O polskim nacjonalizmie
 
Autor: Daniel S. Zbytek
 
 
Danuta Waniek, Ruch narodowy w Polsce wczoraj i dziś. Ideologia, organizacja, praktyka działania, Wydawnictwo Dom Wydawniczy Elipsa Warszawa 2014.
 
Istnienie w Polsce, tak jak i w innych krajach europejskich ruchu nacjonalistycznego, używającego nazwy ?narodowy? jest faktem społecznym o doniosłych skutkach politycznych. Co prawda używanie tego terminu, ?narodowy? jest oczywistym zakłamaniem, który służy współczesnym ruchom prawicowym za oparcie się na tradycji patriotycznej, która w wielu krajach, także w Polsce, miała przede wszystkim lewicowe źródła, podczas gdy prawica była serwilistyczna wobec władzy zaborców i usłużnej wobec hierarchii kościelnej. Lewica po prostu dążyła do zmiany systemu władzy, demokratyzację relacji społecznych i tym samym istniała identyczność celów zarówno ruchów narodowych jak i socjalistycznych.

Danuta Waniek początków polskiego nacjonalizmu upatruje w kontrowersjach między ?Białymi? i ?Czerwonymi? w połowie XIX wieku i w rezultacie ich sporów, doprowadzenie do klęski powstania styczniowego. To dość odległe w czasie paralele, pomijające istotny czynnik, który kształtował samą ideę narodu na początku XIX wieku, jako odrębnego podmiotu politycznego w kulturze europejskiej. Mimo odwoływania się do często odległej historii ? w Polsce do Chrobrego i Jagiellonów, we Włoszech do Imperium Rzymskiego a we Francji do Karola Młota, naród, jako zbiorowość żyjąca na określonym terytorium i posługująca się jednym językiem jest wytworem relatywnie młodym, kształtującym się w epoce nowego systemu ekonomicznego ? kapitalizmu, jako jedna z reakcji, jakie wywołała industrializacja, rozrost miast, nowoczesne szkolnictwo kreujące robotnika zdolnego obsługiwać maszyny. Powstały silnie skonfliktowane ze sobą klasy społeczne, opisane w dziełach XIX wiecznych filozofów: utylitarystów, Marksa, Kautskiego, Deweya, Saint Simona i innych. Niemniej Autorka ma rację, że w Polsce nacjonalizm i patriotyzm były podmiotem walki politycznej odrębnych grup społecznych, reprezentowanych pierwotnie przez dwie grupy społeczne, przekształcające się z czasem w partie polityczne ? jedne o źródłach socjalistycznych, drugie arystokratyczne, zachowawcze.

W każdym z krajów europejskich rosnące w siłę ekonomiczną mieszczaństwo stanęło wobec konkurencji i buntów nisko opłacanych robotników. Rozwiązaniem było państwo i kreowany mit nacjonalistyczny ? wrogi wobec obcych państw i zagrożenia wewnętrznego, najczęściej mas niezadowolonej biedoty miejskiej. W Polsce, na co zwraca słusznie uwagę autorka podział elit na ?Białych? i ?Czerwonych? także miał podłoże klasowe. ?Biali? to przede wszystkim arystokracja ziemi i pieniądza, a ?Czerwoni? to bazująca na proletariacie miejskim socjalistyczna lewica, nawołująca do rewolucyjnego zrywu i samodzielnego wywalczenia niepodległości.

Ten podział stanowił podstawy, na których tworzyły się partie okresu międzywojnia. Dziedzice ?Czerwonych?: Polska Partia Socjalistyczna i wywodzący się z niej ruch Piłsudskiego, opromieniony sławą Legionów i zwycięstwem nad Armią Czerwoną, niewiele miał już, co prawda wspólnego z realną lewicą, ale istotny był fakt jego świeckiego podłoża, oddzielenia państwa od Kościoła katolickiego, dążenie do realizacji idei jagiellońskiej, która musiała uwzględniać fakt, że I Rzeczpospolita była państwem wielonarodowym i wielowyznaniowym.

Dziedziców ?Białych? obciążała tradycja współpracy z zaborcami i anektowanie koncepcji nacjonalizmów tworzących się w Rosji, Niemczech i Austrii. W tym środowisku powstała też idea przeciwstawna jagiellońskiej tradycji piłsudczyków ? jednego, katolickiego państwa polskiego narodu. (Co prawda słowo ?katolicki? z greki, znaczy powszechny, czyli obejmujący wszystkich ludzi, ale widać polskim nacjonalistom brak wiedzy nie przeszkadza).

Ta koncepcja wrogów upatrywała przede wszystkim w Żydach, jako ludziach obcych etnicznie, oraz w Niemcach, choć z niemieckim motłochem dzieliła uwielbienie dla autorytarnych, nazistowskich rządów Hitlera. Rosję uważano za naturalnego sprzymierzeńca ? być może wypływało to z faktu uwikłania przywódcy polskich nacjonalistów międzywojnia, Romana Dmowskiego, w strukturach władzy carskiej Rosji, jako posła oddanego dynastii Romanowów Dumy.

Koncepcja katolickiego polskiego narodu bardzo była wspierana przez polski kler ? i nie tylko. To czasy, gdy w Watykanie rządzili wyjątkowo obskuranccy papieże: Pius XI i Leon XIII, którzy byli przede wszystkim monarchami i podobnie jak inni królowie i cesarze obawiali się zmian, jaki niosły nowe czasy.

W Polsce ruch nacjonalistyczny szczególnie ciemną kartę zapisał w trakcie drugiej Wojny Światowej. Mimo zbieżności ideologicznej z nazizmem, dzieliła polski i niemiecki nacjonalizm podstawowa przeszkoda ? oba uznawały tylko swój naród za jedyny godny do przywództwa ludzkości. Z początku władze wojskowe Wermachtu współdziałały ze strukturami polskiego ruchu nacjonalistycznego, m.in. w organizacji pierwszych pogromów Żydów w Warszawie już w październiku 1939, ale po przejęciu administracji na terenach okupowanych przez SS i Gestapo, polscy narodowcy znaleźli się wśród pierwszych ofiar zamordowanych w Pamirach, obok posłów, przywódców innych partii, księży, w ramach programu eksterminacji wszelkich polskich elit. Zagrożenie biologiczne polskiego narodu ze strony niemieckiego okupanta nie przeszkadzało jednak polskim nacjonalistom upatrywania największego zagrożenia ze strony Żydów, komunistów, socjalistów, działaczy chłopskich.  Irena Sendlerowa, sprawiedliwa wśród narodów świata, była na liście skazanych na karę śmierci za ratowanie żydowskich dzieci i tylko dzięki przypadkowi tego wyroku nie wykonano ? wykonano jednak tysiące innych. Narodowe Siły Zbrojne, wojskowe ramię nacjonalistów, współdziałało szeroko z okupantem ? znane są losy tzw. Brygady Świętokrzyskiej, która uciekając przed Armią Czerwoną (dużo lepiej uzbrojoną niż bezbronni Żydzi i chłopi), w pełnym rynsztunku, z taborami i przy logistycznym wsparciu Niemców, przedostała się na zachód Europy. Współczesne gloryfikowanie morderców z NSZ, tworzenie z nich bohaterów antykomunistycznego oporu, choć ich główne ?osiągnięcie? to wymordowanie tysięcy ukrywających się w lasach na wsiach Żydów i Polaków im pomagających, jest hańbą dla pamięci zamordowanych. Być może służy to idei, że nie tylko Niemcy i Austriacy byli odpowiedzialni za Holocaust, ale także i Polacy, Brak jednoznacznego rozliczenia się w Polsce z przestępcami spod znaku NSZ, granatowej policji i szmalcownikami niewątpliwie sprzyja takiej ocenie Polski w świecie.

W Polsce po roku 1989 nacjonaliści stanowili marginalny folklor i mimo tworzenia rozlicznych partii i partyjek, w stylu partii Bubla czy Giertycha, ich znaczenie było niewielkie. Sytuacja ulega zmianie obecnie, w drugim dziesięcioleciu XXI wieku, gdy niezadowolenie szerokich rzesz społeczeństwa, szczególnie ludzi młodych, próbuje przejąć ruch nacjonalistyczny. Wynika to przede wszystkim ze słabości polskiej lewicy.

Brak rzeczowej, politycznej dyskusji na forum społecznym o słabościach polskich reform, drogach ich naprawy, swoista propaganda sukcesu, stwarza duże możliwości rozwoju wszelkich ruchów demagogicznych ? niekoniecznie nacjonalistycznych, ale wszelkich odrzucających zastany system władzy.

Z nacjonalistami współpracuje znaczny odsetek kleru, żywotnie zaniepokojony spadkiem ilości wiernych i coraz częstszymi kontestacjami ze strony parafian. Reaktywowano tzw. politykę historyczną, widoczną w postaci setek rozlicznych publikacji książkowych, czasopism ? niezbyt czytanych, ale stwarzających wrażenie ofensywy ideologicznej. Jak jest naprawdę, wykazały wybory prezydenckie 2015 roku, gdy to kandydat prawicy nacjonalistycznej, Grzegorz Braun, zdobył ułamek procenta oddanych głosów, mimo że był częstym gościem programów telewizyjnych i radiowych, publicystą i literatem.

Książka Danuty Waniek to ważna pozycja, pozwalająca czytelnikowi zrozumieć fundamenty, stan aktualny i perspektywy rozwoju polskiego ruchu nacjonalistycznego. Winna się ona stać podstawą dyskusji polskich intelektualistów o stanie naszego społeczeństwa. Dla polskiej lewicy jest to pozycja obowiązkowa do przeczytania i przemyślenia.
 
 
Res Humana nr 4/2015, s. 39-40
 
Link do książki w wersji cyfrowej: