII godzi się na ?aggiornamento? i ?socjalizację?; potem papież Paweł VI dopuszcza rewolucje społeczne, jeśli są one mniejszym złem niż zło, przeciw którym są skierowane, a papież Jan Paweł II, krytykując zarówno i kapitalizm, i ustroje typu radzieckiego, usprawiedliwia komunizm jako ideę: ?To, co nazywamy komunizmem, ma swoją historię. Jest to historia sprzeciwu wobec ludzkiej niesprawiedliwości, co przypomniałem w encyklice Laborem exercens. Sprzeciw wielkiego świata ludzi pracy. Sprzeciw, który stał się ideologią. Ale sprzeciwu, który stal się też częścią Magisterium Kościoła?. (Przekroczyć próg nadziei. Lublin 1994, s. 108).
 
Kościół rzymskokatolicki w Polsce jest spadkobiercą historii chrześcijaństwa w wersji rzymskiej i depozytariuszem rzymskokatolickiej wiary religijnej. I historia owa, i wiara ta upoważniają go do dowolnego wyboru: dialogu i współdziałania lub kontestacji i mnożenia roszczeń. Jak się zachowa w przyszłości? ? to zależy od doraźnych okoliczności i postaw zainteresowanych osób.
 
Wszakże Papież Jan Paweł II pontyfikat swój zakończył szczególną konkluzją teologiczno-historiozoficzną: Pan Bóg dal hitleryzmowi dwanaście lat egzystencji. Widocznie taką była miara, jaką Opatrzność Boża wyznaczyła temu szaleństwu. Zdarza się bowiem, że w konkretnym realistycznym układzie ludzkiego bytowania zło w jakimś sensie jawi się jako potrzebne ? jest potrzebne o tyle, o ile daje okazję do dobra. Tak czy owak, zła doznanego nie zapomina się łatwo. Można je tylko przebaczyć. Kiedy mówię ?miara wyznaczona złu?, myślę przede wszystkim o mierze historycznej, która za sprawą Opatrzności została wyznaczona złu totalitaryzmów XX stulecia: złu narodowego socjalizmu, a potem marksistowskiemu komunizmowi. Tym, który może wyznaczyć ostateczną miarę złu, jest sam Bóg. On bowiem jest samą Sprawiedliwością. Można więc powiedzieć, że dzieje człowieka od początku są naznaczone miarą, którą Bóg Stwórca wyznacza złu. (Pamięć i tożsamość. Znak, Kraków 2005, ss. 23?26).
 
Jeśli katolik, a nawet szerzej ? chrześcijanin, wypowiedzi te uzna za obowiązującą wykładnię teorii społecznego zła, to nie powinien walczyć ani z hitleryzmem, ani ze stalinizmem, ani z czymkolwiek, co uzna za zło społeczne i państwowe, bo walka taka jest sprzeciwianiem się ?Boskiej Mierze?, jest więc grzechem. Powinien zatem posługiwać się tylko dialogiem i z wszelkim państwem współdziałać.
 
Czy Kościół rzymskokatolicki w Polsce będzie działać według tej ostatniej wykładni papieża Jana Pawła II?
 
Autor jest profesorem filozofii; przez wiele lat wykładowcą akademickim; członkiem zespołu naszej redakcji.
 
* Na tak sformułowane pytanie szukali odpowiedzi uczestnicy debaty, której treść przedstawiliśmy w poprzednim numerze ?RES HUMANA?. Tekst prof. Dionizego Tanalskiego jest kontynuacją tej debaty.  Red.
 

Res Humana nr 2/2012, s. 28-29