Polska: czas reform czy czas kontestacji?
 
Autor: Zdzisław Słowik
 

Najpierw było głośne, często krzykiem artykułowane wołanie o reformy, tylko reformy, szybkie reformy, głębokie reformy. Dla części naszych rodaków straciła na znaczeniu ciepła woda w kranie, choć z wielu kranów wciąż ona nie płynie, bo zażądano jej zreformowanego wrzątku, a w ogóle złotych gór i w końcu zgoła samego szczęścia płynącego z reform, które Polsce choć w części wynagrodzą jej lata męczeństwa trwale obecne w permanentnej narodowej żałobie.
 
Reform domagali się prawie wszyscy: ludzie piastujący funkcje publiczne i jej zawodowi przeciwnicy, znani luminarze wiedzy ekonomicznej i tabuny ich uczniów z banków, firm ubezpieczeniowych i funduszy emerytalnych no i last but not least ludzie mediów, bez względu na ich barwy i aromaty, którymi obdarzają polski lud.
 
No i ? reformy nadeszły. Wszyscy wiedzieli, że ruszą po wyborach parlamentarnych, że obejmą kilka obszarów i spraw społecznie drażliwych, że muszą się zmierzyć z niekorzystnymi dla reform zjawiskami różnych postaci kryzysu w krajach Unii i poza nią, że mogą po prostu być także bolesne. Bo reformy to nie rozdawanie dóbr czy przywilejów, nie zyskujące nikomu oklasków, lecz działania racjonalizujące społeczną i gospodarczą rzeczywistość, to odpowiedź na wyzwania, które ta rzeczywistość stwarza, to wreszcie działania, które wkraczają w nasze dotychczasowe przyzwyczajenia, także w świat interesów różnych, często wpływowych, grup społeczno-zawodowych.
 
Podjęte przez rząd reformy poruszyły więc kraj, jego społeczne struktury i społeczne namiętności, reformy wywołały protesty. Co więcej: każda już teraz rządowa inicjatywa reformy czegokolwiek wywołuje sprzeciw i zgiełk, w którym ginie ich sens, istota czy cel. Nie słychać czego chcą rządzący, słychać zagłuszający ich racje hałas ulicy i mediów. Skala zjawisk nie może nie zastanawiać.
 
Nie miejsce tu na ich bliższe analizy, ale przynajmniej miejsce na zidentyfikowanie faktów jaskrawo widocznych:
??fakt pierwszy ? to nie do końca merytorycznie staranne przygotowanie reform, widoczny pośpiech we wszystkich fazach prac nad nimi i już zupełnie nieumiejętne przekazywanie racji oczywistych szerokiej opinii społecznej; narzuca się w tym miejscu pytanie: dlaczego premier i jego ministrowie odpowiedzialni za konkretne kwestie nie wykorzystują jedynego dziś realnego środka komunikacji społecznej, jakim jest telewizja publiczna, dlaczego premier nie ma choćby cotygodniowej, osobistej możliwości spokojnej rozmowy z odbiorcami tej choćby telewizji czy publicznego radia?
??fakt drugi ? to wysoce nieodpowiedzialne wobec wagi reform zachowanie wszystkich w istocie partii opozycyjnych, zwłaszcza mających swoją reprezentację parlamentarną, to ich radykalna niechęć, a nawet wrogość wobec uczestnictwa w debacie nad reformami, to twarde ?nie?, to zastąpienie myślenia kategoriami państwa myśleniem kategoriami interesów partyjnych, a nawet więcej, jest ? jak w przypadku PiS ? coraz bardziej agresywne dążenie, aby na gruzach reform i obecnego rządu zagarnąć władzę, aby restytuować monstrum IV RP bis;
??fakt trzeci ? to potwierdzenie siły ?starych? grup wpływów i interesów, ale zarazem ujawnienie się, zapewne nieoczekiwanych przez władze, a może nawet całą klasę polityczną, nowych środowisk i grup społecznych w charakterze ruchów protestu, które ? wykorzystując nowoczesne środki przekazu (jak młodzi ludzie żyjący czy żerujący w tzw. sieci), nie powiększyły sfery społecznego porozumienia, lecz sferę tę zagęściły przestrzenią nowego konfliktu.
 
Oto krajobraz Polski czasu reform. Zadajmy pytanie: czy tylko reform? I odpowiedzmy uczciwie: to czas nie tyle reform czy poważnej nad nimi debaty, co czas, nie pozbawionej dziś hipokryzji, kontestacji reform przez tych głównie, którzy jeszcze wczoraj wołali najgłośniej o ich potrzebie, zgoła jako warunku zbawienia Polski.
 
Dziś to zbawienie, w rozpalającej się do białości, a podsycanej przez media, polskiej scenie, wydaje się możliwe tylko za sprawą cudu. Ponieważ jednak z wiarą w cuda bywa bardzo różnie, warto może podjąć dzieła bardziej realne, takie dzieła, które uspokoją społeczne nastroje, które z wielu oczu zdejmą czarne okulary, a władzy publicznej wydadzą świadectwo zdolności do tyle roztropnej, co stanowczej woli działania w służbie społeczeństwu i państwu.
 
Czasu reform nie wolno zatrzymać, czas reform musi przyspieszyć, czas reform to wielka narodowa szansa na dziś i jutro Polski.
 

Res Humana nr 2/2012, s. 1-2