Tolerancja i jej wrogowie
 
Autor: Uri Huppert
 
 
Zacznę od przytoczenia, nieco swobodnie motto do pierwszego wydania Zniewolonego umysłu (1), gdzie Czesław Miłosz wkłada w usta starego Żyda z Podkarpacia bardzo wymowne słowa:
?Jeżeli dwóch kłóci się, a jeden ma rzetelnych 55 procent racji, to bardzo dobrze? A kto ma 60 procent racji? To ślicznie? i niech Bogu dziękuje. A co by powiedzieć o 75 procentach racji? ? To bardzo podejrzane. A co o 100 procentach? ?To paskudny gwałtownik, straszny rabuśnik, największy łajdak.?
 
Jest tajemnicą poliszynela, że pojęcie ?religii? w słownictwie europejskim nie przekłada się na ?religię? w rozumieniu muzułmańskim. Islam bowiem nie jest wyłącznie ?wiarą?, lecz szczególnie ?drogą życia?, unormowaną precyzyjnie przez prawno-teologiczny kodeks muzułmański, czyli Szarijat (podobnie do talmudycznej Halachy obowiązującej jakoby ?ustawowo? ortodoksyjnego Żyda).
 
Tenże kodeks prawny jednoznacznie koliduje z każdym parlamentarnym kodeksem w Europie, ponieważ kodeksy te (Szarijat i Talmud) uznają jedynie suwerenność boską. Dla zilustrowania sytuacji, przedstawiam parę przykładów:
??pozycja kobiet,
??prawo małżeńskie,
??jakakolwiek działalność społeczna lub prywatna.
 
W islamie muzułmanin ma religię czyli narodowość muzułmańską. Podział europejski na narodowości w odróżnieniu od religii nie istnieje. Muzułmanin francuski lub holenderski jest narodowości muzułmańskiej. Ta koncepcja prawna, jak również kodeks obyczajowo-moralny, w dużej mierze koliduje z myślą i cywilizacją zachodnią.
 
Szczególnie ważnym składnikiem tej odrębności jest dążenie do wprowadzenia w nowe miejsca zamieszkania reguł ustawodawstwa islamskiego, w miejsce ustawodawstwa parlamentu miejsca zamieszkania w Europie.
 
Stąd potencjalne zderzenie dwóch cywilizacji, dwóch odrębnych moralności i dwóch, obcych sobie, konkurencyjnych systemów prawnych. Te różnice prawne nie polegają jedynie na różnicach między kodeksem Napoleona a systemem prawa angielskiego. Różnica polega na źródle. Systemy europejskie opierają się na decyzjach parlamentarnych. Szarijat jest boskim przekazem i interpretacją woli Allacha za pośrednictwem jego sług: kleryków zwanych kaddi lub ayatullah.
 
Polityczna encyklopedia świata arabskiego tak definiuje szarijat:
?Islamic Law means to regulate all spheres of life without differentiating between civil, criminal personal status law (?). Radicals also strive to impose on the state judicial systems, the harsh code of punishments (e.g. death for adultery, imputations for theft, etc.).
 
Te krańcowe praktyki są stosowane jeszcze w tym stuleciu przez Iran i Pakistan. Z tych krajów pochodzą również nowi emigranci.
 
Współczesne fundamentalizmy religijne przedstawiają nie tylko wiarę, nie tylko indywidualne dążenia do kierowania życia osobistego ? wewnętrznego w imię moralnych wartości, lecz obowiązkową, zdyscyplinowaną drogę życia wyznaczoną przez boski regulamin.
 
Ten regulamin jest jedyną wytyczną, która nie zna kompromisów i ekumenizmu, który toleruje odmienne od siebie kierunki myśli i czynów. Jest on wykładnią stuprocentowej prawdy wymagającej stuprocentowej dyscypliny. Nie umożliwia on kompromisu lub tolerancji wobec innej wiary bądź innej koncepcji życia. Osobnik podległy temu regulaminowi jest mu poddany w pełni, zaślepiony wizją, którą ten regulamin antycypuje. Neguje on każdą odmienną rzeczywistość jako niemoralną, niesprawiedliwą, niegodną by się jej podporządkować. Osoba poddana tej koncepcji odpycha a priori istniejący europejski porządek prawny, a poddanie się mu w sferze publicznej lub prywatnej jest dla niego niedopuszczalne. Osoba ta przekonana, że ma w posiadaniu prawdę absolutną, w sytuacji ekstremalnej zamienia się w jej zagorzałego misjonarza. Kompromis i tolerancja nie istnieją w jego słowniku pojęć, jako kontradykcja absolutnej prawdy. Są one uosobieniem wroga, który chce skruszyć lub podważyć swą absolutną prawdę perfidią i zakłamaniem które są dozwolone w konflikcie z ?wrogiem?.
 
Społeczeństwo obywatelskie liberalne i tolerancyjne, stoi tu przed dylematem jak obronić swą tolerancję, dzięki której kwitną nietolerancyjne koncepcje, by w obronie tolerancji oraz wielokulturowości nie wpaść w potrzask religijnych fundamentalizmów totalitarnych, które mają w zanadrzu swą głęboko zakorzenioną społeczną i legalistyczną alternatywę, swą wyrobioną antytezę dla prawnego i społecznego porządku.
 
Europa, w imię dobrze zrozumianej, klasycznej tolerancji pragnie przygarnąć multikulturę, lecz czy jest świadoma tego, że jej obowiązkiem jest również ochrona istniejącej praworządności przed utratą znamion swojej europejskiej cywilizacji.
 
Trzy monoteistyczne religie wiążą podobieństwa, lecz również dzielą różnice. W odróżnieniu od islamu, judaizm nie ma ambicji misjonarskich w stosunku do obcych, czyli tych, którzy Żydami (Judejczykami) z urodzenia nie są, zaś prozelici nie są chętnie przyjmowani.
 
Judaizm ortodoksyjny ma jednak gorącą, nazwijmy, misjonarską potrzebę zawrócić ku czynnemu talmudycznemu regulaminowi tych Żydów, którzy żyją podług koncepcji świeckiej, lub ?gorzej? ? przyjęli obrządek reformowany lub konserwatywny. Stąd prężne i mocno osadzone w politycznym establishmencie partie religijne, kierowane prze rabinów, systematycznie klerykalizują publiczną sferę życia w Izraelu wykorzystując rozbicie partyjne parlamentu jako przysłowiowy ?języczek u wagi? w grze związanej z tworzeniem rządu.
 
Komunikacja publiczna (linie autobusowe i kolejowe) zamierają w soboty i święta (od zmierzchu dnia poprzedniego). Szkolnictwo, finansowane przez państwo, poza tzw. ?ogólnym?, posiada dwie orientacje ortodoksyjno-religijne:
??narodowo-religijną (de facto o charakterze nacjonalistyczno-religijnym),
??oraz ultra-ortodoksyjną, nurt, który wzbrania się przed przedmiotami ?świeckimi? (biologią, chemią, fizyką, matematyką, wiedzą o społeczeństwie, językami obcymi). Z biegiem czasu wojsko (uważane za klejnot integracji kobiet i mężczyzn, jak również asymilacji emigrantów) szybko zmieniło orientację. Żołnierzom o orientacji religijnej zezwolono na noszenie jarmułek, następnie utworzono szkoły oficerskie dla religijnych kadetów. Aby przyciągnąć do wojska tzw. narodowych ortodoksów, wojsko finansuje ?wojskowe jeszyboty?. Te nieliczne religijne dziewczęta, które woluntarystycznie są mobilizowane, otrzymują specjalne spódnice sięgające do kostek.
 
Ostatnio religijni żołnierze bojkotują imprezy kulturalne, w których występują kobiety, by nie słyszeć ich głosu. W trakcie wycofywania się wojsk izraelskich z okupowanej Gazy, rabini usiłowali podważyć rozkazy, wydane przez ówczesnego premiera ?Arika? Szarona. Dyscyplina wojskowa została naruszona, lecz wojsku udało się przeforsować swoje rozkazy. Te ewidentne zderzenia między świeckim (poddanym rządowi) wojskiem a koncepcjami mesjanistyczno-religijnymi kiełkującymi w ?wojskowych jeszybotach? doprowadziło w grudniu ubiegłego roku do oficjalnej rebelii, gdy religijni żołnierze w mundurach zaatakowali i zranili oficera w randze brygadiera, ?zdobyli? obozy wojskowe, zdemolowali sprzęt i pojazdy wojskowe. Ważne elementy rabinackie wyraziły oburzenie, lecz premier nie zgodził się na określenie tych ekscesów jako ?terror?.
 
Ostatnie wybryki kół religijnych zastraszyły nawet prawicowy rząd. Zbliżony do premiera Netaniahu dziennik ?Israel Hayom? poświęcił obszerny artykuł pod znamiennym tytułem ?Rządy strachu?. Czyżby rząd przestraszył się ?puszką Pandory?, którą otworzył w kierunku współkoalicjantów i chce tę ?puszkę? zamknąć?
 
Pod koniec grudnia 2011 roku nieformalny organ prawicowej rządzącej partii, tenże dziennik ?Israel Hayom?, na pierwszej stronie zamieścił nagłówek: ?Plaga skromności: rozdzielają kobiety od mężczyzn w autobusach? (po Izraelu kursuje 300 autobusów z podziałem między kobietami a mężczyznami), w jednej z kas chorych żądają od kobiet ?skromnego? ubioru, jako warunek do udzielenia pomocy lekarskiej. Na pewnych uroczystościach publicznych zabrania się śpiewu kobiet; w Jerozolimie reklamy ze zdjęciem kobiety są nietolerowane lub demolowane przez religijnych chuliganów. Wymienione przykłady nie są uzewnętrznionymi oznakami ?skromności? a raczej apartheidu. W publicznych autobusach w Jerozolimie kobiety nie zajmują miejsc siedzących przy mężczyźnie. Lista jest coraz dłuższa: ostatnio pojawiły się tzw. ?matki taliban?, które wzorem kobiet muzułmańskich przykrywają twarze szalami; inne mężatki golą głowy i przykrywają je chustami (dotychczas był to jedynie uzus ultraortodoksyjny).
 
W tej gorącej atmosferze grudnia roku 2011 jakże wymownym był niespodziewany i bezprecedensowy głos prezydenta Shimona Peresa na łamach dziennika ?Yediot Aharonot?: ?Wstydzę się!? ? prezydent bezpośrednio zaatakował próby antydemokratycznych ustaw przeciw niezawisłości Sądu Najwyższego, ustawie ograniczającej prasę itd. Wielu pytało retorycznie dlaczego prezydent milczał tak długo? A w kołach rządzących uważano, że prezydent nie ma prawa ingerencji w działanie parlamentu i rządu.
 
Czyżby ?wiosna arabska? rozgrzewała zimę izraelską?
 
Moim skromnym zdaniem ta lawina fundamentalistycznej klerykalizacji uwidoczniła się dramatycznie dziś, lecz proces tego ekshibicjonizmu ultrareligijnego był widoczny od dawna.
 
Rząd wprowadził już w 1970 roku identyfikację narodowości z religią ? czyż nie jest zauważalne podobieństwo do koncepcji Romana Dmowskiego? W roku 1995 premier Izraela został zamordowany przez religijnego fanatyka ze względów narodowo-mesjanistycznych.
 
A dziś rządy Izraela w myśl mesjanizmu religijnego nadal rozwijają osadnictwo na terenach Autonomii Palestyńskiej.
 
Tam gdzie fanatyzm religijny brata się z nacjonalizmem, prawa człowieka słabną i realizuje się definicja prof. Michała Pietrzaka z Uniwersytetu Warszawskiego, że ?miękkie demokracje? się klerykalizują, mimo formalnego pięknego fundamentu praworządności.
 
W Izraelu te siły już infiltrują parlament. Rząd swą taktyką przyzwolił na obranie kierunku, który nawet prezydent uważa za zgubny.
 
Demokracja liberalna wymaga tolerancji i jest dla Izraela koniecznością życiową.
 
Pozostaje pytanie jak uchronić tolerancję przed siłami, które tę tolerancję wykorzystują dla swoich celów.
 
W jakiej mierze wyrażone tu przekonania godne są uwagi w Europie, której nie wolno wrócić do totalitarnych, traumatycznych doświadczeń XX wieku? Oto pytanie.
 
* * *
 
Filozof Karl Jaspers mówił, że jedynie świadomość może zapobiec powrotowi zła ucieleśnionego przez nazizm. Prof. Jan Kershaw uzupełnia: ?Powinniśmy połączyć ten wniosek z (?) z gotowością obrony przed zamachami na wolność i odrzuceniem (?) nietolerancji?. A Laurence Rees konkluduje: ?Czy coś podobnego może zdarzyć się znowu gdzieś w świecie? Powtórzę za Karlem Jaspersem: W każdej chwili może się powtórzyć?.


Przypisy:
1 Cz. Miłosz, Zniewolony umysł, wyd. ?Kultura? (paryska), 1953.
 
Autor artykułu jest prawnikiem i politologiem, mieszka w Jerozolimie; bywa często w Polsce, skąd pochodzi; jest naszym stałym współpracownikiem.
 
 
 
Res Humana nr 2/2012, s. 14-16