Pod wiatr

Autor: Wacław Sadkowski
 
 
Grzegorz Wiśniewski, Polskie drogi w Petersburgu. Świacki, Słonimski, Britaniszski, Koczergin, Państwowy Instytut Wydawniczy w likwidacji, Warszawa 2014, s. 118, ulb. 2.

Kolejna książka Grzegorza Wiśniewskiego jest poświęcona prezentowaniu dorobku twórczego najwybitniejszych promotorów polskiej kultury artystycznej w Rosji. Wiedza z tej dziedziny ? nagromadzona przez autora w toku jego wieloletniej działalności w różnych instytucjach państwowych i społecznych zajmujących się współpracą kulturalną z innymi krajami ? jest doprawdy rozległa. A przecież już od czasu zwieńczonych doktoratem studiów politologicznych (uzupełniających skądinąd ukończone uprzednio w Poznaniu studia medyczne) prowadził Wiśniewski systematyczne i ambitne badania własne skupiając się na relacjach kulturalnych polsko-rosyjskich, ze szczególnym uwzględnieniem muzyki. I prowadzi te badania nadal.

Mało kto tedy dorównać może Wiśniewskiemu znajomością zagadnień, które w swej działalności pisarskiej podejmuje. To jemu zawdzięczamy wydane przed kilku laty odkrywcze dziełko obrazujące wpływ jaki wywarła entuzjastyczna i pogłębiona pod względem odtwórczym recepcja muzyki Chopina w rosyjskim świecie artystycznym z przełomu wieków XIX i XX na światową karierę najsławniejszego po dzień dzisiejszy kompozytora polskiego; a także na rozwój naszych rodzimych zabiegów o zabezpieczenie pamiątek pozostałych po nim w kraju (macierzystym w większym przecież stopniu niż ojczystym!) oraz naszej zdolności do (od)twórczego (głównie!) odbioru jego artystycznej puścizny.

Teraz zaś otrzymujemy cztery portrety wybitnych twórców petersburskich z rożnych dziedzin sztuki ? przekładu literackiego (Świacki i Britaniszski), sztuki kompozytorskiej (Siergiej Słonimski), scenografii i prozy artystycznej (Koczergin) ? których polskie korzenie etnograficzne inspirowało nie tylko tematyczne ukierunkowania ich twórczej aktywności, lecz także ich koncepcje i stosowane przez nich techniki sensu stricte artystyczne. Dodać należy, że w wydanym przed kilku laty przewodniku po Moskwie (który to guide uznać należy za absolutnie niezastąpiony dla podróżującego do tego miasta ? i w ogóle do kraju, którego jest ono stolicą - człowieka zainteresowanego intelektualnym i artystycznym sensem zwiedzanych krain i miejscowości) znajdujemy również sporą przygarść wiedzy o czynnie reagujących na polskie dziedzictwo artystyczne i intelektualne moskwiczanach. Co się tyczy książki obecnej, wyznać muszę, że za jej sprawą moje odwiedziny w domu Świackiego, odbyte przed czterdziestu kilku laty (a więc pod jego poprzednim adresem), wskrzesły w moich wspomnieniach jak żywe, jako chwile, w których miałem możność obcować z człowiekiem żyjącym literaturą polską tak intensywnie, jak to jest spotykane tylko u ludzi będących jej bezpośrednimi spadkobiercami.

Żeby jednak nadać siłę przekonującą moim zachwytom, pozwolę sobie dodać, iż w nakreślonym przez Wiśniewskiego portrecie Bitaniszskiego zabrakło mi zainteresowania twórczością poetycką jego małżonki, wychowanki radzieckiego diet?doma, Astafiewej, córki polskiego działacza komunistycznego, ofiary stalinowskich morderczych ?czystek? z lat trzydziestych. Może doczytywałem się w jej wierszach zaledwie podskórnego echa tej gałęzi polskiej poezji post-romantycznej i (post)rewolucyjnej, którą można by nazwać zesłańczą i tułaczą. Ale też może moje osobiste pasje komparatystyczne zawiodły mnie zbyt daleko w tropieniu parantel i pokrewieństw poetyckich?

W każdym razie jednak bogactwo materiału analitycznego, zawartego w tej nie nazbyt przecież obszernej książce (jakże rzadko zdarza się trafić na publikację, budzącą w czytelniku szczery żal, kiedy dociera w swej lekturze do jej ostatnich stronic!) jest wprost imponujące ? i to głównie swą odkrywczością. Prześledzenie przez Wiśniewskiego więzi łączących scenograficzne rozwiązania Koczergina z magią dokonań polskich dekoratorów scenicznych odkrywa przed czytelnikiem nader rzadko dostrzegane obszary wzajemnych oddziaływań, inspiracji i w dużym stopniu także implikacji artystycznych.
 
Res Humana nr 4/2015, s. 37-38