Wiedza jako wartość

Autor: Janusz Sztumski
 

Na istnienie zależności między władzą a wiedzą wskazywał przed kilkoma wiekami w lapidarny sposób Franciszek Bacon w następujących słowach: Tyle mamy władzy, ile posiadamy wiedzy. Ale z tego faktu zdawano sobie sprawę znacznie wcześniej, jak na to wskazują np. zachowania starożytnych kapłanów, strzegących zazdrośnie posiadanej wiedzy.
 
Jeżeli władza nad ludźmi i rzeczami jest wartością o jaką warto zabiegać - i to nawet nie przebierając w środkach - to wiedza, z którą pozostaje ona w tak ścisłej zależności, zasługuje w pełni na to, aby uznać ją za wartość jeszcze wyższego rzędu. Jak wiadomo wartości nie są sobie równe i można je nie tylko usystematyzować, ale i zhierarchizować. Porównując obie wspomniane wartości wypada również zauważyć, że o ile władza bywa zaliczana do raczej „wstydliwych” wartości, do których osiągania ludzie nie zawsze chcą się przyznawać, to wiedza jest w powszechnym odczuciu wartością tak szlachetną, iż samo przyznanie się do jej umiłowania - nawet w bierny sposób - nobilituje danego człowieka.
 
To, że wiedza w powszechnym odczuciu jest wysoko cenioną i szlachetną wartością nie jest oczywiście sprawą przypadku. Wiadomo przecież, że człowiek w swoim rozwoju gatunkowym zdystansował inne zwierzęta człekokształtne właśnie dzięki nieustannemu dążeniu do wiedzy i umiejętności jej gromadzenia oraz weryfikowania i systematyzowania. Wiedza poprzedza naukę, która jest właśnie zweryfikowaną i usystematyzowaną wiedzą. To dzięki wiedzy człowiek inspirowany swoimi pragnieniami może kształtować świat, w którym żyje na miarę posiadanych środków.
 
Zauważmy także, że wiedza daje człowiekowi nie tylko możliwość skutecznego działania, ale także poczucie bezpieczeństwa. Człowiek czuje się po prostu pewnie, a tym samym i bezpiecznie wówczas, gdy ma wiedzę o otaczających go ludziach i przedmiotach oraz o zachodzących wokół niego procesach i istniejących zjawiskach. Natomiast wszędzie tam, gdzie odczuwa brak wiedzy o środowisku społecznym lub naturalnym, w którym przebywa, odczuwa też lęk przed tym wszystkim, co jest jemu nieznane i ten lęk staje się źródłem jego stresu.
 
Nic więc w tym dziwnego, że pod wpływem dążenia do bezpieczeństwa opartego na wiedzy i chęci pozbycia się lęków spowodowanych jej brakiem, ukształtowało się w filogenetycznym rozwoju człowieka bardzo ważne dla niego pragnienie, jakim jest pragnienie wiedzy, nad którym warto się zastanowić ze względu na konsekwencje wynikające z jego urzeczywistniania.
 
Pragnienie wiedzy - jak każde pragnienie - jest uczuciem, czyli zjawiskiem, które w swojej istocie jest generowane przez sferę emocjonalną ludzkiej psychiki. Ale inspiruje ono człowieka do działalności poznawczej, zaliczanej do sfery racjonalnej. Nie jest w tym oczywiście nic dziwnego, bowiem wiele innych pragnień działa podobnie. Pragnienia -ogólnie biorąc - mogą, jak wiemy, skłaniać zarówno do działań racjonalnych, jak i irracjonalnych. Czy jednak pragnienie wiedzy nie jest wyjątkowym pragnieniem skłaniającym tylko do racjonalnych działań? Otóż odpowiedź na to pytanie wymaga bliższego spojrzenia na to, jak pragnienia wpływają na nasze zachowania, które mogą mieć racjonalny lub irracjonalny charakter.
 
Unikając wchodzenia w złożony problem dotyczący tego, co racjonalne albo irracjonalne, poprzestaję na takim ich rozróżnieniu: racjonalnym jest każde takie pragnienie, które dotyczy tego, co jest rzeczywiście osiągalne w danym miejscu i czasie lub przynajmniej prawdopodobne do osiągnięcia. Otóż np. pragnienie odkrycia leku zwalczającego jakąś nieuleczalną dotąd chorobę można uznać za racjonalne. Nie jest nim natomiast pragnienie sięgania np. po przysłowiową „gwiazdkę z nieba”.
 
Pragnienie wiedzy skłania ludzi do zdobywania wiadomości i do gromadzenia ich, a następnie do selekcjonowania i weryfikowania, czyli inspiruje działalność poznawczą zarówno o charakterze permanentnym, jak i okazjonalnym.
 
Permanentne zdobywanie wiedzy jest pasją uczonych, choć nie tylko. Są także liczni nieprofesjonalni amatorzy wiedzy, niekiedy nawet nie przygotowani do tego, aby mogli pojąć w pełni naukowy sposób dziedziny wiedzy, które pasjonują ich szczególnie.
 
Profesjonalne zaspokajanie pragnienia wiedzy łączy się z metodologicznie uporządkowanymi działaniami służącymi temu celowi. Zaś amatorskie działania zmierzające do zaspokojenia tego pragnienia są na ogół realizowane w sposób wolny od rygorów metodologicznych. Ponadto uczeni zdają sobie z tego sprawę, jak trudno jest zaspokoić omawiane pragnienie poprzez określone badania. Z kolei amator wiedzy często nie zdaje sobie z tego sprawy, bowiem na ogół korzysta przecież ze zgromadzonej już wiedzy uczonych. Korzysta on jednak z istniejącej wiedzy często także chaotycznie, sięgając np. do teorii, z którą zetknął się przypadkowo lub która odpowiada jego zaangażowaniom uczuciowym i wynikającym z nich oczekiwaniom. Zdarza się również, że na skutek braku odpowiedniego przygotowania korzysta z mniej lub bardziej rzetelnych omówień popularnych różnych teorii, z rozmaitych stereotypowych ich prezentacji itp. Uproszczonych przedstawień, osiągając nie tyle naukowo poprawną, co raczej zniekształconą wiedzę na określony temat.
 
Kiedy mówimy o zaspokajaniu pragnienia wiedzy powinniśmy być również świadomi tego, że wchodzi tu w grę nie tylko wiedza w wąskim tego słowa znaczeniu - utożsamiana z nauką - ale również wiedza w szerokim znaczeniu, która jest zbiorem rozmaitych wiadomości uzyskanych w dowolny sposób, niezweryfikowanych i nieuporządkowanych należycie.
 
Oczywiście nie wszystkich ludzi stać na to - ze względów subiektywnych lub obiektywnych - aby mogli choćby w amatorski sposób zdobywać wiedzę w węższym znaczeniu. Ale na ogół wszyscy chcą wiedzieć coś nie coś o świecie, w którym żyją, o występujących w nim zjawiskach i procesach, o swoim miejscu w tymże świecie itp. sprawach. Bowiem nawet taka ogólnikowa wiedza daje im pewne poczucie bezpieczeństwa i pewności siebie. I dlatego też znaczna część ludzi zaspokaja swoje pragnienie wiedzy nie tyle poprzez przyswajanie sobie uproszczonych teorii naukowych, co poprzez gromadzenie rozmaitych wiadomości współtworzących to, z czego składa się wiedza w szerokim tego słowa znaczeniu, tzn. wiedza potoczna. Znaczna cześć ludzi zadowala się zatem posiadaniem wiedzy złożonej z ogólnikowych danych, stereotypowych ujęć różnych zjawisk i procesów, z rozmaitych komunałów itp. pozornie wiarygodnych tez, zaspokajających pragnienie wiedzy mniej lub bardziej wątpliwymi namiastkami.
 
Postrzegając świat, w którym żyją, poprzez posiadane stereotypy, ogólniki, komunały itp. dane o nim, czują się jednak pewniej w tymże świecie i zdolni są do działań w swoim środowisku naturalnym lub społecznym, nawet wtedy, gdy nie osiągają zamierzonych celów. Oczywiście, nie jest to jedyny przypadek, kiedy ludzie zadowalają się namiastkami.
 
Z uwagi na to, że pragnienie wiedzy stymuluje zarówno rzetelne wysiłki poznawcze, jak i rozmaite chaotyczne próby osiągania jakiejś namiastki wiedzy w różnym zakresie - często o wątpliwej przydatności poznawczej i praktycznej - nasuwa się myśl: czy dążąc do zaspokojenia wspomnianego pragnienia nie należy unikać osiągania tego celu za wszelką cenę.
 
Tego rodzaju refleksje mogą z kolei prowadzić do innych wątpliwości - mianowicie: czy lepiej wiedzieć cokolwiek na dany temat, tzn. posiąść choćby namiastkę rzetelnej wiedzy, jeśli brak po temu innych możliwości, czy też lepiej nic nie wiedzieć. Zauważmy przy tym, że nawet namiastka wiedzy, fałszywe teorie, a także błędne tezy mogą przecież dać początek hipotezom, które okażą się interesujące i rozwijające naukę.
 
Niewątpliwie odpowiedzi na powyższe pytania nie są wcale tak proste, jak to się może wydawać, biorąc pod uwagę wspomniany powyżej fakt, że nawet nieprawdziwa wiedza może inspirować takie hipotezy, które mogą pobudzać odkrywcze badania i przyczyniać się tym samym do rozwoju nauki.
 
Dążenia do zaspokojenia pragnienia wiedzy doprowadziły zarówno do ukształtowania się miłości do wiedzy, która zaowocowała pojawieniem się filozofii, jak też do pojawienia się rozmaitych namiastek, będących potocznymi lub nawet mitycznymi, tzn. pseudonaukowymi próbami wyjaśnienia świata i jego zjawisk. Konsekwencje realizacji pragnienia wiedzy okazały się zatem istotnie zróżnicowane ze względu na ich skutki.
 
Dla Sokratesa cnota jest wiedzą. Teza ta nie budzi zastrzeżeń biorąc pod uwagę to, że aby można było posiąść cnotę i stać się np. dobrym lub sprawiedliwym - trzeba przecież wiedzieć, co to jest dobro lub sprawiedliwość. Czy jednak w naszych czasach nie należałoby odwrócić tą tezę i wskazać dobitnie, że wiedza jest cnotą, oczywiście chodzi tu o solidną wiedzę nie o jej namiastkę, tzn. o jakieś pseudonaukowe teorie, fikcje naukowe itp. twory intelektu wynikające z dążenia do zaspokojenia pragnienia wiedzy za wszelką cenę.
 
W naszych czasach, określonych kolejnymi rewolucjami naukowo-technicznymi, wiedza stała się wartością o szerszym niż wcześniej zakresie przydatności. O ile wcześniej była to wartość nobilitująca człowieka, a więc wartość raczej moralna, to obecnie wiedza stała się również szczególnie cenną wartością materialną, bez której nie może dokonywać się postęp społeczno-gospodarczy i która może zapewnić zyski posiadającym ją osobom. I dlatego dostęp do niej bywa współcześnie też chroniony, jak bywał chroniony przed wiekami przez kapłanów np. w starożytnym Egipcie. Dotyczy to zarówno wiedzy typu know-how, jak też typu know-that.
 
Obserwujemy zatem nie tylko postępujący wyścig w rozwoju badań naukowych i rozbudowę instytucji gromadzących wyniki tych badań i zajmujących się ich wdrożeniami, ale równocześnie próby zorganizowanego wykradania wiedzy.
 
Czy tak widoczny obecnie udział wiedzy w kształtowaniu świata, w przeobrażaniu życia ludzi i umożliwianiu im realizację wielu odwiecznych pragnień dotyczących np. przenikania tajemnic kosmosu - uczynił z wiedzy najważniejszą wartość? Oto pytanie godne - jak sadzę - refleksji, przynajmniej w tych krajach, w których więcej dba się o przybytki ignorancji niż wiedzy. Być może dzieje się tak dlatego, ponieważ ludzie uchodzący nawet za wysoko cywilizowanych namiętnie kochają stare kłamstwa - jak na to trafnie zwrócił uwagę Bergen Evans i raczej nie mogą się obejść bez astrologów niż bez wiedzy naukowej

Autor artykułu jest profesorem socjologii Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, autorem wielu publikacji drukowanych w kraju i zagranicą, stałym współpracownikiem naszego czasopisma. Niniejszy tekst przedstawiony został na konferencji naukowej zorganizowanej przez filię olsztyńską Wyższej Szkoły Pedagogicznej TWP.
 

Res Humana nr 3/2004, s. 6-8