Dylematy humanizmu cz. 2

Autor: Małgorzata B. Jakubiak
 
1
 
Około 600 lat temu w wielu krajach Europy ówcześni myśliciele skierowali swą uwagę na człowieka i jego dokonania. I zachwycili się zdolnościami twórcy i wspaniałością jego dzieł.
 
Od końca XV wieku zainteresowanie człowiekiem stało się w kulturze europejskiej zjawiskiem na tyle powszechnym, że historycy zwykli ujmować je jako jeden wspólny nurt myślowy, nazwany humanizmem renesansowym.
 
Okres renesansu minął, jednak humanizm nie jest zjawiskiem jedynie historycznym, zamkniętym w czasie przeszłym. Pojęcie humanizmu i postawa, określana jako humanistyczna przetrwały i funkcjonują do dziś: w nauce, w światopoglądzie, w ruchach społecznych.
 
Zainteresowanie człowiekiem i sprawami ludzkimi, mające na uwadze tworzenia cywilizacji przyjaznej, uwzględniającej w równej mierze potrzeby ciała, ducha i psychiki wszystkich ludzi nadal są aktualne. A jednak humanizm wczorajszy i humanizm tworzony współcześnie nie mogą być identyczne. Bowiem spojrzenie na świat i miejsce człowieka w nim zmienia się, zmianom podlega stan ludzkiej świadomości i wiedzy, sposoby myślenia i odczuwania, a także potrzeby emocjonalne.
 
Dlatego humanizm, jeżeli jego przeznaczeniem nie jest pozostanie jedynie historycznym znakiem minionych czasów, jeśli miałby on mieć jakieś odniesienie do współczesnych problemów, musi ewoluować.
 
To prawda, że nasz świat - zagoniony, ujednolicony, zbiurokratyzowany, zawładnięty w niekontrolowanym stopniu przez technikę i żądzę pieniądza - staje się coraz bardziej „odhumanizowany”, a w nim każdy powiew myśli humanistycznej, starej czy nowej, jest powiewem życiodajnym. Ale oprócz „cywilizacji robotów” pojawiają się symptomy rodzenia się nowego światopoglądu, który ujmuje człowieka w o wiele szerszym wymiarze jego relacji z otaczającym światem niż to było dotychczas w europejskiej kulturze przyjęte i który stawia przed człowiekiem inne wymagania; w którym samozadowolenie zastępowane jest niepokojem i poczuciem odpowiedzialności za swoje czyny oraz za tych wszystkich, którzy znajdują się w sferze wpływu tych czynów. I w tym przypadku ramy tradycyjnie pojmowanego humanizmu, z jego niektórymi przekonaniami światopoglądowymi, z jego dziś już bliżej nieokreśloną i chyba przestarzałą koncepcją człowieka, postawionego ponad resztą świata, w której wciąż kołacze jako oczywisty motyw: homo miraculum magnum est, stają się już zbyt ciasne dla horyzontów dzisiejszych ludzi myślących i dla rozwiązywania współczesnych problemów. Ich poszukiwania intelektualne, etyczne i duchowe nie znajdują już pełnego oparcia w wartościach humanistycznych. Humanizm, w którym człowiek jest wciąż „miraculum” z samego założenia, budzi nie tylko niesmak wobec wielu niechlubnych ludzkich czynów w stosunku do innych ludzi i do reszty członków tego świata, ale i nie obroni świata przed człowiekiem.
 
Niedosyt ten sprawia, że obecnie tak wielu, poszukując inspiracji w indywidualnym procesie wartościowania, zwraca się ku innym nurtom myślowym, ku innym, pozaeuropejskim kulturom.
 
W obecnych postawach tradycyjnych humanistów zaczyna razić dysonans pomiędzy pragnieniem reprezentowania trendów postępowych i propagowania „wartości ludzkich”, co brzmi niekiedy już jak slogan a akceptacją takiego poglądu na człowieka, na jego rolę w świecie, który dziś zaczyna już drażnić swoim zawężeniem horyzontów. Bowiem taka ludzkość - homocentryczna, a w rezultacie egoistyczna (a pycha gatunkowa łatwo przekłada się na poczucie wyjątkowości jakiejś grupy - społecznej, narodowej, politycznej, czy innej, a także jednostki), zainteresowana tylko sobą w najwyższym stopniu i zarazem nie radząca sobie ze swoimi problemami, z taką postawą wobec świata, w której wysoka cywilizacja techniczna i buta idzie w parze z motywacjami działania nie zmienionymi od czasów jaskiniowych (a jeśli zmienionymi, to czy nie na gorsze?) -jaka jest akceptowana milcząco przez większość humanistów (ludzkie wciąż znaczy tyle, co dobre) nie sprzyja realizacji wartości postulowanych przez nich samych.
 
2
 
Wszystko co nowe, powstaje na gruncie tego co stare, co poprzedzające; wynosząc się ponad stare treści i formy, ciągnie wszak ze sobą fragmenty przeszłości; tak jak nowa istota wnosząc do świata cechy nowe zawiera w sobie przymioty przodków, będąc zarazem kimś nowym i jako całość niepowtarzalnym.
 
We współczesnym humanizmie europejskim zbiega się wiele poglądów na człowieka, poglądów różnego pochodzenia, strzępy myśli filozofów z różnych epok, wiele humanizmów.
Humanizm renesansowy lub raczej jego recepcja, czyli to, co z niego odczytywano i eksponowano, zapamiętywano i przekazywano dalej ma bardzo istotny wpływ na sposób myślenia współczesnych humanistów.
 
I tak jak humanizm renesansowy, będąc bez wątpienia przewrotem światopoglądowym w stosunku do średniowiecza chrześcijańskiego, przejął jednak i utwierdził stare schematy religijnego myślenia, tak humanizm współczesny zapisał swoje karty na „kanonach wiary” humanistów wcześniejszych.
Ale czy to, co było odkryciem śmiałym i rewolucyjnym w porównaniu z realiami świata sprzed lat kilkuset może pozostać bez zmian i sprostać problemom współczesnego świata i sposobowi jego odczuwania?
 
Gdy w naukach Kościoła kazano wierzyć, że człowiek jest marnym i niezdolnym do niczego dobrego, renesansowi opozycjoniści jako przeciwwagę wskazywali wszystko to, co ich zdaniem, najlepszego potrafił dokonać sam - swoim umysłem i rękoma - „wszystkie budowle, osiedla i miasta, sztuki, nauki i techniki” - o których z wielką dumą pisał w połowie wieku XV Gianozzo Manetti.
 
Wtedy też przewagę człowieka nad resztą przyrody argumentowano ludzką zdolnością do jej poskramiania i wykorzystywania dla swoich potrzeb.
 
Dziś ciężar problemów leży gdzie indziej. Dziś wiemy już, jak negatywne mogą być skutki ludzkiej działalności i jej wytwory.
 
Doświadczenie pokazało, że ważne jest nie tylko to, że ludzkość potrafi coś wynaleźć, coś skonstruować, ale przede wszystkim to, jaki użytek zostanie z tego zrobiony. Ważna jest nie tylko umiejętność działania, ale jego cele i kierunki.
 
Co zaś do umiejętności wykorzystania zasobów Ziemi i jej mieszkańców, z czego również tak dumni byli humaniści, to dziś u ludzi myślących i czujących budzić ono może tylko smutek i zadumę, a nie dumę.
 
Ani wybitna inteligencja, która ma rzekomo odróżniać ludzkość od świata zwierzęcego, ani ludzka zdolność do przeobrażania świata nie znalazły przełożenia na kulturę wzajemnych stosunków międzyludzkich, na umiejętność współistnienia.
 
3
 
Pojęcie humanizmu, tyleż popularne, co niejednoznaczne, było niejednokrotnie przedmiotem sporów wśród uczonych. Jedni, tak jak na przykład Paul Oskar Kristeller, uważają, że wiąże się ono z zainteresowaniami filologicznymi i badaniem dzieł klasyków starożytnych, inni rozszerzają ten termin na wszelkie zainteresowania człowiekiem i tworzonym przez niego światem kultury.
 
Brak ścisłej definicji nie powinien być powodem do zmartwienia, bowiem pojęcia nauk „humanistycznych” czy „społecznych”, tworzone w ciągu setek lat przez wielu i na dodatek używane w dość dowolny sposób w języku potocznym nigdy nie osiągną ścisłości pojęć matematycznych.
 
Warto jednak wiedzieć, o czym się mówi. Otóż najbliższe memu rozumieniu jest określenie humanizmu przez prof. Władysława Tatarkiewicza (II tom Historii filozofii), który humanistami nazwał uczonych studiujących specjalnie człowieka i jego wytwory i skłonnych na cały świat patrzeć z jego punktu widzenia. Ta lakoniczna definicja zawiera bowiem wnikliwe i trafne spostrzeżenie o takim sposobie patrzenia na świat, który właśnie jest przedmiotem niepokojów wyrażonych w tym artykule. Każdy, kto patrzy na świat z jednego tylko punktu widzenia, będzie miał trudności w zrozumieniu innych i ich potrzeb.
 
Używane na co dzień pojęcie humanizmu jest dość rozmyte, używane bywa często w różnych kontekstach, przy omawianiu wielorakich problemów jednostkowych i społecznych. Niekiedy rozumienie humanizmu sprowadza się do wąskiego, aczkolwiek ważnego, wyczulenia na pewne kwestie. Sięgając dla przykładu do aktualnych problemów, można zauważyć, że dla organizacji wolnomyślicielskich, czy też propagujących kulturę świecką, humanizm koncentruje się wokół obrony przed zapędami wszechogarniającej dominacji Kościołów i religii.
Humanizm nie jest filozofią człowieka, raczej nurtem kulturowym, postawą światopoglądową, związanymi ze sferą zainteresowań, ale opartą na jakiejś filozofii człowieka, przypisującą człowiekowi pewne cechy i uznającą pewien system wartości. Były już różne humanizmy: humanizm marksistowski i humanizm chrześcijański i inne humanizmy, zawsze u ich podstaw leżały jakieś wyobrażenia o człowieku, o tym jaki człowiek jest i jakim chciałoby się aby był, a także o wartościach, które w imię tego humanizmu powinny być zrealizowane.
 
Niezależnie od różnych odmian humanizm zachowuje jednak trzon wspólnych przekonań, niezmiennych od lat. Są one zakorzenione w ludzkiej świadomości, i prawdę powiedziawszy, cechują humanistów i niehumanistów, a nawet tych, którzy podczas teoretycznych rozważań nie przyznają się do nich; deklarują inne poglądy, a tymczasem w ich działaniach, decyzjach, słowem – w praktyce życiowej, zwycięża ten właśnie tradycyjny światopogląd.
 
Prawdy te dla wielu są oczywiste jak dogmaty wiary, ale jednocześnie coraz częściej zdarza się, że ktoś zaczyna postrzegać świat i jego zjawiska w taki sposób, który nie mieści się w starannie poukładanych i nazwanych niegdyś szufladkach.
 
A oto kilka takich oczywistych przekonań od których humanizm w swojej najbardziej upowszechnionej wersji nie odżegnał się:
• Świat zbudowany jest hierarchicznie
• W hierarchicznym układzie istnień na ziemi człowiek jest najdonioślejszy i najdoskonalszy, najmądrzejszy i najważniejszy. Będąc częścią przyrody zajmuje pozycję szczególną, uprzywilejowaną, z którą wiąże się przekonanie o prawie do dominacji i podporządkowania sobie reszty istnień niższego rzędu, których zadaniem jest mu służyć.
• O niezwykłości i odmienności gatunku ludzkiego świadczą zdolności do przetwarzania i podporządkowywania sobie świata, tworzenie „dzieł ludzkich”, cywilizacji i kultury, budowanie świata ludzkiego odrębnego od świata przyrody.
 
Prawdopodobnie można by wymienić jeszcze wiele „oczywistości”, w które ludzie chcą wierzyć i którymi mierzą różnicę pomiędzy ludzkością a resztą stworów na ziemi, ale wszystkie one byłyby pochodnymi wyżej wymienionych.
 
Żaden światopogląd nie jest wieczny. Współczesny humanizm, dla realizacji współczesnych wartości humanistycznych i rozwiązywania współczesnych problemów, musi zrozumieć potrzebę innego spojrzenia na świat, a następnie propagować swoje twierdzenia w oparciu o adekwatny do nich światopogląd.
 
4
 
Przywykliśmy patrzeć na świat w jego układach hierarchicznych. Nieomal każda klasyfikacja istnień i tworzonych przez nie struktur ma kształt piramidy. W chrześcijańskim obrazie świata na szczycie jest Bóg, poniżej anioły, pośredniczące między Bogiem a człowiekiem. Anioły bynajmniej nie są sobie równe, ich hierarchia tworzy 9 chórów: serafini, cherubini, Trony, Państwa, Księstwa, Zwierzchności, Mocarstwa, archaniołowie i aniołowie; Anioł Stróż sprawujący pieczę nad poszczególnym człowiekiem nie wypada wysoko w tej hierarchii. Z kolei człowiek, mający nad sobą taki ciężar władzy może „odreagować kompleks poddanego” na ziemi i jej mieszkańcach, która, zgodnie ze słowami zawartymi w I Księdze Rodzaju, zostały oddane mu we władanie. Czyni to także na swoich braciach.
 
Odwrotnością takiego sposobu widzenia świata stworzonego przez Boga, świata, który powstawał w kierunku od góry do dołu, od bytu najwyższego do najniższego są wszelkie koncepcje materialistyczne, z ewolucjonizmern włącznie. Zgodnie z nimi świat powstawał i rozwijał się w sposób naturalny: począwszy od istot najprostszych ku wyżej i lepiej zorganizowanym. Ale nawet te biegunowo odmienne koncepcje budowy i powstawania świata łączy jedna wspólna cecha - jest to piramida stworzeń mniej i bardziej doskonałych, a człowiek za każdym razem - czy jako stworzony na obraz i podobieństwo Boga, czy też jako najwyższe ogniwo ewolucji, zajmuje w nich miejsce doniosłe. Świat pełen istot zajmujących wysokie i zajmujących niskie pozycje.
 
Powiedzmy to wprost. Niezależnie od wszelkich teorii na ten temat i wszelkich prób wyjaśnień słuszności (czy też niesłuszności) taki „pionowy” układ istnień jest uzasadnieniem władzy i podporządkowania. Jest to układ z pozycji siły i mocy.
 
Tradycyjny humanizm „dowartościowując” człowieka nigdy nie próbował wyjść poza hierarchiczny sposób widzenia relacji w świecie, ani w zakresie zespołu ludzkiego ani biologicznego. Raczej przypieczętował przepaść pomiędzy gatunkiem ludzkim a resztą świata, co przyczyniło się do powstania bariery i konfliktu między humanizmem a przyrodoznawstwem.
 
Postrzeganie świata nieomal tylko w kategoriach: gorszy - lepszy, wyżej postawiony - niżej postawiony nie ułatwia humanizmowi praktycznemu, walczącemu o realizację niektórych wartości - tolerancji, pokojowego współistnienia, poszanowania cudzych praw i cudzych, nieszkodliwych skądinąd, odmienności etc.
 
Przeświadczenie o „oczywistym” niskim położeniu czyjegoś istnienia w hierarchii nieważności jego życia jest, jeśli nie źródłem, to uzasadnieniem wielu podłości. Z przekonań o zróżnicowanym w kategoriach: gorszy – lepszy zespole ludzkim wynikały zbrodnie „rasy panów”, rasizm i inne, może mniej jaskrawe, ale za to codzienne formy wyzysku.
 
Z przekonań o „pionowo” zróżnicowanym zespole biologicznym, o ważności gatunku ludzkiego i nieważności zwierzęcego wynikają- chociażby dla przykładu - potworne tortury jakie zadaje się zwierzętom, aby przetestować modne okulary słoneczne.
 
Nie łudźmy się, u podłoża przekraczania w zachowaniach wszelkich granic moralnych leżą przeważnie powody ekonomiczne, chęć zysku małym kosztem. Ale milcząca akceptacja dla wątpliwej słuszności światopoglądów nie jest bez znaczenia. Niejednokrotnie bywa tak, że ludzie realizując swoje chęci odczuwają potrzebę usprawiedliwienia siebie, lub zasłonienia się przed zarzutami i szukają potwierdzenia słuszności tego, co robią. I dorabiają teorię do praktyki, najchętniej na podstawie dobrze zadomowionych w społeczeństwie, oczywistych światopoglądów. W ten sposób powstaje pretekst, uzasadnienie, usprawiedliwienie dla dokonywanych czynów.
 
W tym sensie światopogląd, w którym wszystko co żyje rośnie, istnieje na naszej planecie, jako niższe i zarazem służebne wobec człowieka, sprzyja umocnieniu zachowań wobec nich destrukcyjnych i egoistycznych.
 
Podobnie przekonanie, że w zbiorowości ludzkiej są wybrane, stojące wyżej w hierarchii od innych narody, religie, światopoglądy, grupy, czy jednostki umacnia ideologie uzasadniające zachowania agresywne i zaborcze. Walka z nimi, bez przemian światopoglądowych, daje krótkotrwałe efekty.
 
Jednym z wielu przykładów przekonania pozwalającego na wyżej wspomniane zachowania, a bazującego na hierarchicznym obrazie świat oraz na ignorancji w zakresie praw natury - jest rasizm. Jego przyczyn można upatrywać między innymi w niechęci lub niezdolności do postrzegania czyjejś odmienności inaczej jak tylko w kategoriach: lepszy - gorszy, do postrzegania odmienności kultur jako bogactwa tego świata, a także w braku wiedzy przyrodniczej, która pozwala zrozumieć, że różne warunki klimatyczne mają wpływ na kolor skóry i inne cechy fizyczne (a także psychiczne) ludzi, na ich tryb życia i pośrednio obyczaje. A wszystko to dzieje się na zasadzie zbliżonej do tej, która sprawia, że bliżej równika rosną inne rośliny niż te obecne w klimacie umiarkowanym, czy na północy. Dla ludzi o szerszych horyzontach (a nie bez znaczenia jest połączenie wiedzy tzw. humanistycznej z przyrodniczą) rozpatrywanie kolorów skóry ludzkiej i rysów twarzy w kategoriach: wyższy - niższy, lepszy – gorszy równałoby się pisaniu rozprawy o wyższości jabłka nad orzechem kokosowym.
 
W mozaice istnień i zdarzeń, w ich pozornym chaosie, można dostrzec różne ich układy.
 
Myślę, że do humanistów – teoretyków należy ukazywanie możliwości patrzenia na świat w taki sposób, by dostrzec w jego powiązaniach relacje „poziome”, dzięki czemu można zauważyć, że różnorodność to bogactwo - jak powiedział Wilhelm Dilthey, a „inne” nie oznacza „gorsze” lub „lepsze”, zaś różnorodność może funkcjonować obok siebie i uzupełniać się nawzajem. Tylko na takim światopoglądzie może bazować humanizm jako ruch, w swoich tendencjach równościowych i pragnieniach prowadzenia dialogu różnych opcji.
 
Czy takie nadzieje nie są utopią? Agresorzy i przywódcy prowadzący na podbój nie znikną z powodów światopoglądowych. Ale sami nie wiele zdziałają. A zwróćmy uwagę na fakt, że oprócz poparcia ludzi działających świadomie dla konkretnych korzyści, znajdują oni podporę w szerokich i dość ograniczonych intelektualnie masach, których światopogląd lepiony jest jak glina na użytek garncarza.
 

Res Humana nr 3/2004, s. 9-12