Z mojej perspektywy
 
Autor: Paweł Kozłowski
 

Stałem się lewicowy, nie zmieniając swoich poglądów. Przyczyną jest ewolucja, która dokonuje się w Polsce powstałej po Okrągłym Stole. Nasz kraj przesuwa się od początku swojej nowej ustrojowej postaci, choć z różnym natężeniem, w prawo. Zarówno w stronę prawicowego nacjonalizmu, jak i w stronę państwa klasy kapitału i władzy, skrytych za quasi wolnym rynkiem i osłanianych przez niby bezstronną biurokrację. Legitymizacja nowego systemu dokonana została na podstawie konstrukcji antykomunizmu, a nie ? jak mogło być ? państwa socjalnego i idei socjalistyczno-liberalnych. Antykomunizm konstruktywistyczny ma formułę pojemną: jest w niej miejsce zarówno dla neoliberalizmu, jak i dla politycznego katolicyzmu, etnicznego nacjonalizmu, autorytaryzmu, faszyzmu itp.
Moja bliskość z SLD, jej poprzedniczką i z otoczeniem innych ugrupowań, nie polega na głoszonej przez nich lewicowości, którą także przypisują jej reżyserzy sceny politycznej. Inne właściwości SLD i Zjednoczonej Lewicy są dla mnie ważne i znaczące. Z ich powodu bywam w tym kręgu.

Utożsamiam się z ideą ciągłości, zarówno państwa, jak i społeczeństwa i kultury. Nie tylko z ideą, ale i z praktyką, które nie były wyznawane przez pozostałe (z wyjątkiem PSL) partie, ugrupowania i polityczny katolicyzm, a także odrzucane są przez wielu, często pokazujących się, ludzi pióra, słowa i autoportretu. Cały okres do 1990 roku okazał się w tym przekazie czarną dziurą, przerwą w czasie, wypełnioną aktami narodowego nieposłuszeństwa i zrywami insurekcyjnymi jako jedynymi czynnikami budującymi historię. Polska po wyborach 1989 roku nawiązała bezpośrednio do państwa sprzed 1939 roku, z jego najwyższym funkcjonariuszem, tzn. przebywającym w Londynie prezydentem. Na takiej retrospektywnej podstawie uzasadnia się reprywatyzację, spełnia roszczenia ludzi uznających siebie za ofiary historii czy dokonuje rewizji przebiegu drugiej wojny światowej.

Drugą właściwością łączącą mnie z obecną polską lewicą jest polityczny realizm. Najwięcej znaleźć go można właśnie w tym kręgu ? najmniej w nim radykalizmu działań i ekstremizmu myśli. Właściwie w ogóle go tu nie ma. Niechęć do skrajności ma swoją cenę: pragmatyzm, który raczej bywa w zbyt dużym, a nigdy w zbyt małym natężeniu. Antyrewolucyjność i antykontrrewolucyjność wymaga oparcia na faktach i szacunku dla realiów. Trzeba umieć je rozpoznawać. Nie raz można było to zrobić lepiej niż polska lewica, ale zawsze inne tzw. obozy znacznie bardziej odrywały się od rzeczywistości. Robią to nadal. Owe korzystne dla politycznej lewicy dysproporcje w jednym tylko ulegają zachwianiu: w polityce zagranicznej. W przyjętych u nas po 1990 roku azymutach i interpretacjach głębszych różnic nie ma, a te istniejące są powierzchowne i dotyczą stylu wyrażającego w odmienny sposób te same treści. To jednak odrębne, poważne zagadnienie, które w gruncie rzeczy dotyczy intelektualnych podstaw suwerenności, a także mentalnych ograniczeń polityki polskiej.

Trzecia wartość to kultura polityczna. Ludzie lewicy, pośród innych, w największym stopniu są jej wyrazicielem. Dotyczy ona, rzecz jasna, stosunku do państwa i do prawa. Ale również do przeciwników politycznych, do grup o postawach odmiennych, stylu przekazywania władzy, umiejętności słuchania i sposobów komunikowania swoich decyzji oraz wygłaszania opinii. Także przewidywalności i stowarzyszonego z poczuciem realizmu rachunku kosztów działań i słów. Wśród ludzi z tego kręgu najmniej jest agresji i poczucia wyższości, a także, być może, narcyzmu. Kultura polityczna odróżnia społeczeństwo od załogi, a państwo od korporacji. Jest cenna i pożądana tym bardziej, im rzadziej występuje.

Te trzy właściwości obecnej lewicy w Polsce są ? powtarzam ? mi bliskie. One sąsiadują ze sobą, ale żaden z nich nie jest specyficznie lewicowy, należy do innej tradycji ideowej. Choć nie przypisuję siebie do tego nurtu, to z powodu cech ideowego konserwatyzmu (nie neokonserwatyzmu!) dzisiejszą lewicę uważam za politycznie wartościową.

Istnieją wszakże zadania specyficzne dla polskiej lewicy, które właśnie ona, w stowarzyszeniu z innymi, winna poważnie potraktować. Pierwsze z nich to wyjście poza od dawna istniejącą alternatywę: państwo nacjonalistyczno-autorytarne lub państwo klasy dominującej. Tym wyjściem jest państwo socjalne o ustroju demokratyczno-liberalnym. Drugie to, w polityce gospodarczej, docenianie nie tylko wzrostu, ale również podziału wytworzonego dochodu. Podziału, który nie powinien być podporządkowany w pełni rynkowi, bo obecny rynek ani nie jest wolny, ani nie stanowi fundamentu merytokracji. System gospodarczy i polityka gospodarcza tworzą społeczeństwo, a więc ich wybór jest zawsze, w taki lub inny sposób, ideowy. Sprawiedliwość społeczna to podstawowa wartość społecznego liberalizmu i socjalizmu. Wołał o nią wielokrotnie Tadeusz Kowalik i zabiegał od dawna o poważne traktowanie i o pełne respektowanie nominalnie obowiązującej u nas konstytucji.

Te zadania i związane z nimi rozwiązywanie problemów mogą wytyczać lewicową drogę. Zdążanie nią, a nie częste używanie słowa ?lewica?, tworzy zarówno polską politykę, jak i samą lewicę.