Ludwik Krzywicki: w 150. rocznicę urodzin


 

Sto pięćdziesiąta rocznica urodzin Ludwika KRZYWICKIEGO (1859–1941), stała się budzącą szacunek okazją do zorganizowania przez Towarzystwo Naukowe Płockie Międzynarodowej Konferencji Naukowej zatytułowanej „Badania społeczne i ich rola w kształtowaniu postępu. Ciągłość i zmiana” – owocnego forum, które w dniach 19–20 października 2009 r., pod honorowym patronatem wiceprezesa Polskiej Akademii Nauk prof. Karola Modzelewskiego i przy współudziale kierownictwa Głównego Urzędu Statystycznego, przypomniało życie i dzieło jednego z najwybitniejszych polskich uczonych – socjologa, statystyka, demografa i antropologa w jednej osobie, człowieka, którego niezmordowana praca naukowa i organizatorska pozostają trwałym składnikiem dziedzictwa polskiej nauki i kultury.


 
Spotkanie w Płocku było, oczywiście, nieprzypadkowe: w Płocku bowiem urodził się Ludwik Krzywicki, i Płock też, dzięki wybitnym Płocczanom skupionym we wspomnianym Towarzystwie Naukowym Płockim czy Szkole Wyższej im. Pawła Włodkowica, nie zapomniał – wbrew zachowaniu niektórych odosobnionych środowisk – o dziele tego, który jest tego miasta i regionu symbolem wartości humanistycznych, patriotycznych, zwróconych ku zwykłym ludziom; nie zapomniał wraz ze wszystkimi bliskimi temu dziełu w Polsce współczesnej.


 

O tych też różnych aspektach tego dzieła była mowa w kilkudziesięciu wystąpieniach uczestników konferencji – spotkania uczonych różnych generacji, a zarazem połączonych dociekliwością i troską o staranną rekonstrukcję tego dzieła. Poniżej przedstawiamy trzy skrócone teksty wystąpień na konferencji: dr Doroty Moroń i dr Katarzyny Zamorskiej – pracowników naukowych Uniwersytetu Wrocławskiego oraz prof. Janusza Sztumskiego – znanego socjologa, związanego przez wiele lat z Uniwersytetem Śląskim w Katowicach. Drukujemy także skierowany do uczestników konferencji list prof. Karola Modzelewskiego, którego treść i jego przesłanie zostało z wielką uwagą przyjęte przez uczestników konferencji.

 

* * *

 
List do Uczestników Konferencji

Autor: Karol Modzelewski
 

Bardzo żałuję, że nie mogę być z Państwem w Płocku. Żałuję tym bardziej, że podejmują Państwo pracę bardzo ważną i trudną. Proszę mi wybaczyć, że zilustruję znaczenie tej pracy osobistym wspomnieniem, które brzmi jak anegdota.

Pewnego razu, w zamierzchłych czasach Polski Ludowej, byłem na wiejskich wczasach w Bułgarii. Mieszkałem na kwaterze w domu starszej kobiety, która kazała mówić do siebie „Babuszka”. W deszczowy dzień, gdy nie było po co wychodzić z domu, Babuszka zaprosiła mnie do oglądania telewizji. Nadawano akurat jakieś przemówienie Breżniewa, które wydało mi się komiczne i nie potrafiłem ukryć rozbawienia. Babuszka przyjrzała mi się z nagłym zainteresowaniem i zapytała: „Ty nie komunist?”. Przyznałem, że nie. „Znaczyt, faszyst!” – ucieszyła się babuszka i od tej chwili darzyła mnie szczególną estymą.

Myślałem wówczas naiwnie, że w Polsce taki dialog nie jest i nigdy nie będzie możliwy. Tę krzepiącą pewność utraciłem dopiero w wolnej Polsce, obserwując wypowiedzi młodych ludzi, za których edukację ponosimy suwerenną odpowiedzialność. Oto przykład zaczerpnięty z płockiego dodatku do „Gazety Wyborczej” i związany bezpośrednio z tematyką dzisiejszych Państwa obrad. Młody (jak przypuszczam) dziennikarz komentował demontaż pomnika Ludwika Krzywickiego, spowodowany przebudową skweru. Wydarzeniu temu autor gazetowej notatki dodał patosu porównując je do obalenia pomnika Saddama Husajna w Bagdadzie oraz informując w nagłówku, że z ulic Płocka znikają ślady komunistycznej przeszłości. Ludwik Krzywicki – objaśnił – to przecież znany marksista i socjalista. Na dobrą sprawę, jest to odwrócenie formuły mojej bułgarskiej gospodyni. Nie faszyst (a już nie daj Boże socjalista) – znaczyt komunist.

Niestety w czasach, gdy język komunikacji społecznej kształtują tabloidy (czego echo można znaleźć nawet w najlepszej polskiej gazecie codziennej), prostactwo i ubóstwo myśli są w ofensywie. W połączeniu z zalewem frazesów rozpowszechnianych za państwowe pieniądze, wsączanych do szkolnej edukacji (nie każdy nauczyciel się temu oprze) i do telewizyjnej chałtury, stwarza to groźny stan ignorancji. Mierząc miarką owego dziennikarza, młodzi ludzie wkrótce mogą nie dostrzegać różnicy, jaka dzieliła socjaldemokratę z SDKPiL, Feliksa Dzierżyńskiego od socjalisty Józefa Piłsudskiego lub komunistę Bolesława Bieruta od socjalisty Kazimierza Pużaka. Aby się tak nie stało, muszą Państwo w Płocku ciężko i skutecznie pracować nad przywróceniem pamięci o Ludwiku Krzywickim. Mamy wprawdzie Instytut Pamięci Narodowej, ale pamięć narodowa pilnie wymaga ratunku.

Życzę Państwu owocnych obrad.

 
* * *

 
Ludwik Krzywicki: próba ponownego odczytania

Autor: Katarzyna Zamorska

 
Uwagi, które pozwalam sobie przedstawić, łączą się z problemem ogólniejszej natury. Chodzi mianowicie o to, czy pytania stawiane w XXI wieku to tak naprawdę te same pytania, nad którymi zastanawiano się w poprzedniej epoce. Pytanie szczegółowe brzmi natomiast następująco: czy idee, które były przedmiotem dociekań Ludwika Krzywickiego (1859–1941), wchodzą w krwioobieg bieżącej pracy badawczej, czy też są nieobecne w dzisiejszych rozważaniach?

Jako przyczynek do dyskusji potraktować można słowa samego autora idei wędrownej, który w jednym ze swych licznych, pisanych ze swadą polemiczną artykułów krytycznie odniósł się do tych spośród czytelników Kapitału Marksa, którzy „widzą coś, co nie posiada przodków”. Na ile sami tak właśnie postępujemy, zajmując się własnymi studiami, a na ile jesteśmy jednak zdolni do postrzegania swojej pracy badawczej jako „jedynie ogniwa dłuższego rozwoju, którego założenia spotykamy już w zarodku w pracach innych”.

Skąd to pytanie i kierunek proponowanych rozważań? Jest to wynik poczynionego a dającego się łatwo zweryfikować założenia wstępnego. Otóż zwykła kwerenda biblioteczna prowadzi już do pierwszej konstatacji: pisma Krzywickiego nie są wznawiane od zgoła kilkudziesięciu lat. Nie pojawiają się także nowe książki, opracowania, analizy poświęcone pisarstwu naukowemu Krzywickiego. Wystarczy zauważyć, że ostatnia wydana książka rekonstruująca oryginalną myśl Ludwika Krzywickiego ukazała się co prawda w 2007 roku, ale w rzeczywistości jest to rozprawa doktorska z 1957 r. Mam tu na myśli książkę Henryka Hollanda pod wiele mówiącym tytułem Ludwik Krzywicki – nieznany.

A przecież zarówno z pism samego Krzywickiego, jak i książek, których autorzy odtwarzają, ale i tłumaczą jego myśl na swój język, wyłania się niewątpliwie obraz człowieka, którego nie bez powodu charakteryzowano jako „wybitnego uczonego o uznanej renomie badacza i profesora paru uczelni”, „najbardziej wykształconą i wszechstronną umysłowość, jaką wydała kultura europejska” czy „świetnego publicystę”. Wymienione tu przeze mnie – nie wszystkie – przymioty umysłu, przypisywane Krzywickiemu, pozwalają sądzić, że mamy do czynienia z niewątpliwie ciekawą i wielką umysłowością, penetrującą liczne obszary ludzkich dociekań. Jest zatem, po pierwsze, Krzywicki uczonym, którego nazwisko pozostanie związane z socjologią, etnologią, etnografią, ekonomią, historią gospodarki, ale także z tworzeniem podstaw nauki o polityce społecznej. Przy czym zwraca uwagę, że Krzywicki związany jest z tymi dziedzinami, które – zwłaszcza w Polsce – zaczynały się dopiero krystalizować.

Po drugie, zwykło się przedstawiać Krzywickiego w kontekście jego działalności społecznej – i faktycznie, spora część jego życia związana była z polskim ruchem robotniczym. Po trzecie, poznajemy Krzywickiego w roli interesującego publicysty, którego zainteresowania koncentrowały się przede wszystkim wokół zagadnień społecznych. Świadczy o tym na przykład seria artykułów pióra Krzywickiego, ukazujących się od 1883 r. w „Przeglądzie Tygodniowym”. Liczba pozostawionych przez niego artykułów, ale i poruszana problematyka, często wydawałoby się dość odległa tematycznie, pozostaje doprawdy imponująca.

Po czwarte wreszcie, pamiętać należy o silnych związkach Krzywickiego z Instytutem Gospodarstwa Społecznego, którego był dyrektorem w latach 1921–1941. Ta naukowa placówka była wówczas jednym z najlepszych i najbardziej postępowych ośrodków badań społecznych w Polsce, programowo bliska środowiskom robotniczym ze względu na przedmiot badań, jakim było socjalne położenie świata pracy.

Tymczasem bez większego ryzyka popełnienia pomyłki, można postawić tezę, że Ludwik Krzywicki pozostaje nadal – nomen omen – nieznany. Nieznany jako wybitny uczony z pokaźnym dorobkiem naukowym, nieznany jako działacz społeczny i nieznany jako interesujący publicysta.

Jak można by wyjaśnić tę nieobecność Ludwika Krzywickiego? Pytanie to jest o tyle zasadne, że właśnie w tym roku obchodzimy 150. rocznicę jego urodzin.

Na myśl przychodzą co najmniej dwie odpowiedzi. Pierwsza z nich sprowadza się do prostego pozornie stwierdzenia, że być może nie ma już miejsca na idee wyrosłe w innych warunkach politycznych, historycznych i społecznych. Nie czerpiemy zatem żadnej inspiracji z pism pozostawionych przez Krzywickiego w naszych dzisiejszych dociekaniach, gdyż sądzimy, że niczego tam już inspirującego nie znajdziemy.

Druga odpowiedź nieobecność Krzywickiego w polskiej myśli społecznej – poza nielicznymi wyjątkami – tłumaczyłaby jego przynależnością do formacji duchowo-intelektualnej, którą w debatach toczonych w Polsce odesłano już do lamus historii.

Zajmijmy się pierwszą odpowiedzią. Wspomniana rocznica urodzin Krzywickiego prowokuje wręcz do namysłu nad tym, w jaki sposób traktujemy spuściznę pozostawioną przez naszych intelektualnych poprzedników: czy łączymy się z nimi w dziele, które powinno nas wzbogacać i zachęcać do polemiki, licznych porównań czy też traktujemy tę spuściznę jedynie jako wartość muzealną? Do rozstrzygnięcia jest zatem następująca kwestia: czy dziś po sześćdziesięciu ośmiu latach od śmierci Ludwika Krzywickiego jego teorie mogą w ogóle stanowić źródło inspiracji dla kolejnego pokolenia?

Reprezentuję tu stanowisko, że możemy czerpać z dorobku Krzywickiego, na swój sposób oczywiście ten dorobek rozumiejąc i interpretując. Weźmy przykład. Niech będzie to problematyka roli idei społecznych, w której najpełniej wyraża się oryginalność twórczości Ludwika Krzywickiego.

Jednym z bardziej znaczących wątków jest tu zagadnienie wędrówki idei w czasie i przestrzeni. Szczególnie interesująca jest ta z kraju zaawansowanego rozwojowo do kraju niesamodzielnego, czy wręcz zacofanego, a rozwijającego się pod nieuchronnym wpływem kontaktu kulturowego z krajami reprezentującymi wyższy stopień rozwoju. Nie jest też żadną tajemnicą, że Krzywicki pisząc o wędrówce idei z kraju rozwiniętego do zacofanego, podjął problematykę ówczesnej Polski i Rosji, uogólniając na tych dwóch przykładach przeszczepienie idei socjalistycznych. W tym miejscu nasuwa się oczywiste pytanie, co pozostało z koncepcji idei wędrownych? Czy można w jakikolwiek sposób podjąć współcześnie dialog z wybranymi choćby elementami tej interesującej koncepcji?

Za podstawową zaletę koncepcji genezy, wędrówki i roli idei w rozwoju społecznym należy uznać to, że może ona w dalszym ciągu stanowić użyteczny schemat, dzięki któremu możliwe będzie prześledzenie tego, w jaki sposób określone idee do nas docierały, a i w dalszym ciągu docierają. Wciąż bowiem importowane są rozmaite idee. Na przykład liberalizm, który może być przykładem wędrówki pewnej idei zarówno w czasie – wywodzi się z myśli Hobbesa i Locke’a – jak w przestrzeni – zawędrowały z Zachodu. Była to recepcja idei, która, w warunkach transformacji polskiej jawiła się jako atrakcyjna alternatywa dla idei obowiązującej wcześniej. Czy polskie społeczeństwo było wtedy gotowe na przyjęcie tej idei – było świadome tego, jakie mechanizmy gwarantują swobody obywatelskie etc. – czy też ta nowa idea zjawiła się, gdy stosunki były jeszcze tak słabo rozwinięte, iż nie roznieciły – by odwołać się do Krzywickiego – „jasno zarysowanego planu potrzeb lub odpowiednio licznej rzeszy słuchaczów”? Ale jeśli nawet, jakby mógł znów zauważyć Krzywicki, idea ta zrodziła się na gruncie jeszcze niedojrzałych stosunków materialno-ekonomicznych, to i tak nie ginie nadaremnie: „jako czynnik zgoła samodzielny, wyprzedzający dojrzałość społeczną, wżera się tam w poczet działających sprężyn”.

Zaproponowana przez Krzywickiego koncepcja jest więc interesującym podejściem do zagadnień społecznych. Problem nie w tym, że takich analiz nie ma, a w tym, że zbyt rzadko podkreśla się ich umocowanie w koncepcji zrodzonej pod koniec XIX wieku za sprawą właśnie Krzywickiego.

Zajmijmy się teraz drugą odpowiedzią, która może pomóc wyjaśnić ową intelektualną nieobecność Krzywickiego w szerszym dyskursie naukowym i społeczno-politycznym. W końcu był on „pierwszym socjaldemokratą”, co też może stanowić pewne wyjaśnienie. Z jednej strony przedstawiany jest zatem Krzywicki jako popularyzator myśli marksistowskiej, a także – szczególnie w okresie młodzieńczym – jako entuzjastyczny wręcz wyznawca i uczeń ideowego Marksa. O zasługach młodego Krzywickiego w przyswojeniu czytelnikowi polskiemu głównych dzieł literatury marksistowskiej pisał we wspomnianej rozprawie doktorskiej Henryk Holland.

Z drugiej natomiast strony Krzywicki nie był postrzegany wyłącznie jako popularyzator materializmu historycznego i marksowskiej ekonomii politycznej. Uważa się na przykład, że kwestia genezy i roli idei w rozwoju społecznym była – jak na owe czasy – samodzielną próbą podjęcia przez Krzywickiego otwartych zagadnień teoretycznych ze stanowiska materializmu historycznego.

Podobnie, jak wielu innych myślicieli w całej Europie w tamtym czasie, Krzywicki oddał się dogłębnym studiom na temat warunków życia pracowników najemnych. Dużą część swoich rozważań poświęca kwestiom socjalnym, które pojawiły się na przełomie wieków XIX i XX. Są to przede wszystkim: ogromne bezrobocie, tragiczne warunki pracy i życia robotników najemnych, sytuacja demograficzną etc. Nie ulega wątpliwości, że Krzywicki posługiwał się aparatem pojęciowym, wypracowanym w ramach marksizmu, który – jak się wtedy wydawało – doskonale służył do opisu ówczesnego społecznego uniwersum.

Potrzeba tu jednak pewnych obwarowań. Krzywicki dostrzegł możliwość zastosowania materializmu historycznego w naukach społecznych. Przechodząc zaś do konkretów, przyjął za wartość fundamentalną polityczny ideał uwolnienia człowieka od upokarzającej zależności od rzeczy i właścicieli rzeczy. Poddając zatem radykalnej krytyce aktualny stan rzeczy, uznawał, że „kwestia społeczna dzisiejszej doby jest przede wszystkim sprawą produkcji, która zaostrzyła historyczną kwestię podziału” a rozwój kapitalizmu stawia „walkę z kapitałem jako konieczność”. Nosicielami idei rewolucyjnej byli dla Krzywickiego wszyscy, których byśmy dzisiaj określili jako wykluczonych. Krytykując urzeczowione stosunki społeczne, Krzywicki wykorzystał Marksowską analizę fetyszyzmu towarowego. Przy czym, o ile Marks twierdził, że alienacja siły roboczej i wynikający z niej fetyszyzm towarowy jest cechą charakterystyczną kapitalizmu, to w ujęciu Krzywickiego reifikacja stosunków społecznych była zjawiskiem występującym we wszystkich ustrojach, w których istnieją klasy oraz wartość prywatna.

Krzywicki był przekonany, a to wynikało z podzielanej przez niego idei, że alternatywny ład jest możliwy. Jako przykład przywołam fragment tekstu, którego treść oddaje tę potencjalną możliwość stworzenia nowego porządku. Otóż przyszłość według Krzywickiego miała nie znać „pogoni za wyzyskiem ani współubiegania wzajemnego o palmę pierwszeństwa na widowni najbrudniejszych chuci samolubstwa; która unicestwi wydziedziczenie tłumów od postępów cywilizacji i zniesie naiwne płody umysłowej działalności pierwotnego człowieka, rozwianie fantasmagorie i larwy nadprzyrodzone; która wyrwie ludzkość cywilizowaną spod panowania jej własnych wytworów materialnych – zarysy tej przyszłości występują przed nami w jasnej barwie jako konieczne następstwa dążności zradzanych i potęgowanych przez dzisiejszą fazę ewolucji społecznej” (L. Krzywicki, Idea a życie, s. 498-499).

Patrząc jednak na ten fragment z dzisiejszej perspektywy, warto docenić choćby język. Tak już dziś – chciałoby się powiedzieć – żarliwie mało kto, jeśli w ogóle, wyraża swoje myśli.

Warto zauważyć, że Krzywicki, i nie on przecież jeden, przeszedł typową w zasadzie drogę ideową, charakterystyczną chyba dla większości tych intelektualistów, którzy zainfekowani zostali przez ukąszenie heglowskie, czego skutkiem była postawa przejawiająca się w akceptowaniu konieczności dziejowej i uznawaniu, że albo się jest za postępem społecznym, albo pozostaje się poza nawiasem historii. Krzywicki z pewnością nie należał do tych, którzy mieliby zamiar pozostawać poza nawiasem historii. Zaczynał jako wybitny reprezentant materializmu historycznego, czemu daje wyraz szczególnie w swoich pismach z lat osiemdziesiątych XIX wieku, po czym powoli acz konsekwentnie odchodzi od idei rewolucji socjalnej, co z kolei przejawia się między innymi w rozluźnieniu związków z organizacjami robotniczymi. W późniejszych latach był wręcz odsądzany od autentycznego marksizmu i oskarżany o burżuazyjny liberalizm, reformizm i obiektywizm. To, że Krzywicki podzielił losy wielu ortodoksyjnych marksistów – zwłaszcza w młodości – zmieniając z czasem poglądy, wynikało z wielu złożonych czynników. Henryk Holland tak oto podsumował ten okres w życiu Krzywickiego: „Najwybitniejszy niegdyś marksista polski zatracił zupełnie podczas wojny światowej poczucie rzeczywistości społecznej i politycznej, dając posłuch złudzeniom aktywistycznym. Przyznać jednak należy, że i wówczas nie kompromituje się, w przeciwieństwie do innych ex-marksistów, żadnymi wystąpieniami czynnymi, żadną nawet enuncjacją dziennikarską”.

Jeśli traktować marksizm jako jeden z dyskursów, służących do objaśniania kapitalizmu i wyciągania wniosków dla przyszłości, to w takim właśnie kontekście należałoby spojrzeć na pisma Krzywickiego. Od filozofii oczekuje się odpowiedzi na podstawowe kwestie etyczne i polityczne natury egzystencjalnej, sprowadzające się między innymi do pytań: jak myśleć, żyć i działać. Marksizm Krzywickiego – jeśli tak można się wyrazić – był integralną częścią marksizmu europejskiego.

Zauważmy zatem, że być może mamy tu do czynienia z szerszym problemem, to znaczy patrzenia przez pryzmat jednej w zasadzie obowiązującej po 1989 roku wykładni intelektualnej w polskim życiu umysłowym. I nawet ci, którzy – wydawałoby się – ideowo powinni czuć się spadkobiercami myśli Krzywickiego, zbyt rzadko do niej sięgają. Innymi słowy, nie traktuje się współcześnie wypowiedzi nie tylko Krzywickiego, ale i innych prekursorów polskiej myśli społecznej lewicowej proweniencji jako integralnego sposobu własnej wypowiedzi. A nawet, jeśli tak jest, to ciągłość myślowa łącząca przeszłość z teraźniejszością nie jest – tak sądzę – dostatecznie podkreślana.

Podsumujmy. Rozważania Krzywickiego szły w kierunku zagadnień społecznych, a zatem tego, co najbardziej dotyczy jednostki w jej kontaktach z tym, co wobec niej jest zewnętrzne. Krzywickiego charakteryzowała – to stwierdzenie jest uprawnione w wyniku lektury jego bogatej spuścizny – prawdziwa pasja, z jaką obnażał wszelkie niepokojące symptomy kapitalizmu na przełomie XIX i XX wieku. Zauważmy, że jest to cecha wspólna dla większości przenikliwych obserwatorów życia społecznego tamtych czasów, a Krzywicki niewątpliwie do tego grona się zaliczał. Wartości lewicowe, jakie prezentował, polegają właśnie na angażowaniu się i pracy dla wspólnego dobra.

Czytanie dzisiaj prac naukowych i publicystycznych Ludwika Krzywickiego ma niewątpliwie walor poznawczy, który wiąże się z przypomnieniem, że dorobek nauki nie wziął się z niczego. Dobrym przykładem jest nauka o polityce społecznej, która zawdzięcza sporo Krzywickiemu, między innymi dzięki właśnie koncepcji wędrówki idei: rodowód kwestii socjalnej stanowił według Krzywickiego ważny przedmiot tejże nauki. Współcześnie uprawiana nauka o polityce społecznej nie powstała zatem bynajmniej w ciągu ostatnich dwudziestu lat, licząc od daty zmiany systemowej, jaka miała miejsce w Polsce na przełomie lat 80. i 90. dwudziestego wieku.

Ponadto idee w dalszym ciągu są potężnym narzędziem, dzięki któremu interpretuje się rzeczywistość. Idee społeczne, nadal wędrują w czasie i przestrzeni, tylko dziś dzieje się to znacznie szybciej. Idee są ważne, gdyż w jakimś stopniu spełniają nasze oczekiwania wobec rzeczywistości, ale jednocześnie przyczyniają się do tego, że – w zgodzie z nimi – w ogóle podejmowane są działania. Świat idei, obecny we wszystkich systemach politycznych, dostarcza nam bowiem wciąż na nowo impulsów do krytycznego zgłębiania wielu problemów, przed którymi stawia nas rzeczywistość. Idee są dynamiczne, trzeba jednak dbać o ich uaktualnienie.

Krzywicki pokazał korelację praktyki z teorią, wyjaśniając, w jaki sposób praktyka wpływa na kształtowanie idei, ale też jak idea wpływa na praktykę.

Problemy, nad którymi pracował Krzywicki, takie jak nierówności społeczne, bezrobocie, trudne warunki pracy i życia robotników najemnych etc., brzmią w dalszym ciągu znajomo. Oczywiście nie powinniśmy dać się zwieść prostym analogiom. Jednak warto przy okazji zastanowić się, na ile tamte problemy, wygenerowane w warunkach tamtego kapitalizmu, zasadniczo różnią się od tych występujących już współcześnie.

Konkluzja brzmieć powinna następująco: czas nie unieważnił tego, co pisał, ani o czym pisał Ludwik Krzywicki. Jednak dzieło Krzywickiego powstało w innym okresie historycznym przy zastosowaniu do analizy określonej metody badawczej – konieczne zatem jest oddzielenie tych wypowiedzi Krzywickiego, które w obecnie są w szczególny sposób nadal aktualne, od tych, które mają już tylko znaczenie historyczne.

Niezależnie jednak od tego, analizy Krzywickiego trafiają w istotę pewnych tendencji, które są charakterystyczne dla systemu. Warto zatem czytać jego teksty, choćby po to, by zwracając się w stronę tego, co przeszłe, w spostrzeżeniach czynionych niegdyś, odnaleźć impuls dla lepszego samozrozumienia tego, co dzieje się dziś.

 
* * *

 
Nowoczesna kwestia społeczna (Aktualność myśli Ludwika Krzywickiego)

Autor: Dorota Moroń

 
Pojęciem kwestia społeczna posługuje się dziś zarówno nauka o polityce społecznej, jak i praktyka polityczna. Zauważamy bowiem występowanie problemów o dużym stopniu dotkliwości, zakłócających funkcjonowanie społeczeństwa, którym jednostki samodzielnie nie są w stanie zaradzić. Stąd konieczność aktywnych działań państwa, które przyczynić się mogą do ograniczania czy też wyeliminowania negatywnych konsekwencji kwestii społecznych. Wskazujemy dziś na kwestię pracy i bezrobocia, edukacji, zdrowotną itd., szukając przyczyn i sposobów rozwiązania tych problemów.

Korzeni pojęcia kwestii społecznej i analizy w tym kontekście najbardziej dotkliwych problemów życia społecznego nie można poszukiwać tylko we współczesnych rozważaniach z zakresu polityki społecznej, sięgnąć należy bowiem znacznie głębiej, bo w historię. Jeśli chodzi o dorobek europejskiej nauki o polityce społecznej, to kwestia społeczna odgrywa zasadniczą rolę. Na tym tle polskie szkoły myślowe w nauce o polityce społecznej wypadają równie imponująco (zob. Auleytner, 2003: 95 i nast.). Ogromne zasługi na tym polu miał Ludwik Krzywicki, którego myśl wydaje się być dziś ciągle aktualna, choć autor ten nie należy do popularnych i cytowanych klasyków. Być może zaważyło na tym jego przywiązanie do ideologii marksistowskiej – był przecież Krzywicki jednym z wielkich propagatorów poglądów Karola Marksa – jednakże, co należy szczególnie podkreślić, pozostawił po sobie nie tylko wkład w popularyzację dzieł Marksa, ale również swój własny, oryginalny dorobek. Już choćby z tego powodu warto pochylić się nad jego intelektualną spuścizną i zastanowić się nad aktualnością proponowanych przez niego rozwiązań, szczególnie w nauce o polityce społecznej. Tym samym otrzymalibyśmy odpowiedź na nurtujące pytanie, czy myśl Krzywickiego może być inspiracją dla współczesnego badacza, który zgłębia dzisiejsze problemy społeczne. Wreszcie też, czy może być pomocna w ich rozwiązaniu.

Ludwik Krzywicki zajmuje w polskiej refleksji nad kwestią społeczną miejsce szczególne. Jest bowiem nie tylko autorem oryginalnej koncepcji teoretycznej, ale jako działacz i badacz społeczny zajmował się realnymi przejawami kwestii społecznej. Jego teoretyczna koncepcja obejmuje zarówno rozważania nad definicją kwestii społecznej, jak i jej przejawami, przyczynami oraz sposobami rozwiązania. Instytut Gospodarstwa Społecznego pod kierownictwem Krzywickiego prowadził w II Rzeczypospolitej rozległe badania empiryczne, dotyczące przejawów kwestii społecznej, co zaowocowało niezwykle interesującym materiałem badawczym, wykorzystywanym przez naukowców do opisu zapomnianej dziś kwestii robotniczej, chłopskiej, bezrobocia czy emigrantów. Swą działalność społeczną Krzywicki wzmacniał poprzez publicystykę – niekiedy niezwykle emocjonalną, ale i głęboko przemyślaną, w której rozważał kwestie społeczne (zob. Holland, 2007: 47–49).

Ludwik Krzywicki analizując problemy, występujące we współczesnych dla niego społeczeństwach, używa pojęcia nowoczesnej kwestii społecznej. Owa nowoczesność ma odróżniać aktualnie pojawiające się kwestie społeczne od tych, które występowały w społeczeństwach wieków wcześniejszych. Jak bowiem wskazuje Krzywicki, obecność kwestii społecznych nie jest domeną wyłącznie społeczeństwa nowoczesnego. To jednak, co odróżnia w sposób istotny czasy, w których żył Krzywicki, jak i zresztą czasy nam współczesne, jest szybkość zmian i niepewność jutra, która nie występowała w wiekach wcześniejszych. Wiąże się z tym taki a nie inny status kwestii społecznych – ich rozległość, ostrość i szybkość pojawiania się jest nieporównywalna z wcześniejszymi okresami dziejów.

Chcąc zdefiniować kwestię społeczną, tak jak rozumiał ją Krzywicki, należy za nim powiedzieć, że „kwestia ta polega na rozdźwięku, który stąd powstał, że nowoczesne siły wytwórcze przerosły swoim rozmachem istniejące urządzenia” (Kowalik, 1965: 187). Krzywicki wyjaśnia: „Innemi słowy moglibyśmy powiedzieć, iż kwestja dzisiejsza społeczna tkwi w rozdźwięku, jaki istnieje pomiędzy wymaganiami nowoczesnych sił wytwórczych a obowiązującą z przeszłości ustawą prawną społeczności: rozdźwięk ten zniknie lub osłabnie kiedy ustawa ta będzie przystosowana do rozmachu tych sił wytwórczych” (Krzywicki, Nowoczesna: 94).

Jak podkreśla Józefina Hrynkiewicz, Krzywicki używał pojęcia kwestii społecznej w znaczeniu głównego problemu uniemożliwiającego społeczny rozwój, ale również odnośnie poszczególnych kwestii przedmiotowych, odnoszących się do różnych aspektów położenia społecznego, ekonomicznego czy politycznego, oraz podmiotowych, dotyczących upośledzonych kategorii ludności (Hrynkiewicz, 1988: 55). Jest znamienne, iż kwestia społeczna „(…) rozpada się na mnóstwo odrębnych «kwestji» i w nich zaciera się całkowicie dla oka niewyszkolonego. Przecież w życiu potocznem mówi się o różnych „kwestjach”: o kwestji kobiecej, mieszkaniowej, robotniczej, bezrobotnych i.t.d. i.t.d.! Słowem, na porządku dziennym jest cała moc «kwestji społecznych»” (Krzywicki, Nowoczesna: 92). Rzecz przedstawia się zatem następująco: według Krzywickiego w ujęciu podmiotowym mamy kwestie: robotniczą, chłopską, kobiecą, ludzi starych, inwalidów pracy czy mniejszości narodowych. Przedmiotowo rozpatrywać zaś należy m.in. warunki bytu, bezpieczeństwo socjalne, kwestię mieszkaniową, zatrudnienie, bezrobocie, oświatę czy emigrację. Aktualność tego podziału utrzymuje się także obecnie (zob. Hrynkiewicz, 1988: 63-64; Auleytner, 2003: 103). Jednocześnie autor koncepcji wędrówki idei podkreśla, że – niezależnie od rozważań teoretycznych – w praktyce kwestia społeczna dotyczy zawsze konkretnego człowieka: jej przejawy wywołują poczucie krzywdy, cierpienia i dolegliwości (zob. Kowalik, 1965: 177-178), dla uczestników życia społecznego przejawem kwestii społecznej jest to, że „dzieje im się krzywda” (Krzywicki, Nowoczesna: 119). I dalej wskazuje: „Tam gdzie jest poczucie krzywdy, istnieje i żądanie, ażeby sprawiedliwości stało się zadość, t.j. ażeby krzywdę usunięto” (Krzywicki, Nowoczesna: 119). Stąd pojawia się konieczność podjęcia działań na rzecz rozwiązania kwestii społecznych.

Chciałabym jednak, zanim przejdę do konkretyzacji tego wątku, zatrzymać się na chwilę nad samymi przyczynami występowania kwestii społecznych. Wydawać by się mogło, że Krzywicki jako zwolennik marksizmu przyczyn nowoczesnej kwestii społecznej poszukiwać będzie przede wszystkim w konflikcie pomiędzy kapitałem a pracą. To wprawdzie bardzo popularne, ale jednak znaczące uproszczenie zagadnienia. Gdzie zatem znajduje Krzywicki początki formowania się kwestii społecznej? Odpowiedź, jakiej udziela, sprowadza się do następującego wniosku: źródeł kwestii społecznej należy upatrywać w nieprzystosowaniu prawnej ustawy społeczeństwa do rozwoju sił wytwórczych. Oto stosowny fragment: „Właśnie główna treść nowożytnej kwestii społecznej polega na tym nieprzystosowaniu istniejącej ustawy prawnej społeczeństwa (np. form własności) do wyłaniających się wśród niej metod i sił wytwórczych” (Krzywicki, 1960: 227). Wyraźnie zatem wskazuje Krzywicki właśnie na rozwój sił wytwórczych (nowe technologie wymagające mniejszych nakładów pracy ludzkiej, centralizacja produkcji, zastosowanie maszyn i zrzeszonego trybu pracy), które nieprzystając do ustroju społeczeństwa – i odwrotnie – prowadzą do ujawnienia się kwestii społecznych.

Powracając do poprzedniego wątku, zauważyć warto, że Ludwik Krzywicki nie ogranicza się tylko i wyłącznie do pewnej diagnozy, ale dołącza – można by rzec – receptę. Krzywicki, będąc przekonanym o tym, że kwestia społeczna zostanie rozwiązana, rozważał rozmaite sposoby jej zniesienia, a choćby najbardziej widomych jej przejawów. Jako umysł otwarty, w toku swej aktywności zarówno społecznej, jak i naukowej, sprzyjał różnym poglądom na ten temat. Jak podkreśla Józefina Hrynkiewicz, „twórczość swoją rozpoczął od polemiki z pozytywizmem, był aktywnym propagatorem marksizmu, widział początkowo jasno cele i środki zmiany ładu ekonomicznego i politycznego prowadzące do rozwiązania kwestii społecznej” (Hrynkiewicz, 1988: 2). Później odszedł od modelu rewolucyjnego na rzecz popierania demokratycznych form rozwiązania kwestii społecznej. Wśród wymienianych i rozważanych przez niego różnych możliwości takich rozwiązań, co znalazło wyraz w pozostawionych pracach, najbliższe było Krzywickiemu rozwiązanie, które uwzględniało interes klasy robotniczej, czyli socjalizm naukowy. Swoje ideały społeczne identyfikował z tym właśnie kierunkiem (zob. Kowalik, 1965: 108). Przyszły ustrój funkcjonować miał jako „układ stosunków na podstawie samorządu ekonomicznego i kolektywnego władania i produkowania” (Krzywicki, 1960: 229). Krzywicki podkreślał tu rolę wolnych stowarzyszeń, wskazywał, że „fabryka i wolne stowarzyszenia są takimi żywiołami przyszłości. Scentralizowana, zorganizowana praca zbiorowa – oto ustrój techniczny fabryki; przyszłości pozostaje go rozszerzyć na całą przestrzeń społeczeństwa i na całym tym obszarze zorganizować w jedno scentralizowane ciało produkcji dóbr naturalnych; stowarzyszenie wolne daje znów pierwowzór dla wszystkich stosunków społecznych i politycznych” (Kowalik, 1965: 109). W tak skonstruowanym ustroju nie będzie antagonizmów klasowych, nie będzie wyzysku, zaś kolektyw świadomie będzie prowadził produkcję tak, aby każdy miał możliwość zaspokojenia swoich potrzeb i uzyskiwał dochód ze społecznie użytecznej pracy (zob. Kowalik, 1965: 110).

A jaka jest w tym wszystkim rola polityki społecznej? Wszakże nie tylko za czasów Krzywickiego, ale również i współcześnie, traktuje się politykę społeczną jako działalność na rzecz rozwiązywania kwestii społecznych. zaryzykowałabym twierdzenie, że stosunek do polityki społecznej wyrażany przez samego Krzywickiego, był ambiwalentny. Oczywiście na poziomie pewnej ogólności, Krzywicki wyrażał przekonanie, że polityka społeczna jest świadomym i celowym działaniem państwa na rzecz rozwiązywania kwestii społecznych (Hrynkiewicz, 1988: 288). Innymi słowy, wskazywał na rolę polityki społecznej jako wprowadzającej rozwiązania, które niwelują największe problemy, rozwiązują czy przynajmniej neutralizują bolączki współczesnych społeczeństw. Jednak gdy przejść na poziom szczegółów to nie wydaje się już to tak oczywiste. Krzywicki dokonawszy wcześniej analizy ówcześnie stosowanych w praktyce rozwiązań z zakresu polityki społecznej przez dwa systemy – niemiecki i angielski – doszedł do wniosku następującego: tak prowadzona polityka społeczna kwestii społecznych nie rozwiąże.

W przekonaniu Krzywickiego było ku temu kilka istotnych powodów. Po pierwsze, polityka społeczna wprowadza jedynie korekty w ustroju społeczno-gospodarczym, ale nie zmienia struktury systemu. Wprowadza więc takie rozwiązania, które są korzystne czy przynajmniej akceptowane przez klasy rządzące. Poprawiają one wprawdzie byt najuboższych, ale nie likwidują faktycznego upośledzenia. Po drugie, polityka społeczna bardzo często służy uspokojeniu klas najgroźniejszych i buntujących się przeciw funkcjonującemu ustrojowi. Jej celem jest zapobieżenie rewolucji, a nie faktyczne rozwiązanie problemów społecznych. Po trzecie, co wiąże się z poprzednimi stwierdzeniami, skutkiem prowadzonej polityki społecznej jest powstrzymanie procesów demokratyzacji, obniżanie świadomości społecznej warstw upośledzonych i uzależnienie od władzy państwowej, w miejsce wcześniejszego uzależnienia od feudała czy kapitalisty. Po czwarte, w prowadzonej w praktyce polityce społecznej nie ma miejsca na oddolną artykulację potrzeb i inicjatyw ich zaspokojenia, brakuje samorządności, dominują zaś wzorce centralistyczne i biurokratyczne. Przy czym stawiał Krzywicki jednocześnie tezę, że polityka społeczna nie zdoła zażegnać społecznego niezadowolenia, a raczej wprost „dolewa oliwy do ognia”, utwierdzając kategorie upośledzone w przekonaniu, że ich dążenia są słuszne. Krzywicki podzielał zatem do pewnego stopnia opinie wcale nie tak nieczęstą, zwłaszcza wśród marksistów, że polityka społeczna jest narzędziem kontroli państwa. Do pewnego stopnia, bowiem choć nie widział możliwości rozwiązania kwestii społecznych przez politykę społeczną, to podkreślić należy, że nie przekreślał jednak całkowicie jej znaczenia. Same zasady polityki społecznej uznaje on za słuszne i odpowiadające potrzebom społecznym, krytykuje jednakże sposoby realizacji tych zasad (Krzywicki, Nowoczesna: 99).

Ludwik Krzywicki zajmuje w rozważaniach nad kwestią społeczną miejsce szczególne z tej przyczyny, że nie tylko zajmował się przedstawioną tu pokrótce teorią dotyczącą kwestii społecznych, ale również interesowała go praktyka – zarówno jako publicystę i jako działacza zaangażowanego w aktywność na rzecz zmian społecznych, jak również jako naukowca. Rozpatrywał więc Krzywicki dominujące kwestie społeczne, takie jak chłopska, robotnicza, kobieca, ale i inwalidów oraz osób starszych, w połączeniu z kwestiami bezrobocia, mieszkaniowej, emigracji. Na podkreślenie zasługuje to, że nie traktował tych kwestii szczegółowych za problemy zupełnie odrębne i od siebie niezależne, ale osadzał je wszystkie w kontekście ustroju i struktury społecznej ówczesnego społeczeństwa kapitalistycznego, wskazywał, że to właśnie rozwój sił wytwórczych, przejawiający się wprowadzaniem nowych technologii, centralizacją i mechanizacją produkcji oraz zrzeszonym trybem pracy, doprowadził do „niedomagań i rozdźwięków” (Krzywicki, Nowoczesna: 92), do niepewności jutra, z czego właśnie wynikają konkretne, rozpatrywane przedmiotowo lub podmiotowo kwestie społeczne.

Wśród tych wszystkich powiązanych ze sobą kwestii najistotniejszą jest dla Krzywickiego kwestia robotnicza, którą traktuje jako całokształt zagadnień związanych z położeniem nowoczesnego proletariatu. Analizuje więc warunki pracy, zatrudnienie i bezrobocie, życie rodzinne robotników czy organizację ruchu robotniczego.

Robotnicy, wywodzący się przede wszystkim z chłopstwa, ale również z ubogich warstw mieszczańskich czy szlacheckich, muszą poradzić sobie w zupełnie nowych warunkach gospodarki kapitalistycznej. Ich praca jest towarem, który na rynku można kupić lub sprzedać, jak każdy inny towar. Reguluje ją więc prawo popytu i podaży (Krzywicki, 1958a: 158–159). Skutkiem sytuacji, w której liczba chętnych do pracy robotników przeważa nad zapotrzebowaniem pracodawców, jest nie tylko bezrobocie, ale również niskie płace oferowane pracującym. Bezrobocie i niskie płace rodzą konieczność podejmowania pracy przez kobiety i dzieci, bowiem mężczyzna nie jest już w stanie utrzymać rodziny, co z kolei sprzyja znów obniżaniu wynagrodzeń, gdyż na utrzymanie rodziny robotniczej pracuje większa liczba osób. Jednocześnie praca jest towarem specyficznym – robotnik musi ją sprzedać, aby przeżyć. Stąd stale zagrożenie bezrobociem sprawia, że aby uniknąć śmierci głodowej, robotnicy podejmują zatrudnienie w ciężkich warunkach i za niską pensję.

Z rozwojem pracy fabrycznej wiąże się nie tylko problem bezrobocia i kwestia kobieca, kwestia edukacji dzieci, ale również problemy mieszkaniowe robotników, emigracja „za chlebem”, do której zmuszone są osoby nie mogące znaleźć zatrudnienia, czy problemy inwalidów i osób starszych, którym „nowoczesna” rodzina robotnicza nie jest już w stanie zapewnić wsparcia. Krzywicki był świadomy tego, że „warunki życia i pracy robotników spowodowały, że na nich skupiły się wszystkie „przeklęte kwestie społeczne” współczesnego świata: niepewność jutra, starość bez zabezpieczenia środków do życia, mieszkanie, które swoją ciasnotą wypycha ich z domu” (Hrynkiewicz, 1988: 121–122).

Ludwik Krzywicki dostrzegał pozytywny aspekt pracy zrzeszonej, którym jest zagęszczenie kontaktów międzyludzkich, sprzyjające tworzeniu organizacji reprezentujących interesy robotników. Stąd podkreślanie znaczącej roli ruchu robotniczego w walce o prawa pracowników najemnych, ale również świadomość tego, że proces dochodzenia do świadomości, podmiotowości i samoorganizacji jest skomplikowany i długi, a polityka klasy panującej nie ułatwia robotnikom samoorganizacji i walki o swoje prawa.

W kontekście praw robotników Ludwik Krzywicki wskazywał na wagę prawa do pracy. Zabezpieczenie prawa do pracy jest z jednej strony niezwykle istotne ze względu na wysoki poziom bezrobocia i stałe nim zagrożenie, z drugiej zaś – z powodu przekonania o znaczącej jego roli, jeśli chodzi o zabezpieczenie godnego życie. Prawo do pracy jako prawo o charakterze pozytywnym wymaga nie tylko formalnej gwarancji państwowej, ale również podjęcia aktywnych działań na rzecz jego realizacji. Krzywicki potwierdza, że prawo do pracy winno być gwarantowane przez państwo, gdy pisze: „skutkiem takiego prawa do pracy byłoby to, że w razie kryzysu i bezrobocia państwo powinno się zająć losem ludności robotniczej i dać jej zajęcie” (Krzywicki, 1958b: 290). Jego zdaniem państwo winno pełnić aktywną rolę, zabezpieczać życie człowieka. Jednocześnie prezentuje tezę, że dla zapewnienia prawa do pracy konieczna jest rewolucja, bowiem ustrój kapitalistyczny, działający w interesie warstw posiadających, nie zagwarantuje dobrobytu robotnikom.

Uzupełnieniem naukowych i publicystycznych analiz Krzywickiego dotyczących kwestii społecznych były szerokie badania nad położeniem ludności, której w praktyce dotyczyły przejawy kwestii społecznych, prowadzone przez Instytut Gospodarstwa Społecznego (IGS) (zob. Sztrum de Sztrem, 1959). Instytut został utworzony w roku 1920 jako placówka mająca na celu rozpoznanie problemów społecznych II Rzeczypospolitej oraz rozwój teorii i praktyki polityki społecznej. Kierownikiem IGS od jego powstania aż do 1941 roku był Ludwik Krzywicki. Zespół świetnych pracowników, którym kierował Krzywicki, podejmował liczne analizy, dotyczące warunków bytu ludności, kwestii pracy i bezrobocia, emigracji, ubezpieczeń czy samorządów lokalnych. Instytut prowadził badania empiryczne, posługując się techniką ankietową oraz pamiętnikarską, co pozwoliło na wszechstronny i wnikliwy opis przede wszystkim sytuacji ludności robotniczej, a także bezrobotnych i pracujących (robotników, chłopów, pracowników umysłowych). W wyniku przeprowadzonych konkursów w latach 30. ubiegłego wieku IGS wydał Pamiętniki bezrobotnych, Pamiętniki chłopów oraz Pamiętniki emigrantów, przedstawiając zgromadzony materiał empiryczny bez jego selekcji i syntezy. Jak podkreśla Tadeusz Sztrum de Sztrem, „wydając kolejne tomy pamiętników bezrobotnych, chłopów i emigrantów Instytut Gospodarstwa Społecznego nie kusił się o danie syntezy opartej na zebranym materiale. Nie to było jego ambicją. Uważał, że spełnił swoje zadanie, oddając w ręce pracowników naukowych, działaczy społecznych, a przede wszystkim szerokich rzesz czytelników materiał, który był bezpośrednim odbiciem rozważań i wzruszeń przeżywanych i wypowiadanych przez tych, którzy reprezentowali niziny życia społecznego” (Sztrum de Sztrem, 195: 130–131). Dzięki temu i dziś możemy sięgać do materiału empirycznego zgromadzonego przez IGS, badając nie tylko przejawy kwestii społecznych, ale i aktywność ówczesnego państwa na rzecz rozwiązywania problemów społecznych.

Spoglądając na współczesne teoretyczne i praktyczne analizy z zakresu kwestii społecznych można postawić tezę, że myśl Ludwika Krzywickiego w tym zakresie jest ciągle aktualna, choć badacz ten nie należy do często przywoływanych autorów. Z pewnością w jakimś zakresie zdecydował o tym fakt, iż brak obecności Ludwika Krzywickiego wiąże się – można by chyba zaryzykować takie twierdzenie – w ogóle z małą obecnością przedwojennych prekursorów polityki społecznej we współczesnej myśli naukowej. Być może wielu z nas uważa, że ci, którzy analizowali politykę społeczną wieku XIX i początków XX powiedzieli wszystko to, co mieli do powiedzenia i nic nowego w tym zakresie nie są w stanie już wnieść. Nic bardziej błędnego. Paradoksalnie, pomimo znaczących zmian gospodarczych i społecznych, mimo ewolucji polityki społecznej, wiele ich twierdzeń i pomysłów nie straciło swej aktualności.

Literatura:
Auleytner J., Polskie tradycje naukowe w podejściu do kwestii społecznej, [w:] Rysz-Kowalczyk B., Szatur-Jaworska B. [red.], Wokół teorii polityki społecznej. Szkice i studia dedykowane Profesorowi Janowi Daneckiemu na Jubileusz siedemdziesiątych piątych urodzin, Oficyna Wydawnicza ASPRA-JR, Warszawa 2003.
Holland H., Ludwik Krzywicki – nieznany, Instytut Wydawniczy „Ksiązka i Prasa”, Warszawa 2007.
Hrynkiewicz J., Kwestia społeczna w pracach Ludwika Krzywickiego, Uniwersytet Warszawski, Wydział Dziennikarstwa i Nauk Politycznych, Instytut Polityki Społecznej, Warszawa 1988.
Kowalik T. Krzywicki, Wiedza Powszechna, Warszawa 1965.
Krzywicki L. Co to jest płaca robocza, [w:] Krzywicki L., Dzieła, tom 2, Artykuły i rozprawy 1880-1886, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1958 (a).
Krzywicki L. Nowoczesna kwestja społeczna, źródło internetowe: www.ptps.org.pl/muzeum_pliki/1215630879.pdf, odczyt z dn. 20.06.2009.
Krzywicki L., Nowożytna kwestia społeczna, [w:] Krzywicki L., Dzieła, tom 4, Artykuły i rozprawy 1888–1889, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1960.
Krzywicki L., Prawo do pracy, [w:] Krzywicki L., Dzieła, tom 2, Artykuły i rozprawy 1880–1886, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1958 (b).
Szturm de Sztrem T., Instytut Gospodarstwa Społecznego 1920–1944. Przyczynek do historii instytucji naukowo-społecznych w Polsce, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1959.


 
Cenne świadectwo pamięci

Autor: Zdzisław Słowik
 

Henryk HOLLAND, Ludwik Krzywicki – nieznany, słowo wstępne Tadeusza Kowalika, Instytut Wydawniczy „Książka i Prasa”, Warszawa 2007, 278.

Henryka Hollanda, którego tragiczna śmierć w 1961 roku nie została do tej pory wyjaśniona, rozprawa doktorska, którą wcześniej obronił na Uniwersytecie Warszawskim, i która stosunkowo niedawno ujrzała światło dzienne, dzięki budzącemu szacunek wysiłkowi „Książki i Prasy”, uchyliła kurtynę milczenia wokół tego wybitnego polskiego uczonego, współtwórcy polskiej socjologii, ekonomii i statystyki, osoby trwale zarazem obecnej w dziedzictwie polskiej myśli lewicowej. To ideowe zaangażowanie, nigdy nie sprzeczne z rygorystycznie przestrzeganymi przez niego wymogami pracy naukowej, było w okresie bezpośrednio powojennym, oraz po 1989 roku w Polsce powodem – dyktowanym odmiennymi resztą motywami – różnych ostracyzmów, a nawet aktów wandalizmu, którego skrajnym dowodem było najpierw zbezczeszczenie, a potem zdemontowanie pomnika tego uczonego w jego rodzinnym Płocku.

Ale oto książka Henryka Hollanda, praca, która z rozległych obszarów dzieła Krzywickiego skupia szczególną na dwóch wątkach jego życia i pracy: po pierwsze, na rekonstrukcji debat towarzyszących formowaniu się polskiego ruchu socjaldemokratycznego i formowaniu się myśli ideowo-politycznej samego Krzywickiego; po drugie, na wnikliwej analizie jego poglądów, które zdaniem autora rozprawy, pozwalają uznać go za „pierwszego polskiego teoretyka marksistowskiego”.

W tym pierwszym wątku śledzimy rozwój ideowy autora Idei a życia czas, którego początkiem jest spotkanie z dziełami Comte’a i Marksa, a następnie – uczestnictwo w ruchu politycznym podjętym w kraju przez Stanisława Krusińskiego, którego konsekwencją była konieczność opuszczenia kraju i trzyletni żywot politycznego emigranta, ale taki żywot, dzięki któremu polskiemu czytelnikowi przyswoił pierwszy I tomu Kapitału Marksa i wiele innych ważnych tekstów, wywierających istotny wpływ na formowanie się lewicowej myśli społecznej w Polsce; kolejno – powrót z Zurychu do kraju i podejmowanie rozległej działalności politycznej Galicji, na Mazowszu czy z Związku Robotników Polskich i wreszcie wyjazd w kwietniu 1893 r. na pół roku do Stanów Zjednoczonych. „Data ta – czytamy Henryka Hollanda – stanowi istotną cezurę w jego biografii... zamyka <okres burzy i naporu> w życiu Krzywickiego – zamyka jego młodzieńczą działalność w rewolucyjnym ruchu robotniczym” (s. 120). Odtąd Krzywicki – uczony o wzrastającej sławie, pozostając nadal bliski ideałom socjalistycznym i marksistowskiej teorii rozwoju społecznego poświęci się już głównie działalności publicystycznej i naukowej.

Część druga rozprawy to, jak wspomnieliśmy, analiza wybranych dziedzin myśli społecznej, w sposób wyrazisty charakteryzująca poglądy Krzywickiego na pojmowanie dziejów, na genezę i rolę idei w rozwoju społecznym, na tendencje i kształt formującej się myśli socjologicznej. Z analizy tej wynika, że Ludwik Krzywicki daleki był od wąskiego czy dogmatycznie pojmowanego rozumienia marksizmu, że był więc w rozległym stopniu jego twórczym kontynuatorem i się wahał się krytycznie oceniać poglądy sekciarskie w ruchu robotniczym i w marksistowskiej myśli teoretycznej, co sprawiło, że można go zaliczyć – jak uczynił to dobitnie prof. Tadeusz Kowalik w swoim słowie wstępnym do rozprawy Hollanda – „obok Edwarda Bernsteina i znacznie późniejszego Kautskiego, do pierwszych krytycznych zwolenników Marksa” (s. 10). To tłumaczy wzmiankowana na wstępie tych kilku uwag niechęć skrajnych, z lewa i prawa, środowisk czy osób wobec intelektualnie samodzielnej drogi, którą wytyczył sobie od wczesnej młodości Ludwik Krzywiki i której pozostał wierny przez wszystkie długie lata swojego pracowitego życia.

Rozprawa Henryka Hollanda jest ważnym przyczynkiem do rozumienia obrazu tego życia.


 
Aktualność koncepcji metodologicznych Ludwika Krzywickiego

Autor: Janusz Sztumski
 
 
Ludwik Krzywicki był człowiekiem dla którego praca badawcza i twórczy wysiłek były naturalną, czyli poniekąd życiową potrzebą już od wczesnych lat życia. Świadczy o tym zarówno to, że już w gimnazjum próbował swoich sił twórczych, jak też i ilość jego publikacji. Przypomnijmy, że już jako uczeń gimnazjum zaczął tłumaczyć na język polski modną wówczas Filozofię pozytywną Comte’a i pisać ballady z życia ludów prehistorycznych. I ta pasja poznawcza oraz chęć przekazywania swojej wiedzy innym, m.in. poprzez publikacje, cechuje Krzywickiego do ostatnich dni jego życia.

Krzywicki nie był gabinetowym uczonym, który wiedzy o interesujących go zjawiskach poszukuje wyłącznie w książkach. Był uczonym zaangażowanym w sprawy współczesnego sobie świata oraz społeczeństwa i kraju, w którym danym było mu żyć.

Podobnie – jak większość Polaków – marzył o niepodległej ojczyźnie. Ale – jak z kolei tylko nieliczni spośród nich – dostrzegał związek istniejący między wyzwoleniem narodowym i społecznym. Dlatego też jego twórczość jest motywowana nie tylko pasją poznawczą, ale również zaangażowaniem w społeczno-polityczne realia, których doświadczał. I ta złożona w swojej istocie inspiracja doprowadziła go nie tylko do dużej aktywności naukowej, ale również do zaangażowania się po stronie socjalizmu.

Był on uczonym, który przejawiał aktywność w wielu dziedzinach nauki. Zajmował się m.in. prehistorią, historią, etnologią, archeologią, antropologią, ekonomią, statystyką i socjologią. I chociaż w każdej ze wspomnianych nauk miał coś ciekawego do powiedzenia, to jednak jego osiągnięcia w socjologii są najbardziej imponujące w całym dorobku naukowym tego uczonego i one zapewniły Krzywickiemu trwałe miejsce w tej właśnie nauce.

Szerokie zainteresowania naukowe wynikały nie tylko z jego rozległej erudycji w zakresie nauk społecznych, ale i przekonania, że zjawiska społeczne trzeba badać z punktu widzenia wielu nauk zajmujących się tą sferą otaczającej nas rzeczywistości. Można zatem powiedzieć, że był prekursorem interdyscyplinarnego i kompleksowego badania zjawiska społecznych. A chętnym zajmowania się socjologią i podejmowania badań w tej dziedzinie nauki radził: „... Nim ktokolwiek weźmie się do nich, powinien przestudiować dane biologii, psychologii, antropologii, ... oraz historii kultury. Musi także zaznajomić się z teorią statystyki i ekonomii, prawa, etyki i estetyki. Jeśli nie posiada cierpliwości do takiej przygotowawczej roboty, to z góry uprzedzamy go, iż jego samodzielne prace socjologiczne nie będą posiadały trwałego fundamentu, a niekiedy będą pospolitym przelewaniem z próżnego w puste i kompilacją cudzych twierdzeń i nawet ogólnikowych frazesów. Zamiast stać się nowym przyczynkiem, raczej zwiększą rozmiary istniejącej makulatury, na której w socjologii nie zbywa”1.

Uważam, że wypada obecnie przypomnieć o tych bardzo trafnych wskazaniach Krzywickiego, ponieważ moda na socjologię utrzymuje się nadal, a i amatorów tanich efektów w tej dziedzinie nauki wcale niemało.

Krzywicki badał społeczeństwo ludzkie jak przyrodnik, ponieważ uważał, że nie tylko człowiek ze względu na swoją cielesną strukturę, ale też i społeczeństwo ludzkie jest rezultatem wielowiekowego procesu rozwojowego, który wziął swój początek w świecie zwierzęcym. Tego rodzaju podejście do badań dotyczących społeczeństwa ludzkiego wynikało z wpływu, jaki wywarli na niego i jego koncepcje metodologiczne zarówno twórcy materializmu historycznego, jak i ewolucjonizm – nie tylko w biologicznym ujęciu K. Darwina – ale również ten, jaki zaznaczył się w socjologii pod wpływem H. Spencera, czy też w etnologii pozostającej pod wrażeniem koncepcji badawczych L. H. Morgana, E. B. Tylora i J. J. Bachofena.

Trafnie więc zauważyła Antonina Kłoskowska pisząc: „Wpływ marksizmu i ewolucjonistycznej etnologii znajdowały wspólny wyraz w rozwojowym ujmowaniu badanych zjawisk społecznych, który stanowi trwały rys znamienny dla socjologii Krzywickiego”2.

Naukowy dorobek Krzywickiego jest imponujący, a bibliografia jego twórczości opracowana przez Instytut Gospodarstwa Społecznego i opublikowana w 1923 roku mieści się na 42 stronach. Obejmuje ona kilkaset publikacji, które zestawiono według dziedzin naukowych, jakich dotyczyły. Nie jest to jednak pełna bibliografia jego prac, ponieważ pominięto wiele pomniejszych publikacji zamieszczonych w prasie prowincjonalnej i nielegalnej3. Ograniczając się nawet do socjologicznych prac Krzywickiego także niełatwo dokonać oceny jego dorobku choćby w tej jednej dziedzinie nauki i wykazać czy, i w jakim stopniu jest on nadal aktualny.

Biorąc to pod uwagę sadzę, że należałoby przypomnieć co najmniej następujące koncepcje Krzywickiego ze względu na ich aktualność i metodologiczną wartość:

1) Przypomnijmy więc o tym, że Krzywicki ujmował społeczeństwo jako złożony i dynamiczny twór, który współtworzą:
różnorodne elementy materialno-rzeczowe, tzn. zarówno dobra przyrody znajdujące się w stanie wolnym, jak i przetworzone przez człowieka oraz narzędzia i wszelkie pozostałe wytwory pracy ludzkiej;
•idee społeczne, które aczkolwiek zależne od elementów materialno-rzeczowych są jednak ważne, ponieważ ukazują nowe potrzeby bytu społecznego, jak i kierunki jego rozwoju;
•psychospołeczne uwarunkowania, dzięki którym ludzie występując w przeróżnych zbiorach społecznych, jakimi są np. rozmaite grupy, kategorie społeczne itp. twory oraz oddziałują wzajemnie na siebie współtworząc klimat, w którym idee mogą przeobrazić się w siłę społeczną oraz
•antropologiczno-kulturowe uwarunkowania, ze względu na które zarówno każdy człowiek, jak i dowolna społeczność, jest równocześnie nie tylko dziedzicem walorów biologicznych poprzedzających go istot, ale także dziedzicem ich osiągnięć w zakresie kulturalnego rozwoju.

2) Krzywicki głosił pogląd, że rozwój społeczny dokonuje się poprzez rozwój sił wytwórczych, a świadomość jest zdeterminowana przez byt społeczny. Ale myśl – jako określona idea – może stać się także czynnikiem aktywnym, stymulującym rozwój społeczny. Czynna rola idei zależy od tego, czy zaistniałe warunki obiektywne, umożliwiające jej oddziaływanie na ludzi i kształtowanie ich opinii, postaw i zachowań.
3) Godną uwagi jest jego koncepcja dotycząca wędrówek idei, w której nawiązywał do względnie samodzielnej roli świadomości w kształtowaniu rozwoju społecznego, rozróżniając wędrówki idei dokonujące się w czasie – co ma miejsce wówczas, gdy dana idea przechodzi z jednej epoki do drugiej – oraz w przestrzeni, gdy w danej epoce przechodzi ona z jednego społeczeństwa do innych.
4) Ważną jest sformułowana przez niego koncepcja podłoża historycznego, poprzez którą tłumaczył jak to się dzieje, że idee przeszłości tkwią u podstaw nowych idei, a także wpływają na ich rozwój. Podłoże historyczne – w jego ujęciu – to cała ideologiczna nadbudowa konkretnego społeczeństwa, utworzona z tak różnorodnych składników, jak instytucje polityczne i prawne; poglądy etyczne i estetyczne; wierzenia i systemy filozoficzne; zwyczaje i obyczaje itp4. Dzięki temu podłożu żadne pokolenie – jak twierdził – nie zaczyna od zera, lecz nawiązuje do zastanej spuścizny po minionych pokoleniach.
5) Przypomnijmy koncepcję dotyczącą wpływu przeżytków historycznych na rozwój społeczny. „Przeżytkami” nazywał wszelkie takie poglądy, zwyczaje lub instytucje, które istnieją pomimo zaniku warunków, jakie je zrodziły, utrzymując się siłą bezwładu dzięki tradycji, czyli wywodząc się z podłoża historycznego.
6) Wskażmy na dostrzeżony przez niego trafnie fakt, że w miarę rozwoju społeczności ludzkich i pojawienia się społeczeństw terytorialnych, pojawiają się w nich również więzi przedmiotowe, które uzupełniają i wzbogacają istniejące wcześniej w społecznościach rodowych – więzi osobiste.
7) Aktualną – jest w moim przekonaniu – myśl Krzywickiego, aby człowieka postrzegać jako istotę biospołeczną, a tym samym przy badaniu społeczeństwa nawiązywać do biologii. Wzajemne związki, jakie istnieją między biologią i socjologią doprowadziły do tego, że dostrzegamy obecnie zarówno wpływ czynników społecznych na procesy biologiczne, jak i wpływ czynników biologicznych na przebieg procesów społecznych, czyli możemy mówić o tzw. biologii socjologicznej i socjologii biologicznej – jak to ujmował Tadeusz Szczurkiewicz5. Zauważmy, że trafność wymienionego postrzegania człowieka została potwierdzona zarówno przez socjologię medycyny, jak i politykę społeczną.
8) Ze wszech miar godnym przypomnienia jest także metodologiczny postulat Krzywickiego, wskazujący na konieczność interdyscyplinarnego i kompleksowego badania zjawisk społecznych, którego słuszność potwierdza nie tylko współczesna metodologia nauk społecznych, ale i praktyka.

Udział polskich socjologów okresu międzywojennego w rozwoju socjologii jest niewątpliwie liczący się w tej nauce, a wśród nich i Ludwika Krzywickiego. Należy jednak ubolewać nad tym, że wiedza przeciętnego absolwenta kierunku socjologii wykształconego w polskich uczelniach na ten temat jest nikła, żeby nie powiedzieć żenująco nikła. Niestety, w pogoni za efekciarskimi teoriami lansowanymi przez rozmaitych szalbierzy socjologii, teoriami – które są często poznawczo banalne – zapomina się o dorobku rodzimej socjologii, potwierdzając tym samym zasadność porzekadła wytykającego skłonność do zachowań według zasady: cudze chwalicie, a swego nie znacie...

Być może dzieje się tak dlatego, że wiele ludzi zajmujących się socjologią i zaznajomionych w jakimś stopniu tylko z jedną jej dziedziną, nie dostrzega konieczności podbudowania swojej wiedzy socjologicznej szerszą znajomością nauk społecznych. A jeśli ci ludzie kształcą innych w zakresie socjologii, to nie wymagają też takiej postawy od kształconych przez siebie adeptów tej nauki.

Zafascynowani rozgłosem jakiejś modnej „szkoły socjologicznej” i uwielbieniem przejawianym wokół jej guru, nie uważają nawet za stosowne dokonywania konfrontacji jego poznawczych efektów z wcześniejszymi osiągnięciami innych socjologów, z dotychczasowym rozwojem socjologii oraz z osiągnięciami wspierających ją nauk społecznych. A podejmowane przez nich rozmaite próby „unaukowiania” socjologii poprzez odwoływanie się do szczególnie modnych i wyspecjalizowanych teorii, zwłaszcza należących do innych nauk niż społeczne, nie służą na ogół ani poznawczym, ani też praktycznym celom socjologii6.

Na zakończenie przypomnę wypowiedź Józefa Chałasińskiego, poświęconą uczonemu, którego 150. rocznicę urodzin upamiętnia obecna konferencja: „Sylwetka L. Krzywickiego, znakomitego i wszechstronnego uczonego, zasługuje... na przypomnienia, jako symbol pewnej epoki naszych dziejów i pewnego typu uczonego. Jakiejże to nauki Krzywicki był przedstawicielem? Była to nauka, która rodziła się w walce, ...w ścisłej łączności z ruchem niepodległościowym i dążeniami wolnościowymi mas pracujących, nauka, która rodziła się za kratami więzienia w tęsknocie do wolności narodu i człowieka... W twórczości L. Krzywickiego kojarzyły się nierozłącznie: talent, wszechstronność zainteresowań i sumienność naukowa z duchowym uczestnictwem w wolnościowych dążeniach rodzącego się polskiego ruchu robotniczego.

Krzywicki, sproletaryzowany wyrobnik pióra, walczący ciężko o kawałek chleba, pracujący w niesłychanie nieżyczliwej atmosferze warszawskiego getta inteligenckiego wysunął się na czoło polskiej myśli społecznej jako socjolog i uczony; nie tylko dorównywał współczesnym uczonym europejskim, ale wielu najwybitniejszych z nich przewyższał wszechstronnością umysłu i wykształceniem”7.

Myślę, że trudno byłoby lepiej scharakteryzować sylwetkę Ludwika Krzywickiego niż uczynił to Chałasiński. Ponadto jest to opinia również znakomitego uczonego, zasłużonego dla polskiej socjologii o swoim nieco starszym poprzedniku i z tego względu godną przypomnienia.


Przypisy
1 Szkice socjologiczne, cz. L, w: Dzielą, t. 9. Warszawa 1974, s. 404–405.
2 Socjologia w Polsce w drugiej połowie XIX w., w: Studia i materiały z dziejów nauki polskiej. Warszawa 1966, Seria A, 2. 9., s. 209.
3 Człowiek i społeczeństwo. Wybór pism. Wyboru dokonał J. Sztumski. Warszawa 1986, s. 23.
4 Studia socjologiczne. Warszawa 1951, s. 140–141.
5 Studia socjologiczne. Warszawa 1969, s. 157–161.
6 Fads andFoibkes in Modern Sociology and Related Sciences. Chicago 1956 oraz St. Andreski, Die Hexenmeister der Sozialwissenschaften. Missbrauch, Modę und Manipulation einer Wissenschaft. Mtinchen 1974.
7 Przeszłość i przyszłość inteligencji polskiej. Warszawa 1958, s 101.


Res Humana nr 1/2010, s. 19-36