Publikujemy poniżej, z niewielkimi skrótami, tekst wystąpienia Leszka MILLERA, przewodniczącego SLD i Klubu Parlamentarnego SLD w debacie sejmowej nad exposé premiera Donalda Tuska 18 listopada 2011 r. jako wyraziste stanowisko polskiej lewicy wobec najważniejszych spraw naszego państwa.

Redakcja RES HUMANA
 
Człowiek jest ważniejszy niż rynek
 
Autor: Leszek Miller
 

Pan prezes Rady Ministrów Donald Tusk jest pierwszym szefem rządu, który nie może odciąć się od poprzednika. Dotychczas każdy premier, łącznie ze mną, mógł w swoim exposé skupić się na jasnej przyszłości, a cieniami obciążyć poprzedniego szefa rządu. Pan, stojąc na półmetku swej rządowej drogi, ani niczego nie zaczyna, ani niczego nie kończy. Może pan wskazać swoje osiągnięcia i kierunki ich kontynuacji. Uczynił pan to przez 60 minut.
 
Z tego, co usłyszałem w exposé, wynika, że kryzys gospodarczy nie stuka do naszych drzwi, nie łomocze ? jest już w przedpokoju, powiesił płaszcz, założył kapcie i zaczyna czuć się jak u siebie w domu. Wyczuł słabość, zostawili drzwi otwarte w przekonaniu, że nie trzeba wiele robić, żeby wysokie fale same ominęły zieloną wyspę. Okazało się jednak, że nie jesteśmy zieloną wyspą, co więcej ? że w ogóle nie jesteśmy wyspą...
 
Sojusz Lewicy Demokratycznej odrzuca zasadę ?im gorzej, tym lepiej?. Sami doświadczaliśmy następstw tej postawy. Dobrze wiemy, co ona znaczy, wiemy, jakie niesie skutki dla państwa i jego obywateli. W ważnych sprawach i trudnych czasach rząd powinien podejmować współpracę z opozycją, a opozycja nie powinna bezrozumnie takiej współpracy odrzucać. Tak było, gdy opozycyjny SLD poparł reformę administracyjną rządu premiera Buzka. Tak było, gdy opozycyjna Platforma Obywatelska poparła wynik negocjacji akcesyjnych mojego rządu i aktywnie włączyła się w kampanię przed referendum europejskim. Zawsze gdy tak było, Polska na tym zyskiwała, gdy było inaczej, ponosiła straty.
 
Deklarujemy wolę współpracy w najważniejszych dla Polski sprawach, ale wola współpracy musi być szczera i dwustronna. Dobrze pamiętamy, jak lekko odrzucano w poprzedniej kadencji uzgodnione projekty ustaw, jak łatwo odchodzono od mądrych kompromisów, jak funkcjonowała słynna zamrażarka pełna dobrych projektów, z jaką nonszalancją i poczuciem wyższości traktowane były inicjatywy opozycji.
 
Jest jeszcze inny, ważniejszy, bo programowy aspekt. Otóż w wyniku zmian ustawowych dokonanych w poprzedniej kadencji przez rządzącą koalicję, wpływających na zasobność gospodarstw domowych najwięcej zyskały gospodarstwa najbogatsze. Ich dochody wzrosły przeciętnie o 550 zł miesięcznie, a gospodarstwa najuboższe zyskały przeciętnie 10 zł miesięcznie.
To oczywiste, że taka polityka nie nadaje się do naszego wsparcia.
 
Z kryzysem jak z koniem, nie warto się kopać. Trzeba jednak szybko go okiełznać. Rolą rządu w tej mierze jest wskazać, jak można kryzys zamortyzować i jak rozłożyć koszty tej amortyzacji. Bez wątpienia ci, których stać na więcej, muszą w większym stopniu uczestniczyć w kosztach okiełznania kryzysu. Będziemy twardą opozycją wszędzie tam, gdzie rząd zdecyduje się koszty kryzysu przenosić na najsłabszych, dławić samorządność, prawa związków zawodowych, ograniczać zakres bezpłatnej nauki lub ochrony zdrowia. Będziemy natomiast wspierać rząd we wszystkim, co służyć może spełnieniu potrzeb najsłabszych ? emerytów, rencistów i ludzi utrzymujących się ze sprzedaży własnej pracy, młodzieży szukającej pracy i mieszkania. W działaniach, które będą służyć uniknięciu recesji i sprawiedliwemu rozłożeniu kosztów wychodzenia z kryzysu.
 
W wystąpieniu Pana premiera usłyszałem wiele kwestii, które Sojusz Lewicy Demokratycznej akceptuje i niejednokrotnie już proponował. Odpowiada mi filozofia podejścia do kwestii becikowego czy do ulg rodzinnych. Odpowiadają mi również niezbędne deregulacje. Słusznym postulatem jest podwyższenie składki rentowej. Jesteśmy za wprowadzeniem rachunkowości w gospodarstwach rolniczych i likwidacją podatku rolnego. W tym miejscu jednak pozwolę sobie zadać pytanie: Ale jak w związku z tym zrekompensuje pan dochody samorządom i czy nie czai się za tym wprowadzenie podatku od nieruchomości?
 
Nie uznajemy za oczywiste, że wydłużenie wieku emerytalnego to panaceum na kłopoty budżetowe. Wydłużenie wieku emerytalnego wepchnie w bezrobocie kolejne tysiące ludzi ? absolwentów szkół i uczelni, a także ludzi w wieku 50+. Granica wieku emerytalnego powinna naszym zdaniem nabrać charakteru fakultatywnego przy wysokim stażu ubezpieczeniowym. Po jej osiągnięciu obywatel będzie mógł pójść na emeryturę, a jeśli czuje się w pełni sił i chce pracować nadal, to też będzie mógł to czynić.
 
Rząd może liczyć na nasze wsparcie, kiedy włoży rękę do własnej, a nie cudzej kieszeni. W ciągu ostatnich 4 lat w administracji państwowej przybyło 80 tys. etatów. Jednocześnie o tyle samo wzrosło bezrobocie wśród absolwentów szkół i uczelni. Bezrobocie rośnie, a środki na aktywne formy jego zwalczania leżą zablokowane na kontach, aby sztucznie obniżać deficyt. Po raz kolejny też postulujemy likwidację zbędnych instytucji pochłaniających pieniądze podatników, jak IPN i CBA. Żal po nich będzie krótki.
 
Uważam też, że nie ma powodu do chronienia kosztem obywateli interesów banków i rynków finansowych. Zwykły obywatel, kupując cokolwiek, płaci podatek, bankierzy kupujący i sprzedający miliony dolarów, euro czy jenów żadnego podatku nie płacą. To jest niesprawiedliwe. Solidarność społeczna, uczciwe i równomierne rozkładanie obciążeń i obowiązków, uwalnianie ludzkiej przedsiębiorczości z biurokratycznych kajdan ? to są sposoby walki z kryzysem i z pewnością zostaną zaakceptowane przez obywateli.
 
Mam świadomość, że nie da się rozwiązać wszystkich problemów jednocześnie. Są jednak przynajmniej dwie kwestie, które mimo trudnej sytuacji finansów publicznych powinny być załatwione od razu: po pierwsze, podwyższenie kryteriów uprawniających do świadczeń rodzinnych, bo są one niższe od wartości minimum socjalnego i nie podniesiono ich od 2004 r., po drugie, podwyższenie progów dochodowych uprawniających rodziny do świadczeń z pomocy społecznej, bo dziś są one niższe od minimum egzystencji.
 
Exposé i debata, która toczy się w tej Izbie, potwierdzają, że głównym problemem polskich przemian jest to, że ludzie pracy ponieśli największe wyrzeczenia i cierpienia, najbardziej ze wszystkich odczuli ból transformacji. Żeby to zmienić, trzeba zapewnić więcej godności i sprawiedliwości, aby ci, którym jest najtrudniej, czuli się dobrze we własnej ojczyźnie. Trzeba więcej sprawiedliwości, aby każdy mógł wykorzystać swoje szanse bez względu na zawartość portfela czy miejsce urodzenia. Trzeba budować kraj, w którym najważniejszymi zadaniami są dostatnie życie obywateli, równe szanse w okresie młodości, spokój i szacunek w okresie starości.
 
Sejmowa reprezentacja Sojuszu Lewicy Demokratycznej jest gotowa współdziałać z rządem i siłami parlamentarnymi w trudnym dziele reform w przekonaniu, że człowiek jest ważniejszy niż rynek, bo człowiek i przynależne mu dobra nie są towarem, zaś wolny rynek nie może być dowolny, a konkurencyjność gospodarki trzeba godzić z solidarnością i sprawiedliwością; że praca jest ważniejsza niż zasiłek, bo trzeba budować społeczeństwo pracy, a nie społeczeństwo zasiłków ? społeczeństwo zasiłków jest biedne, a społeczeństwo pracy jest aktywne i bogate; że zdrowie jest ważniejsze niż pieniądz, bo zdrowie nie może być uzależnione od zamożności pacjenta ? nie ma takich pieniędzy, których państwo nie powinno wydać dla ratowania choćby jednego człowieka; że równe szanse są ważniejsze niż miejsce urodzenia, bo brak równych szans i możliwości rodzi wrogów własnego państwa ? równe szanse to konieczność równouprawnienia kobiet i mężczyzn, to przestrzeganie praw mniejszości, to zdecydowany sprzeciw wobec każdej dyskryminacji; że Polska Akademia Nauk jest ważniejsza niż Instytut Pamięci Narodowej, bo edukacja i wiedza są największym kapitałem, jaki Polska może wnieść do zjednoczonej Europy ? wiedza o procesach społecznych i technologicznych, a nie o teczkach i lustracji.
 
Jak podkreślił pan premier, pomyślność Polski jest związana z Unią Europejską ? my również tak uważamy. Integracja europejska to tama dla kołtuństwa, zaściankowości, nietolerancji i faszyzmu, to tarcza antyklerykalna, która broni przed ciemnotą. Nic dziwnego, że w tym miejscu są tacy, którzy integracji europejskiej sprzeciwiają się. Silna pozycja Polski w centrum Europy jest również tym, do czego dążymy, jest naszym marzeniem. Przyszłość jest związana z Unią Europejską, mamy w niej nie tylko interesy ekonomiczne, ale także polityczne. Dziś Europa zmaga się z szeregiem problemów. Ich źródła tkwią w niepełnej i niedokończonej integracji, niedokończonej także ze strony Polski. Mój rząd wprowadził nasz kraj do Unii Europejskiej w 2004 r. W 2007 r. zrobiliśmy drugi krok, wchodząc do strefy Schengen. Trzeciego kroku zabrakło. Dopóki nie będziemy w strefie euro, nasza integracja z Europą będzie ułomna. Ale to nie jedyny problem. Przez 4 lata rząd pana premiera Tuska, o czym mówię z goryczą, nie odstąpił od protokołu brytyjskiego do Karty Praw Podstawowych. To stawia pod znakiem zapytania nie tylko szczerość troski o prawa obywatelskie i prawa socjalne, ale także przywiązanie do idei zjednoczonej Europy. Polska w tym czasie nie przystąpiła też do deklaracji w sprawie symboli Unii Europejskiej. Rząd się zawahał i nie podjął działania, aby przeciwstawić się w tej sprawie prowincjonalnym kompleksom...
 
Dziś, chociaż nie usłyszałem nic o prawdziwym stanie finansów naszego państwa, o zmianach w służbie zdrowia, edukacji, infrastrukturze, znów dużo mówiono o czynach, ale niestety składają się one na wizję państwa stagnacyjnego, państwa, które wprawdzie słusznie racjonalizuje swoje wydatki, ale nie ma wiele do powiedzenia w sprawach rozwoju, aktywnej polityki gospodarczej, generowania dochodów i wzrostu gospodarczego.
 
Dlatego Sojusz Lewicy Demokratycznej nie może poprzeć pańskiego rządu. Będziemy jednak uczciwie i bez uprzedzeń analizować każdy projekt ustawy, który wpłynie do Sejmu. Każda propozycja, która będzie dobrze służyć Polsce i Polakom, może liczyć na naszą akceptację i wsparcie.
 

Res Humana nr 1/2012, s. 7-9